Płock: Z Nowoczesnej odchodzi 18 osób

Nieakceptowalny kierunek partii, odgórne narzucanie decyzji - tak o powodach odejścia z Nowoczesnej mówi dotychczasowy szef jej koła w Płocku Bartosz Leszczyński. Wraz z nim ugrupowanie opuściło w czwartek 17 innych działaczy, w tym lokalny zarząd.

"Składam rezygnację z funkcji przewodniczącego Nowoczesnej w Płocku oraz rezygnuję z członkostwa w partii. To trudna, ale przemyślana decyzja" - oświadczył Leszczyński na czwartkowej konferencji prasowej. Przyznał też, że decyzja o rezygnacji z członkostwa w Nowoczesnej była jedną z najtrudniejszych. "Moja rezygnacja to wyraz sprzeciwu wobec sposobu, w jaki Nowoczesna funkcjonuje od niemal pół roku" - oświadczył Leszczyński.

Reklama

Podkreślił, że "od niemal pół roku" Nowoczesna "dryfuje w nieakceptowalną" dla niego stronę. "Decyzje dotyczące miasta, z którymi mocno się identyfikuję, zaczęto podejmować bez rozmów z nami, a często wbrew nam" - powiedział. "Partia, która nie szanuje i nie słucha własnych struktur, traci prawo do reprezentowania kogokolwiek" - podkreślił. Dodał, że wpływ płockich działaczy Nowoczesnej na podejmowane działania lokalne był jakiś czas temu znaczący i powodem do dumy i satysfakcji. "Ostatnio sytuacja uległa jednak zmianie" - mówił.

"Władze Nowoczesnej, w mojej ocenie, podeptały ideę samorządności narzucając nam międzypartyjne porozumienia, których jako szef płockiej Nowoczesnej, nie mogłem zaakceptować" - podkreślił Leszczyński. Jak zaznaczył, "Nowoczesna była kiedyś partią liczącą się z lokalnymi strukturami, partią działającą drużynowo, a dzisiaj taką partią już nie jest".

Leszczyński poinformował, iż zamierza pozostać w polityce i w życiu publicznym, nie wykluczył też startu w najbliższych wyborach samorządowych. Zapowiedział, że w najbliższym czasie poinformuje czy powstanie nowe stowarzyszenie z jego udziałem czy też dołączy do już istniejącego. "Mam pomysł na Płock i będę go dalej realizował" - zapewnił.

Jak dodał z płockiego koła Nowoczesnej i w efekcie z partii odeszło w sumie 18 osób - 16 działających w Płocku, 2 w pobliskim Gostyninie. "Mam w teczce rezygnacje. Zostało to wysłane do pani przewodniczącej Katarzyny Lubnauer" - poinformował. W tamtejszym kole partii pozostało 7 osób, w tym 3 aktywnych członków partii.

Leszczyński nie wykluczył rozmów z przedstawicielami stowarzyszeń lokalnych, a także lokalnych struktur partii - wymienił m.in. KOD, SLD, PO - na temat przyszłej swej aktywności oraz osób, które wraz z nim opuściły Nowoczesną. "Jesteśmy otwarci na ludzi, którzy mają dość polityki, a chcą działać dla Płocka. Chcę startować w wyborach, a jak to będzie dalej, to się okaże" - dodał. Uchylił się od jednoznacznej deklaracji, czy zamierza przystąpić do jego ewentualnego nowego projektu politycznego byłego już lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru.

"Wcześniejsze odejście z Nowoczesnej Ryszarda Petru, Joanny Scheuring-Wielgus, Joanny Schmidt, to były znaczące decyzje, ale my podjęliśmy decyzję sami" - oświadczył Leszczyński. Zapewnił, że Petru nie namawiał płockich działaczy Nowoczesnej do odejścia z partii. "Dzisiaj wysłał mi SMS-a, że gratuluje odważnej decyzji" - dodał.

Dotychczasowa wiceszefowa płockiej Nowoczesnej Anna Maria Karpińska powiedziała, że powody jej odejścia z partii są podobne, jak w przypadku Leszczyńskiego. "To był brak jakiejkolwiek możliwości wpływania na decyzje podejmowane w mieście. Zależało nam na tej Nowoczesnej. To miał być nowy, świeży powiew, to miała być partia profesjonalistów, ludzi odważnych, chcących działać, a obecnie nie mamy takich możliwości" - podkreśliła.

Karpińska też nie wykluczyła startu w najbliższych wyborach samorządowych. "Większość z nas, ci którzy wcześniej deklarowali start w wyborach, będzie startowała. Nie odcinamy się od Płocka, chcemy działać dla tego miasta" - oświadczyła.

O odejściu z Nowoczesnej 9 maja poinformowały posłanki Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt, 11 maja z partii odszedł Ryszard Petru.

W połowie kwietnia Petru - wówczas jeszcze jako polityk Nowoczesnej - spotkał się z prezydentem Płocka Andrzejem Nowakowskim z PO. Rozmowa dotyczyła koalicji obu ugrupowań na poziomie lokalnym. Petru podkreślał po spotkaniu, że koalicja ogłoszona kilka dni wcześniej w Warszawie jako mazowiecka, w Płocku nie jest domknięta.

"Trwają rozmowy. I mogę powiedzieć tylko tyle: z mojego punktu widzenia te rozmowy będą jeszcze bardzo trudne. Mam wrażenie, że bardzo daleko do ostatecznego porozumienia" - mówił wtedy Petru. "Jeżeli miałoby być to porozumienie, które polegałoby na tym, że koledzy i koleżanki z płockiej Nowoczesnej mają w pełni popierać ostatnie lata rządów Platformy w mieście, nic nie wnosząc, to taka koalicja nie ma sensu" - dodał.

Leszczyński mówił wtedy: "Chcemy być traktowani podmiotowo, a nie przedmiotowo. I na każdym kroku będziemy podkreślać, że jesteśmy silną partią i możemy być silnym koalicjantem. Dla nas współpraca z PO musi być na zasadzie partnerstwa. Nie zgodzimy się nigdy i nie będziemy wchodzić w koalicję, która będzie na zasadzie dominacji PO".

Liderzy PO i Nowoczesnej na kwietniowej konwencji w Warszawie ogłosili, że obie partie wystartują w wyborach samorządowych wspólnie pod nazwą "Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska". Zapowiedzieli, że koalicja obejmie m.in. wspólne listy do sejmików, w Warszawie również do rady miasta i rad dzielnic, a także kandydatów na włodarzy miast. Według deklaracji, które padły na konwencji, w Płocku Nowoczesna miała poprzeć obecnego prezydenta Andrzeja Nowakowskiego z PO, który stanowisko to zajmuje od 2010 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje