Nowe procedury mają pomóc ofiarom gwałtów

Czwartek, 12 maja 2011 (14:09)

W Polsce ujawnianych jest jedynie ok. 8 proc. przestępstw seksualnych, a ponad 90 proc. sprawców pozostaje bezkarnych. Autorzy "Procedury postępowania Policji i Placówki medycznej z Ofiarą przemocy seksualnej" liczą, że dzięki jej wprowadzeniu statystyki się zmienią.

Zdjęcie

/AFP
/AFP
Właściwe zabezpieczenie dowodów i delikatność wobec ofiar to podstawowe wytyczne zawarte w procedurze opracowanej przez zespół powołany przez pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania Elżbietę Radziszewską.

Dokument zaprezentowany w czwartek na konferencji "Razem przeciw przemocy seksualnej" ma trafić do wszystkich jednostek policji i placówek medycznych. Radziszewska wyraziła nadzieję, że dzięki ich stosowaniu uda się zminimalizować traumę ofiar.

Reklama

"Razem przeciw przemocy seksualnej"

Procedura pokazuje, jak postępować z ofiarą gwałtu, w zależności od tego, czy w pierwszej kolejności zgłosi się na policję, czy do placówki medycznej. Określa, jakie należy przygotować dokumenty, jak zabezpieczać dowody, gdzie skierować pokrzywdzoną.

Ponad 90 proc. osób doświadczających przemocy seksualnej to kobiety. Przed złożeniem wniosku o ściganie sprawcy powstrzymuje je m.in. obawa przed długotrwałą i poniżającą procedurą. Potwierdzały to ofiary gwałtów, podopieczne Fundacji Pomoc Kobietom i Dzieciom współorganizującej konferencję.

Jak opowiadała Barbara (wypowiadające się na konferencji kobiety, które padły ofiarą przemocy, przedstawiały się tylko imionami) - wielokrotnie gwałcona przez męża - gdy zgłosiła się do szpitala i na policję, miała duże problemy ze złożeniem zawiadomienia. - Nie chcieli mnie przyjąć ani zrobić badań, tułałam się od szpitala do szpitala. Policja odmówiła przesłuchania mnie w domu, bo nie byłam w stanie dojechać na komendę - mówiła.

Barbara była wielokrotnie gwałcona przez męża

Wielokrotnie i bezskutecznie składała zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa Aleksandra, przez lata gwałcona i bita przez męża. W wyniku gwałtów wielokrotnie zachodziła w ciążę: ma pięcioro dzieci, przeszła ok. 30 aborcji, miała też wiele poronień.

- Wiele razy składałam zawiadomienia, ale postępowania były umarzane. Udało się to dopiero, gdy trafiłam na policjantkę, która mnie zrozumiała. Podeszła do mnie i do moich dzieci w taki sposób, że się otworzyliśmy. Obecnie toczy się postępowanie przeciwko mojemu mężowi - mówiła.

Bożenie, żonie policjanta, który bił ją i gwałcił, by "odreagować stres w pracy", jego przełożeni radzili nic z tym nie robić, bo był "dobrym funkcjonariuszem". Milczenie zdecydowała się przerwać po brutalnym gwałcie, podczas którego mąż groził jej bronią.

Bożena, żona policjanta, była bita i gwałcona

- Ponad 80 proc. gwałtów popełnianych jest przez sprawców znanych ofiarom: partnerów, kolegów szefów. Najwięcej tych przestępstw ma miejsce w domu lub w pracy - mówiła Anna Paszkowska, psycholog i seksuolog. Dodała, że zgwałcona traci kontrolę nad swoim ciałem i życiem, brak jej poczucia bezpieczeństwa, nie wierzy, że ktoś może jej pomóc. Tym bardziej że w momencie zgłoszenia przestępstwa zaczyna się dla niej kolejny koszmar.

Dr Władysław Fidziński, ginekolog w warszawskiego Szpitala Praskiego, podkreślił, że wiele zależy od tego, jak ofiara zostanie potraktowana podczas pierwszego kontaktu z lekarzem lub policjantem. Jego zdaniem brak jasnych procedur postępowania był dotychczas poważnym problemem.

Ważne, by kobietę przesłuchiwała policjantka

Komisarz Justyna First podkreślała, że bardzo ważne, by zgwałconą przesłuchiwała policjantka. - To bardzo krępująca sytuacja, trzeba pytać o intymne szczegóły. Ważne, by robić to delikatnie - mówiła. Zaznaczyła, że policja ma dużą skuteczność w ściganiu gwałcicieli, ale większość przestępstw nie jest zgłaszana.

Andrzej Rogoyski, adwokat, który pomaga ofiarom przemocy seksualnej, zwrócił uwagę, że problemem jest też długość postępowań - sprawy, które niekiedy ciągną się latami, zmuszają ofiarę do przeżywania traumy ciągle na nowo. Jego zdaniem gwałt powinien być przestępstwem ściganym z urzędu.

Ofiara powinna czuć wsparcie ze strony państwa

Podobnego zdania był sędzia Jarema Sawiński. - Ofiara powinna czuć wsparcie ze strony państwa. Ściganie tego przestępstwa z urzędu byłoby sygnałem, że państwo jest po jej stronie - mówił.

Sędzia Justyna Dołhy przekonywała, że w tego rodzaju sprawach do minimum należy ograniczyć liczbę przesłuchań ofiary. - Trzeba dążyć do tego, by przesłuchiwać je tylko dwa razy: raz w postępowaniu przygotowawczym i raz przed sądem - sugerowała.

Radziszewska wyraziła nadzieję, że za wprowadzeniem procedury pójdą szkolenia policjantów, lekarzy, a także sędziów, kuratorów i prokuratorów.

W opracowaniu dokumentu brali udział przedstawiciele Biura Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania, MON, MPiPS, MSWiA, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Zdrowia, Komendy Głównej Policji, Prokuratury Generalnej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, Szpitala Praskiego oraz eksperci ze środowiska medycznego i z organizacji pozarządowych.