"Kino za rogiem" w warszawskich kawiarniach

Małe, nieformalne sale projekcyjne działają od listopada w kilku warszawskich kawiarniach. W takich "kinach" oglądać można klasykę polskiego i zagranicznego kina artystycznego. Docelowo "Kino za rogiem" ma być siecią małych sal kinowych w całym kraju.

Filmy wyświetlane na zamówienie, pokazy dla grup kilkunastoosobowych, odbywają się w małych, nieformalnych salach projekcyjnych, przy kawie i lampce wina. Zamiast kinowych foteli - pufy i stoliki. Warszawskie klubokawiarnie zaangażowały się w projekt "Kino za rogiem".

Reklama

"Kino za rogiem" to propozycja dla istniejących już miejsc - bibliotek, klubokawiarni, domów kultury, nawet remiz. Wszystkich miejsc, gdzie jest sala, którą można zaadaptować na salę kinową - powiedział Grzegorz Molewski, inicjator projektu i założyciel kanału telewizyjnego "Kino Polska".

-Zależy nam na swobodnej atmosferze, by oglądając film można było napić się kawy czy wina. Nazwa została wybrana świadomie: to ma być kino, które jest pod ręką, w okolicy i codziennie będzie tam coś wartego obejrzenia - tłumaczył.

Pierwsze "Kino za rogiem" wystartowało 28 listopada w warszawskim "Sklepie z kanapkami" - kawiarni Krystiana Legierskiego i Ewy Wanat - projekcją odrestaurowanej wersji "Niewinnych czarodziei" Andrzeja Wajdy. Sala kinowa, mieszcząca dwadzieścia osób, powstała we wnęce lokalu. W otwarciu uczestniczyła prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

W repertuarze "Kina za rogiem" znajdują się artystyczne filmy polskie i zagraniczne. Dużą popularnością cieszą się produkcje z lat 50., 60. i 70., m.in.: "Niewinni czarodzieje" (1960) Wajdy, "Ostatni dzień lata" (1958) Tadeusza Konwickiego, "Rękopis znaleziony w Saragossie" (1964) Wojciecha Jerzego Hasa i "Nie ma róży bez ognia" (1974) Stanisława Barei.

W filmowej bazie kina nie brakuje także dokumentów, animacji i filmów dla dzieci, jak "Bolek i Lolek wyruszają w świat" (1968) czy "Dziwne przygody Koziołka Matołka" (1971). Filmy zamawiane są poprzez stronę internetową. W ciągu 2 lat biblioteka "Kina za rogiem" obejmować ma około 2 tys. filmów.

Celem inicjatywy jest utworzenie sieci lokali łączących funkcje kawiarni i kina. - Pomysł nie dotyczy jedynie Warszawy i innych dużych miast. To inicjatywa ogólnopolska. Chodzi o zniwelowanie różnic w dostępie do kin - dziś nieco zapomniano, że film można obejrzeć w kinie, bo rozwój technologii daje widzom możliwość wyboru. Tymczasem 60 procent Polaków nie ma dostępu do kina. W dużych kinach widz musi dostosować się do granego repertuaru. W "Kinie za rogiem" małe grupy osób mogą zamawiać dowolny film z naszej biblioteki - podkreślił Molewski.

Jeśli ktoś umie poruszać się po internecie, w zasadzie ma dostęp do całej ludzkiej twórczości, zaprezentowanej w formie multimedialnej. Jednak jest to samotnicze doświadczenie - siedzi się samemu przed ekranem komputera. Jest na rynku nisza, łącząca swobodę wyboru, którą zapewniła nam sieć, z faktem, że człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje przebywać w grupie, dzielić się z nią wrażeniami, obserwować reakcje innych. Chcemy ją zapełnić - tłumaczył.

Każde "Kino za rogiem" indywidualnie decyduje, jaki film chce wyświetlić. Inicjatywa jest po stronie widzów, sami organizują sobie życie kulturalne, bez zewnętrznej ingerencji. Aktualnie rozmowy w sprawie otwarcia sali projekcyjnej trwają w 50 miejscach w Polsce. W ciągu 3 lat planowane jest zwiększenie tej liczby do około 1000.

- Ze względu na dużą liczbę projekcji, przygotowujemy dla dystrybutorów dokładne sprawozdania i rozliczenia - którego dnia, o której godzinie i gdzie wyemitowano dany film. Automatyzacja procesu pozwala obniżyć koszty dystrybucji. Skoro projekcja kosztuje 20 zł plus VAT, to jest to mniej niż trzeba zapłacić kurierowi za przywiezienie od dystrybutora kopii DVD - zauważył Molewski.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje