Manifestacja o pokój w Czeczenii w stolicy

W sobotniej manifestacji w Warszawie na placu Zamkowym o pokój w Czeczenii i wydanie ciała prezydenta Czeczeńskiej Republiki Iczkeria, Asłana Maschadowa, jego rodzinie wzięło udział około 120 osób.

Manifestacja rozpoczęła się odsłuchaniem hymnu Czeczenii.

Reklama

Podczas spotkania demonstrujący, na prośbę żony i syna Maschadowa, zbierali podpisy pod listem do prezydenta Rosji Władimira Putina o oddanie ciała czeczeńskiego prezydenta rodzinie.

- Wszystkich zachęcam do podpisania się pod tym, żeby ten wielki mąż stanu, który był też w Polsce, był gościem Międzynarodowej Konferencji Praw Człowieka w 1998 roku, mógł być pochowany przez rodzinę zgodnie z tradycją" - zaapelował do zebranych Adam Borowski, honorowy konsul Czeczeńskiej Republiki Iczkeria w Polsce.

- Do końca życia dążył (Maschadow) do pokojowego rozwiązania konfliktu czeczeńsko-rosyjskiego. Do swoich przeciwników odnosił się z szacunkiem. Wielokrotnie wstrzymywał działania wojenne, by wojska rosyjskie mogły zebrać i pochować ciała swoich poległych żołnierzy. Uwalniał jeńców wojennych, oddając ich przybyłym do Czeczenii matkom. Asłan Maschadow nie był terrorystą, potępiał terroryzm i odrzucał terrorystyczne metody prowadzenia wojny" - czytamy w liście do prezydenta Putina.

W sobotniej pikiecie wzięli udział uchodźcy z Czeczenii, m.in. kobiety z małymi dziećmi, a także Polacy. Wznosili flagi Czeczenii oraz transparenty z napisami "Wolna Czeczenia".

Zdaniem Borowskiego, należy przypominać ludziom, że w Czeczenii cały czas trwa wojna, tak jak w Iraku czy Afganistanie. "Takimi mitingami przypominam, że w Czeczenii trwa ludobójstwo. Ta wiedza nie daje mi spać" - powiedział.

Honorowy konsul Czeczenii w Polsce wyraził nadzieję, że, list do Putina podpiszą, "ważni ludzie tego świata", m.in. artyści, politycy, ci, którzy mają prestiż w społeczeństwie, a to zwiększy jego siłę oddziaływania.

Borowski poinformował, że obecnie w Polsce mieszka ok. 4 tys. uchodźców z Czeczenii. "Oni boją się jednak tu pokazywać, udzielać politycznie, bo cały czas tam mieszkają ich rodziny i oni się o nich boją" - wyjaśnił.

Podobne manifestacje mają się odbyć w innych miastach Europy, m.in. w Wiedniu, Berlinie i Moskwie.

Maschadow został zastrzelony 8 marca w miejscowości Tołstoj-Jurt, koło Groznego, podczas akcji rosyjskich sił specjalnych. Jego ciało złożono do bezimiennej mogiły, gdyż - jak twierdzą władze Rosji - jest to zgodne z przepisami ustawy o zwalczaniu terroryzmu. Według niej, ciał osób, uznanych przez władze rosyjskie za terrorystów, nie wydaje się rodzinom. Nie informuje się ich również o terminie i miejscu pochówku.

Rodzina Maschadowa kilkakrotnie zwracała się do władz Rosji o wydanie jego ciała.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje