Wyniósł z pożaru 1,5-rocznego chłopca

​Strażak st. kpt. Dominik Janosz, który narażając własne życie uratował z pożaru w Krakowie 1,5-rocznego chłopca, został w piątek odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność. "Wtedy nie myślałem o swoim życiu" - powiedział dziennikarzom odznaczony strażak.

Do pożaru doszło w marcu zeszłego roku w jednym z bloków na nowohuckim osiedlu Wzgórza Krzesławickie. Kpt. Janosz wyniósł dziecko z zadymionego mieszkania na trzecim piętrze, wcześniej zakładając mu maskę własnego aparatu powietrznego.

Reklama

Oficer pełni służbę w Szkole Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie od 2002 r., obecnie na stanowisku zastępcy dowódcy zmiany. Wielokrotnie kierował skomplikowanymi akcjami ratowniczymi.

Odznaczenie w imieniu prezydenta RP wręczył wojewoda małopolski Jerzy Miller. Jak mówił, wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni, że "strażak zawsze nam pomoże w trudnej chwili, ale są sytuacje krytyczne, które wymagają nie tylko odpowiedniego wyćwiczenia, ale przede wszystkim charakteru". "To oczywiście wybór służby, którą pełni się z narażeniem życia i zdrowia, ale co innego o tym mówić, a co innego naprawdę to zrobić" - podkreślił wojewoda.

Jak wspominał kpt. Janosz, akcja na nowohuckim osiedlu była wyjątkowo trudna. Paliło się mieszkanie na drugim piętrze - w płomieniach zginął jego lokator. W trakcie działań okazało się, że w mieszkaniu na wyższym piętrze uwięziona została matka z dwójką dzieci. Ze względu na brak możliwości ustawienia drabiny strażackiej jedyną drogą ucieczki była zadymiona klatka schodowa.

"Nie było na co czekać, w kilka sekund trzeba było podjąć decyzję, co robić - najmłodszemu dziecku założyłem swoją maskę i w pierwszej kolejności postanowiłem je wyprowadzić przez klatkę schodową" - relacjonował strażak. Starsze osoby zostały sprowadzone przez jego kolegów z twarzami zasłoniętymi mokrymi ręcznikami.

"Wtedy nie myślałem o swoim życiu, dla mnie najważniejsze było uratowanie tego dziecka i sprowadzenie go jak najszybciej na dół, bo zadymienie było bardzo silne" - dodał. Strażak zaznaczył, że nie czuje się bohaterem, a powodzenie akcji ratowniczej było zasługą całego zespołu i jego znakomitego współdziałania.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje