Desperat zatrzymany

50-letni desperat, który groził, że zdetonuje ładunek wybuchowy w domu maklerskim Banku Millenium w wieżowcu przy Rondzie ONZ w centrum Warszawy, został wyprowadzony przez stołecznych antyterrorystów.

Mężczyzna zgodził się wyjść dobrowolnie. Pirotechnicy zabezpieczyli kamizelkę, w której ponoć - jak groził desperat - miały znajdować się ładunki wybuchowe. Zostanie ona zbadana - na razie nie wiadomo, czy rzeczywiście zawierała materiał wybuchowy.

Reklama

Desperat to Jerzy G. - elektronik z Bydgoszczy. Policja poinformowała, że zdecydował się na ten desperacki krok, ponieważ handlował akcjami i poniósł duże straty pieniężne.

Mężczyzna twierdził, że ktoś zabrał mu pieniądze z konta, podrabiając jego podpis. Żądał zwrotu 60 tysięcy złotych. 50-latek - według relacji świadków - twierdził, że nie chce zrobić nikomu krzywdy. Groził jednak, że jeśli nie zostaną spełnione jego żądania, zdetonuje ładunek.

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do służb ratowniczych, chciał też rozmawiać z telewizją, nie doszło jednak do tej rozmowy. Desperat twierdził także, że grafolog zaświadczył, iż ktoś podrobił jego podpis, pobierając pieniądze z jego konta.

Mężczyzna znajdował się na parterze budynku. Ewakuowano pracowników wieżowca. W pomieszczeniu, w którym się znajdował nie było innych osób.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje