Ostrołęcka prokuratura zajmie się aferą w stołecznym sądzie

Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce zajmie się doniesieniami ministra sprawiedliwości ws. oszustw finansowych w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. Ze sprawy wyłączyła się - aby uniknąć zarzutu braku bezstronności - Prokuratura Okręgowa Warszawie.

- Nasi prokuratorzy występują przed tym sądem, dlatego, aby zapewnić pełny obiektywizm, zwróciliśmy się do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, by wyznaczyła inną jednostkę, która zajmie się sprawą - powiedziała rzeczniczka prokuratury okręgowej Monika Lewandowska. To właśnie do tej prokuratury - jako "właściwej terytorialnie" - trafiły dwa doniesienia Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Reklama

Po południu prok. Jacek Mularzuk z Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie powiadomił, że zawiadomienia przekazała ona do Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce "celem procesowego rozpoznania".

Minister Kwiatkowski powiedział dziennikarzom, że po sygnałach o możliwych nieprawidłowościach podjął decyzję o skierowaniu do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga szczegółowej kontroli, która sprawdzała sprawy związane z elementami płacowymi i kadrowymi w tym sądzie.

- Po zapoznaniu się z wstępną informacją kontrolerów, bo kontrola jeszcze trwa, postanowiłem o odwołaniu dyrektora tego sądu i prezesa sądu.

Także złożyłem zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o możliwości popełnienia przestępstwa z prośbą o szczegółową kontrolę, ale już przez prokuratorów, którzy mają inny zakres kompetencji a także formalną ocenę poszczególnych zachowań i zdarzeń związanych z gospodarką finansową i kadrową w tym sądzie - mówił minister.

Dodał, że finanse w poszczególnych sądach są kontrolowane na bieżąco, w oparciu o sprawozdania i oczywiście co jakiś czas do różnych sądów wysyła kontrole, gdy pojawiają się niepokojąc informacje.

Media informują, że inspektorzy dopatrzyli się w sądzie oszustw, wyłudzeń i zawyżania pensji. W kręgu podejrzeń są cywilni pracownicy sądu - zdaniem "Gazety Wyborczej" może chodzić nawet o kilkudziesięciu urzędników. Proceder miał polegać na tym, że kierowniczka zachęcała pracowników do brania kredytów i pożyczek, które potem sobie przywłaszczała, a zadłużonym podwyższała pobory, aby nie ponieśli strat.

Jak poinformowała rzeczniczka Kwiatkowskiego Joanna Dębek, jedno doniesienie dotyczy kompetencji dyrektora finansowego sądu, a drugie - kierownika oddziału kadr. Według tych doniesień, doraźna kontrola Sądu Apelacyjnego w Warszawie wykazała możliwość popełnienia przestępstw przeciw mieniu, obrotowi gospodarczemu, dokumentom oraz działalności instytucji państwowych.

W doniesieniach jest m.in. mowa o możliwości wyłudzeń kredytów bankowych "na skutek namowy i w interesie osoby pełniącej funkcję kierownika oddziału kadr", w czego wyniku mogło dojść do wykorzystywania pozycji służbowej dla osiągnięcia korzyści majątkowej.

Podkreślono, że kredyty pobrane przez pracowników sądu przewyższały ich możliwości spłaty i były udzielane bez zgody współmałżonków - co uzasadnia podejrzenia o współdziałaniu pracownika banku.

Ponadto w doniesieniach napisano, że lista płac w sądzie była sporządzana niezgodnie z teczkami osobowymi pracowników. Figurowały też na niej osoby niezatrudnione, co może uzasadniać podejrzenie przestępstwa poświadczenia nieprawdy i działania na szkodę interesu publicznego. Stwierdzono także przekroczenie etatowych limitów płacowych, poważne różnice średnich wynagrodzeń w poszczególnych komórkach oraz znaczny przerost zatrudnienia.

Dębek podkreśliła, że minister odwołał już dyrektor finansową sądu oraz prezes sądu Lidię Malik (sama złożyła rezygnację). Wkrótce ma być też odwołana kierowniczka oddziału kadr. Pierwsze sygnały o nieprawidłowościach dotarły do resortu od pracowników sądu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje