Dramat chorych na astmę i POChP

Wtorek, 23 kwietnia 2013 (18:16)

Wzrost odpłatności za leki złożone na astmę i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) sprawił, że aż jedna czwarta chorych ich nie wykupuje i przerywa leczenie - alarmują lekarze. Dlatego coraz więcej pacjentów trafia do szpitala z zaostrzeniem choroby.

Zdjęcie

Chorzy muszą płacić za dotychczas stosowane preparaty ok. 12 razy więcej /© Panthermedia
Chorzy muszą płacić za dotychczas stosowane preparaty ok. 12 razy więcej
/© Panthermedia
Eksperci podkreślają, że jest to bardzo szkodliwe dla zdrowia pacjentów i znacznie kosztowniejsze dla budżetu państwa.

Dr Piotr Dąbrowiecki, prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP, przypomina, że na wykazie leków refundowanych, który zaczął obowiązywać 1 marca 2013 roku pojawiły się dwa nowe leki generyczne dla chorych na astmę i POChP.

Reklama

Są to wziewne leki z grupy tzw. złożonych, które zawierają dwie substancje: steroid oraz rozkurczający beta-2-mimetyk. Ich producentem jest polska firma farmaceutyczna. Pacjenci płacą za te leki 3,2 zł opłaty ryczałtowej.

Spowodowało to jednocześnie wzrost odpłatności za inne leki złożone, które znajdują się w tej samej tzw. grupie limitowej, mimo że nie wszystkie z tych leków zawierają te same substancje czynne, a ponadto są umieszczone w innym typie inhalatora. Obecnie chorzy muszą płacić za dotychczas stosowane preparaty ok. 12 razy więcej, tj. powyżej 40 zł.

"Widzimy dezorientację pacjentów"

Prof. Piotr Kuna, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podkreśla, że leki z tej grupy nie są tożsame, więc nie powinny być w tej samej grupie limitowej. Każdy z nich jest inny, jest stosowany w innym inhalatorze, a przez to inaczej osadza się w drogach oddechowych - wyjaśnia alergolog.

Dr Dąbrowiecki zwraca uwagę, że pacjent musi się nauczyć prawidłowo posługiwać się inhalatorem. - My widzimy dezorientację pacjentów, którzy dostają takie leki do ręki. Często w ogóle nie potrafią ich zażyć, robią to nieprawidłowo, co powoduje, że nie ma efektów terapii - mówi ekspert.

Prof. Kuna zwraca uwagę, że aby ocenić, czy nowy lek działa u danego chorego tak skutecznie jak poprzedni i czy nie ma niekorzystnych skutków, trzeba prowadzić obserwacje półroczne.

- Zgodnie z ustawą o prawach pacjenta, lekarz nie powinien zmieniać pacjentowi leku, jeśli nie ma do tego podstaw medycznych, a chory dobrze się na nim czuje. Jeżeli po zmianie leku stan zdrowia chorego się pogorszy, to może mnie za to podać do sądu - przypomniał ekspert.

Zostali bez leczenia

W ocenie alergologów, dodatkowy problem stanowi to, że dwóch nowych generyków nie ma w aptekach i hurtowniach.

Z danych przedstawionych przez IMS Health, firmy zajmującej się monitoringiem rynku farmaceutycznego, wynika, że tylko 11 proc. aptek choć raz zakupiło jeden, a 15 proc. drugi z tych leków. Z tego powodu pacjenci, którzy zdecydowali się na stosowanie jednego z nich, zostali bez leczenia.

Jak wyjaśnia Dąbrowiecki, aby kupić lek o innym składzie substancji czynnych, a nawet lek oryginalny, lecz droższy, pacjent musi wrócić do lekarza po receptę. Tymczasem czas oczekiwania na wizytę do specjalisty alergologa lub pulmonologa wynosi kilka miesięcy. Dlatego część pacjentów decyduje się kupić lek za 100 proc. ceny, a część rezygnuje z zakupu leków.

Zdaniem Michała Pilkiewicza z IMS Health potwierdza to analiza przedstawiona przez IMS Health. Wynika z niej, że w marcu leków złożonych na astmę i POChP nie wykupiło 25 proc. chorych. Z drugiej strony, wielu zakupiło je ze 100-procentową odpłatnością, o czym świadczy fakt, że w tym samym okresie pacjenci ponieśli ok. dwukrotnie większe koszty, czyli zapłacili o 2,5 mln zł więcej niż poprzednio. - Ten sam trend utrzymuje się również w kwietniu - podkreślił Pilkiewicz. Ocenia, że problemy z dostępnością do nowych generyków będą odczuwalne jeszcze co najmniej przez 6-9 miesięcy.

Pilkiewicz uważa, że sytuację chorych na astmę można szybko poprawić dzięki rozdzieleniu grup limitowych dla leków złożonych - dla każdej substancji czynnej istniałaby wówczas inna grupa. Według niego aby to wprowadzić wystarczy zwykłe obwieszczenie ministra. Taką zmianę wprowadzono wcześniej dla leków kardiologicznych.

Odnosząc się do tej kwestii rzecznik MZ Krzysztof Bąk poinformował PAP, że zgodnie z ustawą refundacyjną minister zdrowia po zasięgnięciu opinii Rady Przejrzystości (przy Agencji Oceny Technologii Medycznych) może utworzyć odrębne grupy limitowe, w przypadku, gdy "droga podania leku lub jego postać farmaceutyczna w istotny sposób ma wpływ na efekt zdrowotny lub dodatkowy efekt zdrowotny".

Zgłasza się coraz więcej chorych

Tymczasem alergolodzy alarmują, że skutki przerywania terapii przez pacjentów są widoczne już teraz. - Obserwujemy zwiększoną liczbę osób zgłaszających się do SORów (Szpitalne Oddziały Ratunkowe) z powodu zaostrzeń astmy czy POChP. Ci pacjenci mówią wprost, że skończyły się im leki, a w aptece leku przepisanego na receptę nie mogli wykupić - powiedział dr Dąbrowiecki.

Według prof. Kuny badania wskazują, że skutki przerywania terapii u chorych na astmę i POChP są nie do naprawienia. Nawet jeśli powrócą do leczenia, już nigdy nie uda się u nich uzyskać takiej czynności płuc jak wcześniej.

Alergolog przypomina też, że z badań wynika, iż regularne stosowanie steroidów wziewnych pięciokrotnie zmniejsza ryzyko zawału serca u astmatyków i do zera obniża ryzyko przedwczesnego zgonu.

Prof. Kuna zwraca uwagę, że dobre leczenie astmy przynosi też oszczędności budżetowi państwa. Za przykład daje Finlandię, gdzie w 1994 r. stworzono narodowy program diagnostyki i leczenia astmy. Wprowadzenie go spowodowało czterokrotny wzrost zużycia steroidów wziewnych, ale w perspektywie czasu aż 10-krotnie zmalała liczba zgonów i hospitalizacji z powodu zaostrzeń choroby. W rezultacie koszty leczenia astmy spadły. Związane z tym oszczędności wyniosły 600 euro na jednego pacjenta.