Dożywocie dla zabójcy Krzysztofa Olewnika

Karę dożywotniego więzienia dla Roberta Pazika, zabójcy Krzysztofa Olewnika, oraz pozostałe wyroki wobec sprawców porwania utrzymał w poniedziałek Sąd Apelacyjny w Warszawie.

Za "generalnie niezasadne" SA uznał apelacje w tej sprawie od wyroku I instancji.

Reklama

Apelacje złożyły wszystkie strony procesu: obrona, prokuratura oraz rodzina zamordowanego - jako oskarżyciele posiłkowi.

- Pokrzywdzony przez dwa lata doznał niewyobrażalnych cierpień, był torturowany psychicznie i fizycznie, stopień zła jaki wyrządzili oskarżeni jest niewymierzalny, a stopnia winy nie da się określić - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Paweł Rysiński. Jak dodał, "nie byłoby w sprawie błędem, gdyby sąd okręgowy orzekł kary maksymalnie zaostrzone".

Odnosząc się do apelacji złożonych przez obrońców SA ocenił, iż sąd pierwszej instancji uznał oskarżonych za winnych na podstawie całego zgromadzonego materiału dowodowego. Sąd zaznaczył, że żaden ze skazanych nie został ukarany na podstawie pomówień współoskarżonych - co podnosili niektórzy obrońcy.

SA uznał także, iż za wiarygodne należy uznać wyjaśnienia złożone wcześniej przez Sławomira Kościuka - jednego ze sprawców zabójstwa, skazanego w I instancji na dożywocie. Kościuk wkrótce po ogłoszeniu wyroku przez płocki sąd popełnił samobójstwo w płockim zakładzie karnym.

Według SA o wiarygodności wyjaśnień Kościuka dotyczących m.in. zabójstwa Olewnika i współudziału w nim Pazika świadczy fakt, iż Kościuk nie obciążył podejrzanego Wojciecha Franiewskiego, który w tym czasie już nie żył.

Sąd nie uznał za zasadne również apelacji prokuratora i pełnomocników rodziny Olewnika. Wnosili oni o ponowne rozpoznanie sprawy Katarzyny Franiewskiej - żony przywódcy grupy - która według nich nie powinna być uniewinniona z zarzutu uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej. Wobec Franiewskiej zapadł w płockim procesie najniższy wyrok - roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Rysiński w uzasadnieniu wskazał jednak, że "nie ma żadnych dowodów, iż oskarżona brała udział w grupie przestępczej".

Sąd apelacyjny uznał, że skazani w tej sprawie nie działali "od początku" z zamiarem zabicia Olewnika. Według przyjętej wersji - przywódca grupy - Franiewski miał mówić, aby "potem zdecydować, co dalej" z Olewnikiem. Jednak, jak ustalono, gdy jeden ze sprawców został zatrzymany za jazdę w stanie nietrzeźwym i pojawiła się obawa, że policja wpadnie na trop porwanego, Franiewski zdecydował o zabójstwie Olewnika.

Jak jednak zauważył SA, modyfikacje w opisie czynów skazanych są "dla odpowiedzialności oskarżonych nieistotne, a wprowadzone po to, aby wyrok odpowiadał wymogom procedury karnej".

Wyrok jest prawomocny.

Pełnomocnik rodziny Olewników, mec. Ireneusz Wilk, powiedział po wyjściu z sali, iż pozostaje "pewien niedosyt" jeśli chodzi o wyrok wymierzony wobec Katarzyny Franiewskiej. Prokurator Mirosław Zelent zaznaczył natomiast, iż decyzję o ewentualnej kasacji odnośnie wyroku wobec Franiewskiej podejmie po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem.

Obecny na ogłoszeniu wyroku ojciec porwanego, Włodzimierz Olewnik, ocenił w rozmowie z dziennikarzami, iż odnośnie sprawców porwania i zabójstwa wyrok jest satysfakcjonujący. Dodał, że według niego, jeszcze nie wszyscy sprawcy zbrodni ponieśli odpowiedzialność.

W marcu br. Sąd Okręgowy w Płocku uznał winę 10 oskarżonych w sprawie; jednego uniewinniono. Dwóch oskarżonych uznanych za winnych zabójstwa - Pazika i Kościuka - skazano na dożywocie. Pozostałych ośmioro - którzy uczestniczyli w porwaniu lub przetrzymywaniu Olewnika - dostało kary od 15 lat do roku w zawieszeniu. Proces w tej sprawie, której akta liczą ponad 100 tomów, toczył się od października 2007 r.

Dwóch sprawców zbrodni popełniło samobójstwo. W olsztyńskim areszcie w czerwcu 2007 r. powiesił się Franiewski, któremu prokuratura miała postawić zarzut sprawstwa kierowniczego zbrodni. Po ogłoszeniu wyroku przez płocki sąd, w kwietniu, w podobny sposób popełnił samobójstwo Kościuk.

Do porwania 27-letniego syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina (Mazowieckie) doszło w październiku 2001 r. Sprawcy zażądali okupu, kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 r. przekazano porywaczom 300 tys. euro, ale uprowadzony nie został uwolniony. Jak się potem okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany - Pazik i Kościuk udusili go. Ciało ofiary, torturowanej przed śmiercią, znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania i trzech od zabójstwa.

Od 2007 r. trwa śledztwo w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu organów ścigania po porwaniu. Według mediów chodzi m.in. o forsowanie wersji o rzekomym samouprowadzeniu Olewnika; niezabezpieczenie śladów biologicznych; nierejestrowanie przez policję rozmów telefonicznych porywaczy z rodziną Olewników; brak monitorowania przekazania okupu bandytom i nieoznaczenie banknotów oraz zlekceważenie anonimu podrzuconego ojcu ofiary, a wskazującego sprawców.

Dotychczas zarzuty usłyszało trzech policjantów: szef grupy operacyjnej z Radomia Remigiusz M. oraz dwaj funkcjonariusze z Płocka: Henryk S. i Maciej L. Prokuratura zarzuciła im utrudnianie śledztwa oraz niedopełnienia obowiązków służbowych. Żaden z nich nie przyznaje się do winy. Przed sądem dyscyplinarnym ma też stanąć prokurator prowadzący śledztwo.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje