Tusk spotkał się z Dziwiszem

Lider PO Donald Tusk spotkał się w czwartek w Krakowie z metropolitą krakowskim kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Tematu rozmów oficjalnie nie podano.

Według relacji Tuska, rozmawiano m.in. o moralnym wymiarze kampanii wyborczej i wadze nadchodzących wyborów. Tusk nie chciał zdradzić szczegółów tego, o czym mówił kardynał Dziwisz w czasie ponadpółgodzinnego spotkania. - Powiedział, że wita mnie w domu, a ja rzeczywiście czuję się trochę jak w domu u kardynała.

Reklama

Usłyszałem kilka bardzo ważnych słów, ale były skierowane tylko do mnie, więc zachowam dyskrecję - powiedział polityk PO tu po wyjściu z rezydencji biskupów krakowskich. Dodał, że otrzymał od krakowskiego metropolity "bardzo ważną rzecz", która dla niego "jest świętą".

- Do kardynała powiedziałem dwa słowa: "przepraszam" i "dziękuję". Przeprosiłem za to, że ta kampania jest tak brutalna, i że nie potrafiłem skutecznie zapobiec temu, iż szczególnie w finale ona tak brzydko wygląda - podkreślił.

- Nie czuję się za to odpowiedzialny, ale uważam, że każdy polityk w Polsce powinien przeprosić za to, że to tak wygląda, jak nie powinno. "Dziękuję" powiedziałem za słowa kardynała, które ja traktuję bardzo poważnie, o tym, że 21 października powinien być wybór ludzi roztropnych, przyzwoitych, myślących o tym, co można zrobić, a nie nad kim władać - relacjonował Tusk.

Dodał, że słowa kardynała potraktował nie jako poparcie, lecz jako wyzwanie, któremu trzeba sprostać. - Jestem przekonany, że potrafię sprostać temu wyzwaniu i to też przyrzekłem kardynałowi, co przyjął z bardzo serdecznym uśmiechem - dodał kandydat PO.

Dziennikarze pytali Tuska, co najbardziej utkwiło mu w pamięci lub, co go najmocniej dotknęło w czasie kończącej się kampanii wyborczej. - Uważam, że nie tylko w czasie kampanii, w ogóle w życiu nie należy używać kłamstwa. Można się pomylić, można atakować, kampania to trochę jak mecz, więc można być ostrym. Ja nawet jestem gotów znosić ciosy brutalne, ale kłamstwo i oszczerstwo, to są naprawdę ciężkie grzechy - odpowiedział.

- To już nie jest tylko problem polityki, to jest problem moralności. Na kłamstwie i na oszczerstwie nie zbuduje się ani dobrej władzy, ani niczego sensownego. Jeśli ktoś dotyka mnie kłamstwem i oszczerstwem, to odczuwam to jako takie rany i blizny - podkreślił.

- Mam nadzieję, że ludzie w Polsce jakoś to rozczytali, że to po prostu widać. I mam taką nadzieję, że ci, którzy kłamstwem się posługują, zapłacą za to cenę - dodał lider PO.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje