Zmarła druga ofiara wywrotki kajaków

Zmarł drugi z piątki kajakarzy, którzy po wczorajszej wywrotce na Białym Dunajcu, trafili do szpitala w Nowym Targu. Zdaniem lekarzy, 22-latek zmarł z powodu niewydolności układu krążenia. Stan pozostałej trójki wciąż określany jest jako ciężki.

Wszyscy brali udział w spływie kajakowym zorganizowanym przez Biuro Turystyki Aktywnej "Water Sport" z Poznania. 23 młodych ludzi wraz z dwoma opiekunami wyruszyło na wyprawę rwącą górską rzeką. Tuż po starcie na jednym z progów wodnych wywróciło się 5 kajaków. 9 osób znalazło się w lodowatej wodzie. (RMF)

Reklama

Oto skrócony opis przebiegu zdarzeń, wg protokołu policyjnego z 18 lipca 2000r., przekazanego serwisowi Wiadomości www.interia.pl przez właściciela BTA Watersport:

"Biuro Turystyki Aktywnej Watersport zajmuje się organizacją imprez specjalistycznych w zakresie spływów kajakowych po wszystkich szlakach w Polsce, organizuje szkółki, kursy i obozy windsurfingowe, bazy sportów wodnych w Europie Zachodniej oraz specjalistyczne obozy dziecięce (...)

Spływ kajakowy organizowany na Dunajcu był jedną z kilkudziesięciu imprez organizowanych w tym roku. Zgodnie z materiałami reklamowymi, impreza rozpoczęła się 16 lipca w późnych godzinach popołudniowych przyjazdem uczestników spływu z różnych stron Polski. Na miejscu w Nowym Targu został im przydzielony sprzęt turystyczny oraz zostali poczęstowani tradycyjną góralską potrawą. Podczas spotkania omówiono z uczestnikami zasady obowiązujące na spływie kajakowym.

Spływ był prowadzony przez doświadczoną, dwuosobową załogę z kilkuletnim stażem. Kierownikiem technicznym był 42-letni pracownik Biura. Druga osoba to tegoroczny absolwent AWF z uprawnieniami pedagogicznymi i ratowniczymi w stopniu ratownika wodnego. Osoba ta przeprowadziła w ostatnich czterech latach ok. 30 spływów kajakowych, a przez ostatnie 2 sezony spływy po rzece Dunajec. Uczestnikami spływu były osoby pełnoletnie w wieku 20-30 lat.

Kadra dysponowała sprawdzonym, nowoczesnym sprzętem wodnym: 12 dwuosobowymi kajakami polietylenowymi (b. wytrzymały materiał), rok produkcji 2000, francuskiej firmy Rotomod, model sit-on-to", samoodpływowy, bezkokpitowy, niezatapialny. Kajaki te zostały wybrane przez pracowników Biura (ratowników) podczas testu wiosennego na Dunajcu (testowano 4 modele trzech producentów). Wybrano je ze względu na stabilność i bezpieczeństwo. Wartość katalogowa jednego kajaka tego typu wynosi ok. 3 800 PLN. Kajaki te posiadają atest producenta i są masowo wykorzystywane w Europie Zachodniej. Również kapoki i wiosła są sprawdzonych marek: wiosła firmy TNP (aluminiowo-polietylenowe) (...)

Uczestnicy byli wyposażeni w profesjonalne kaski kajakowe niemieckiej firmy "Prion". W ww. sprzęt byli wyposażeni wszyscy uczestnicy spływu, a podczas krytycznego zdarzenia mieli go na sobie. Należy dodać, iż obowiązek pływania w kaskach i kapokach (zgodnie z ustaleniami przedsezonowymi) spoczywa na wszystkich uczestnikach spływu Dunajcem, bez względu na posiadane uprawnienia (żółty czepek, ratownik).

17 lipca. Ratownik prowadzący spływ kontaktował się z Biurem, iż jest w trakcie przygotowań do rozpoczęcia spływu. Nadmienił o pogodzie oraz bardzo niskim stanie wody w okolicach Nowego Sącza 2 dni wcześniej, podczas poprzedniego spływu. Nadmienił również, iż stan wody w godzinach rannych jest trochę wyższy, nie uznając go jednak za stan, który może być niebezpieczny, co pokrywałoby się z opiniami osób, praktykujących kajakarzy, pływającymi po Dunajcu. Dodatkowo w trakcie krótkiego szkolenia wstępnego zorientował się, iż ma do czynienia generalnie (3 wyjątki) z grupą, która już wielokrotnie uczestniczyła w spływach. Przekazując komendę, aby uczestnicy płynęli szlakiem przez niego prowadzonym, rozpoczął spływ.

200m poniżej startu znajduje się pierwszy próg wodny- przewyższenie ok. 30 cm pomiędzy poziomami wody. Sugerował wcześniej, iż pomiędzy progami uczestnicy będą mieli okazję, żeby jeszcze poćwiczyć przed trudniejszymi przeszkodami (...) Zalewem Czorsztyńskim i związanymi z tym wywrotkami.

(...) Ratownik przybił do brzegu przed pierwszym stopniem, a uczestnicy zaczęli przybijać do brzegu przed i za nim (sprzęt przenoszony jest przez progi brzegiem).

W trakcie tego manewru dwa kajaki, próbując zawrócić i przybić pod prąd do brzegu, znalazły się zbyt blisko progu, gdzie jest szybszy prąd i wywróciły się (4 osoby). W tej sytuacji ratownik podjął szybko decyzję, skacząc do wody przewiązany liną. W związku z tym, iż jeden z uczestników był znacznie oddalony (rzeka jest tu rozlana szeroko) ww. odwiązał się, płynąc wpław.

Pozostali uczestnicy w początkowej fazie akcji ratowniczej nie docenili niebezpieczeństwa, byli przekonani, iż na tak małym prądzie nie jest to niebezpieczne, a pływający w wodzie uczestnicy to śmieszne ofiary pierwszych wywrotek.

Dopiero po dość długiej chwili, kiedy zobaczyli jednego ze swoich kolegów, który dostał się pod sam próg wodny w tzw. młynek, zaczęli poważnie podchodzić do problemu pomocy.

W międzyczasie okazało się, iż cztery osoby, które bez namysłu wskoczyły na pomoc (nie posiadały w związku z tym kapoków) są również w podobnej sytuacji (...)

Reasumując: trzy osoby uratowane zostały z pomocą skaczących i osób na brzegu, i wyciągnięte na brzeg, nie ponosząc poważniejszych obrażeń (czwarta nadal przebywa w stanie ciężkim w szpitalu), a z czterech osób skaczących na ratunek dwie zmarły dziś ( wśród nich ratownik), trzecia (druga osoba kadry) nadal przebywa w szpitalu w stanie ciężkim".

Z poważaniem i głębokim żalem,

Tomasz Bartnicki

Właściciel BTA Watersport

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy