Policja odpiera zarzuty w sprawie wydarzeń w Legionowie

Nie ma dowodów na winę policjantów - tak sprawę śmierci 19-latka w Legionowie komentuje rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek. Wczoraj doszło do ataku tłumu na komisariat policji w Legionowie, pojawiają się opinie, że to policjanci przyczynili się do śmierci nastolatka.

Mariusz Mrozek powiedział, że do tej pory w toczącym się śledztwie nie zapadła decyzja o zawieszeniu w obowiązkach policjantów, którzy przed tygodniem interweniowali w Legionowie.

Reklama

Rzecznik przypomniał, że funkcjonariusze mieli wtedy powody do działania, a 19-latek miał przy sobie zawiniątko, prawdopodobnie z narkotykami, które chciał połknąć. Ze wstępnych informacji z sekcji zwłok wynika, że w krtani nastolatka znaleziono to zawiniątko. Prokuratura podała, że przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo - oddechowa.

Mrozek dodał, że wciąż nie znamy ostatecznych wyników sekcji zwłok.

Odnosząc się do wczorajszych zajść przed komisariatem policji w Legionowie policjant powiedział, że do interwencji doszło dopiero, kiedy tłum zaczął rzucać kamieniami.

Mrozek podkreślił, że kilkadziesiąt osób z kilkuset protestujących to byli "zadymiarze", którym bardziej chodziło o to, aby skonfrontować się z policją i doprowadzić do zadymy, niż uczcić śmierć nastolatka.

Wczoraj podczas zamieszek zatrzymano osiem osób. Sześciu policjantów zostało rannych, w tym jeden z nich ma złamaną rękę.

Policja kompletuje materiały, aby można było zatrzymanym wczoraj osobom postawić zarzuty uszkodzenia mienia, naruszenia nietykalności policjantów i udziału w zbiegowisku połączonym z czynem chuligańskim.

Policja czeka aż część zatrzymanych wytrzeźwieje, aby można było ich przesłuchać.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje