Niepewny los wieżowca "żagiel"

Przypominający żagiel 54-piętrowy wieżowiec w centrum Warszawy, o wysokości 192 m., miał być wizytówką nowoczesnej stolicy, a stał się przykładem tego, że w Polsce pozwolenie na budowę może być w każdej chwili odebrane - donosi "Życie Warszawy".

Deweloper postawił 17 pięter i za sprawą siedmiu sąsiadów stracił pozwolenie na budowę. Poskarżyli się oni, że niemal 200-metrowy wieżowiec, zaprojektowany przez światowej sławy architekta Daniela Libeskinda, zabierze im światło, zanieczyści środowisko i wartość ich mieszkań spadnie. Postępowanie sądowe tak się wlokło, że pozwolenie na budowę wygasło.

Reklama

Inwestor musi starać się o nowe pozwolenie

Sprawą zajął się Naczelny Sąd Administracyjny, który w czwartek odmówił przywrócenia zgody na budowę w centrum stolicy apartamentowca. NSA oddalił kasację inwestora od wyroku sądu, który w 2009 roku uchylił zgodę na budowę. Czwartkowy wyrok NSA jest ostateczny. Inwestor musi teraz od nowa ubiegać się o pozwolenie na budowę, co może zabrać wiele czasu.

Budowa apartamentowca w samym centrum stolicy, przy ul. Złotej 44, została zahamowana w 2009 roku. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił wtedy skargę kilku sąsiadów na inwestycję i uchylił pozwolenie na jej budowę. WSA uznał, że inwestor nie przedstawił wszelkich wymaganych akt, m.in. dokumentacji geologicznej oraz raportu o wpływie inwestycji na środowisko.

Inwestor bez aktualnego zezwolenia nie może uzyskać kredytu niezbędnego na dokończenie 42-piętrowego wieżowca, gdzie mają być luksusowe apartamenty (część mieszkań już wykupiono).

"Żagiel" miał być najwyższym budynkiem w stolicy

Nie zgadzając się z werdyktem WSA, firma Orco zaskarżyła go do NSA. Sąd uznał, że skarga nie podważyła skutecznie uchybień stwierdzonych przez WSA, bo - według NSA - zaskarżona decyzja wojewody mazowieckiego z maja 2008 r. była wadliwa. Sprawa wraca teraz do etapu postępowania administracyjnego. W przypadku uwzględnienia kasacji inwestor zapowiadał rychłe wznowienie prac nad wieżowcem, zwanym "żaglem" - ze względu na oryginalną architekturę. Byłby to jeden z najwyższych budynków Warszawy - stojący niedaleko najwyższy budynek, Pałac Kultury i Nauki liczy niemal 231 m (wraz z iglicą).

"Zamiast architektonicznych pereł będą budy"

Stołeczni radni chcą wezwać warszawskich posłów, by ci jak najszybciej doprowadzili do takiej zmiany prawa, aby pozwolenie na budowę nie mogło być cofnięte po jej rozpoczęciu, mówi pomysłodawca apelu, szef śródmiejskiej komisji ładu przestrzennego Grzegorz Walkiewicz (SLD). Inicjatorzy apelu uważają, że ludzie powinni mieć czas na wypowiedzenie się, zanim ruszy inwestycja. - Nie może być jednak tak, że partykularne interesy zatrzymują zaawansowane budowy, a kikuty szpecą później miasto, mówi radny Walkiewicz. - Jeśli nadal będziemy mieli tak absurdalne prawo, w Warszawie zamiast takich architektonicznych pereł jak Żagiel będą stawały tylko blaszane budy z hamburgerami.

Mieszkający w Nowym Jorku Libeskind (urodzony w 1946 r. w Łodzi, wyemigrował z Polski w 1957 r.) jest jednym z najsłynniejszych architektów na świecie. Wsławił się m.in. projektami Wieży Wolności, która w 2013 r. stanie w Nowym Jorku w miejscu zniszczonych przez terrorystów 11 września 2001 r. bliźniaczych wieżowców World Trade Center oraz Muzeum Żydowskiego w Berlinie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy