Śmierć pacjentki w Limanowej. Nowe fakty

Starsza pacjentka szpitala w Limanowej umarła w wyniku upadku ze schodów w domu - wynika ze wstępnych wyników sekcji zwłok 78-latki. Rodzina kobiety uważa jednak, że do śmierci przyczynili się lekarze, którzy zdaniem krewnych zmarłej mogli dyżurować po pijanemu.

78-latka trafiła do szpitala w Limanowej z ciężkimi obrażeniami głowy. Według rodziny pacjentki, dwaj dyżurujący wówczas lekarze zachowywali się podejrzanie i czuć było od nich alkohol. Kiedy krewni kobiety zawiadomili policję, medycy opuścili szpital. W swoich zeznaniach tłumaczyli, że postąpili tak, bo źle się poczuli. Obaj mają identyczną linię obrony, a brak kontaktu przez co najmniej 30 godzin tłumaczą awarią komórek.
Prokuratura zleciła dodatkowe badania, po których będzie wiadomo, czy w organizmie mężczyzn znajdował się alkohol. Zabezpieczono też monitoring i przesłuchano świadków. Wychodząc ze szpitala lekarze poprosili o zastępstwo kolegów, więc nie można oskarżyć ich o pozostawienie pacjentów bez opieki. Kluczowa w tej sprawie może być opinia biegłych, którzy mają ustalić, czy lekarze prawidłowo ratowali życie kobiety.

Reklama

Maciej Grzyb






Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje