Co z pieniędzmi z Ursusa?

Stołeczna prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie wyprowadzenia pieniędzy z produkującej ciągniki spółki Ursus, ale powołując się na "dobro śledztwa" nie udziela żadnych informacji. Według "Trybuny", chodzi o 9,9 mln zł.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Katarzyna Szeska powiedziała tylko tyle, że śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota.

Reklama

Wtorkowa "Trybuna" podała, że z warszawskiego Ursusa wyprowadzono 9,9 mln zł na podstawie fikcyjnych faktur, a w śledztwie trwającym od lutego uczestniczy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Gazeta twierdzi, że w 2006 r. kontrola skarbowa wykazała wystawianie przez zakład faktur na fikcyjne roboty, na niezrealizowane usługi consultingowe i analizy.

Doniesienie do prokuratury złożył obecny prezes zarządu Ursusa Jan Olszewski. Większość fałszywych faktur sygnowana była podpisami jego zastępczyni i jednocześnie dyrektora generalnego Wandy Fabisiak, która zniknęła - twierdzi gazeta. Według niej, cały jej dobytek został sprzedany, a ona sama wyjechała do córki do USA, gdzie ponoć zmarła. Zdaniem "Trybuny" - dopiero teraz, po pięciu miesiącach, organa ścigania poprosiły Olszewskiego na pierwszą rozmowę.

W następstwie prowadzonej w grupie Ursus w latach 1998-2003 restrukturyzacji oraz współdziałania zarządów PHZ "Bumar", ZPC URSUS S.A. i Fabryki Ciągników "Ursus" powstała spółka Ursus, która jest kontynuatorką działalności Ursusa w zakresie marki URSUS. Kontrolny pakiet udziałów należy do Bumaru.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje