Apel do Gronkiewicz-Waltz ws. kamienicy. "Negatywny wpływ na wizerunek Polski"

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy Jacek Sasin zaapelował we wtorek do Hanny Gronkiewicz-Waltz o wyjaśnienia ws. zreprywatyzowanej warszawskiej kamienicy odziedziczonej w części przez jej męża. Sasin twierdzi, że sprawa ma negatywny wpływ na wizerunek Polski.

Kandydat PiS przypomniał, że o nieruchomości napisał m.in. tygodnik "w Sieci". W artykule "Waltzem wokół kamienicy" gazeta napisała, że kamienica przy ul. Noakowskiego 16 w Warszawie została zreprywatyzowana na podstawie sfałszowanych dokumentów. Według tygodnika wuj Waltza odkupił prawa do budynku od oszusta, który sfałszował akty notarialne poświadczające zrzeczenie się praw do nieruchomości przez prawowitych właścicieli na kilka dni przed wybuchem wojny. Fałszerz został potem za to skazany na osiem lat więzienia wskutek starań wdowy po prawowitym właścicielu, która przeżyła wojnę.

Reklama

W połowie listopada Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała pozwanie tygodnika o naruszenie dóbr osobistych. Uzasadniając wtedy wystąpienie z wnioskiem mówiła, że decyzja dotycząca zwrotu nieruchomości, nie została wydana przez nią - chociaż, według niej, to sugerowano.

"Została wydana w 2003 roku przez urząd miasta stołecznego Warszawy, gdy prezydentem był jeszcze Lech Kaczyński. Trudno sobie wyobrazić bym miała co do tego jakiekolwiek zastrzeżenia, mój mąż nie był bezpośrednim spadkobiercą, bo już chodzi taka opinia i tak się pisze w mediach, że on występował o zwrot - otóż nie, on nawet nie był bezpośrednim spadkobiercą osoby, która domagała się zwrotu, tylko był spadkobiercą po osobie, która była spadkobiercą osoby, która wystąpiła z wnioskiem" - mówiła prezydent Warszawy.

Gronkiewicz-Waltz podkreślała, że ani ona, ani jej mąż nigdy nie starali się o zwrot jakiejkolwiek nieruchomości w Warszawie. "Uczciwe byłoby rozróżnić między postępowaniem spadkowym, a tym czy ktoś się stara o zwrot nieruchomości" - mówiła.

Sasin przypomniał, że podczas sobotniej debaty przed II turą wyborów w Warszawie, Gronkiewicz-Waltz przekazała mu teczkę z dokumentami, które miały wyjaśniać wszystkie wątpliwości dotyczące kamienicy. Jednak, jego zdaniem, nie był to komplet dokumentów, tylko wybrane siedem dokumentów, które "potwierdzają jej wersję".

"Jestem niezwykle rozczarowany zawartością tej teczki. Z naszej analizy wynika, że brakuje kluczowych dokumentów w tej sprawie. Pani prezydent jak rozumiem chce nas wszystkich - mnie, ale również wszystkich warszawiaków - przekonać, że tych kluczowych dokumentów nie zna. Będziemy apelować, żeby te dokumenty zostały ujawnione" - powiedział Sasin na konferencji prasowej.

Wyjaśnił, że chodzi przede wszystkim o tytuł wykonawczy wydany przez Sąd Rejonowy w Warszawy z 26 lipca 1948 roku, który unieważnia akt sprzedaży kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 "na rzecz pana Kępskiego - tego, który był spadkodawcą w stosunku do rodziny bliskich pani prezydent Gronkiewicz-Waltz".

Drugi - zdaniem Sasina - ważny dokument to decyzja ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z 16 marca 2012 r., która odnosiła się do sąsiedniej kamienicy przy ul. Noakowskiego 12. "Uzasadnienie odnosi się również do budynku przy Noakowskiego 16, ponieważ sytuacja tych dwóch nieruchomości jest całkowicie tożsama, dotyczy tych samych właścicieli, którzy zostali tej własności pozbawieni na podstawie działań oszusta. Ta decyzja jednoznacznie wskazuje, że kamienica nie powinna być reprywatyzowana w oparciu o przestępstwo, które miało miejsce w latach 40." - powiedział Sasin.

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy zwrócił się do Gronkiewicz-Waltz, aby odniosła się w "poważny sposób" do sprawy i powinno to się stać przed niedzielą, czyli II turą wyborów na prezydenta stolicy. Jego zdaniem, jest to konieczne, ponieważ Gronkiewicz-Waltz jest ważną osobą publiczną i ubiega się o kolejną kadencję na ważnym stanowisku.

Poza tym, zdaniem Sasina, sprawa kamienicy ma negatywny wpływ na wizerunek Polski poprzez utrwalanie krzywdzącego stereotypu Polaka, który "wzbogacił się na mieniu ofiar holokaustu".

"Mamy przypadek, który ten fatalny stereotyp potwierdza - mamy przypadek niezwykle ważnej osoby w naszym kraju, wiceprzewodniczącej rządzącej partii, prezydent stolicy, której rodzina - nie chcę powiedzieć, że świadomie, bo nie mam na to żadnych dowodów - ale jednak w tym procederze wzięła udział, nie bezpośrednio, ale dziedzicząc takie właśnie ukradzione ofiarom holokaustu mienie. To wymaga poważnego odniesienia się do tej sprawy i takiego odniesienia ze strony prezydent Gronkiewicz-Waltz oczekuję" - powiedział Sasin.

Podkreślił, że nie formułuje żadnych zarzutów. "Chcę nawet wierzyć, że kiedy zapadały decyzje dotyczące zwrotu, państwo Waltz nie mieli świadomości, jaki jest rzeczywisty stan prawny tej sprawy" - dodał Sasin.

Przypomniał także artykuł z Gazety Stołecznej, która w poniedziałek napisała, że oficer AK i bohater powstania warszawskiego Stanisław Likiernik jest jednym ze spadkobierców właścicieli kamienic przy ul. Noakowskiego wyłudzonych po wojnie przez oszusta, także tej spod nr. 16. Sasin powiedział, że oczekuje, że Gronkiewicz-Waltz "odniesie się to tego, co się stało, do tego, że żyje dzisiaj spadkobierca prawowitych właścicieli tych nieruchomości i powie, co zamierza z tą sprawą dalej zrobić" - powiedział Sasin.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje