Brutalne zabójstwa kobiet. Biegli ocenili stan psychiczny oskarżonego

30-letni mieszkaniec Radomia, oskarżony o zabójstwa na tle seksualnym dwóch młodych kobiet, był w chwili dokonywania zbrodni poczytalny i miał świadomość popełnianych czynów i ich konsekwencji - ocenili biegli.

Na pytania sądu i stron odpowiadali specjaliści z zakresu psychologii, psychiatrii i seksuologii. Na potrzeby śledztwa sporządzili oni ekspertyzę dotyczącą stanu zdrowia psychicznego i zachowań seksualnych Sławomira T.

Reklama

Zdaniem biegłych oskarżony był poczytalny w chwili dokonywania zbrodni. "Rozumiał znaczenie czynu i był w stanie pokierować swoim postępowaniem" - zaznaczyła jedna z biegłych.

Poznał swoje ofiary w sieci

Sławomir T. jest oskarżony o zamordowanie dwóch młodych kobiet - jednej w sierpniu, drugiej w listopadzie ub. roku. Mężczyzna poznał je przez internet, na portalach z anonsami o treści seksualnej. Obydwie kobiety - jak podkreślił prokurator - wykazywały nieznaczne upośledzenie umysłowe, związane m.in. z przebytymi chorobami. Cechowała je skrytość i łatwowierność. Według biegłych - takie osoby - łatwiej jest opanować i zmanipulować.

Sławomir T. udusił swoje ofiary. Twierdził, że jedna z nich sprowokowała go do zabójstwa, bo kwestionowała jego męskość. Zgon drugiej kobiety miał - według niego - nastąpić przypadkiem - podczas seksu.

Zdaniem biegłego seksuologa, u Sławomira T. występują zaburzenia preferencji seksualnych, objawiające się sadyzmem seksualnym. "Motywację czynów (zbrodni - dop. PAP), widzimy głównie w jego popędzie płciowym, zaburzonych preferencjach seksualnych oraz w zaburzonej osobowości, o typie osobowości dyssocjalnej (psychopatycznej)" - stwierdził biegły.

Sławomir T. został zatrzymany po tym, gdy listopadzie ub. roku w podradomskim lesie znaleziono zwłoki 18-letniej mieszkanki miasta. W trakcie przesłuchań mężczyzna wskazał miejsce ukrycia zwłok innej kobiety, 25-latki, która zaginęła kilka miesięcy wcześniej.

30-latek wcześniej był już karany za kilkanaście przestępstw, m.in. kradzieże, włamania, napaść na policjanta, znęcanie się nad bliskimi. Najpoważniejszy zarzut dotyczył usiłowania zabójstwa młodej kobiety na tle seksualnym. W trakcie procesu sąd przyjął jednak, że oskarżony sam odstąpił od zamiaru uduszenia kobiety i skazał go za pobicie na karę 3,5 roku więzienia. W związku z połączeniem wyroków za poprzednie przestępstwa, Sławomir T. spędził w więzieniu 7,5 roku. Wyszedł na wolność w kwietniu ub. roku. Obecnie przebywa w areszcie. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje