Sprawa placu Piłsudskiego trafi do ponownego rozpatrzenia?

"Zwróciliśmy się do ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka o ponowne rozpatrzenie sprawy placu Piłsudskiego" - oświadczył we wtorek wiceprezydent stolicy Michał Olszewski. Jak dodał, miasto przygotowuje skargę do sądu administracyjnego "na potencjalną odmowę" ponownego rozpatrzenia.

Uzasadnienie decyzji szefa MIB o przekazaniu nieruchomości Skarbu Państwa położonej w rejonie pl. Piłsudskiego i ul. Wierzbowej do dyspozycji wojewody mazowieckiego, do której dotarła PAP, głosi, że od decyzji tej nie przysługuje odwołanie.

Reklama

"Jednakże strona niezadowolona z decyzji może (...) zwrócić się do ministra infrastruktury i budownictwa z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy, w terminie 14 dni od dnia doręczenia niniejszej decyzji lub w tym terminie złożyć oświadczenie o zrzeczeniu się prawa do złożenia ww. wniosku. Z dniem doręczenia oświadczenia decyzja staje się ostateczna i prawomocna" - głosi pismo ministra infrastruktury i budownictwa.

Ponadto - jak napisano - stronie przysługuje skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w terminie 30 dni od dnia doręczenia decyzji, bez konieczności składania wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Skargę wnosi się za pośrednictwem ministra infrastruktury i budownictwa.

Olszewski poinformował na wtorkowej konferencji prasowej na pl. Piłsudskiego, że wniosek warszawskiego ratusza o ponowne rozpatrzenie sprawy został złożony do ministra Adamczyka jeszcze w ubiegły piątek.

Jak dodał, do czasu ponownego rozpatrzenia sprawy przez ministra, decyzja ws. przekazania nieruchomości nie jest w mocy. "I nie jesteśmy absolutnie zobligowani do tego, żeby ten plac przekazywać urzędowi wojewódzkiemu" - zaznaczył wiceprezydent Warszawy.

Skarga w przygotowaniu

"Czekamy na rozpatrzenie i przygotowujemy - bo spodziewamy się, jaka będzie decyzja ministra - od razu też skargę do sądu administracyjnego na potencjalną odmowę ponownego rozpatrzenia tej sprawy" - dodał.

Wiceprezydent zwrócił zarazem uwagę, że minister nie dał ratuszowi "środków odwoławczych" ani "nie uznał w ogóle prezydenta m.st. Warszawy za stronę". Jak zaznaczył, w ocenie miasta był to celowy zabieg "po to, żeby wykluczyć w ogóle miasto z możliwości dialogu na ten temat".

Olszewski zapowiedział jednocześnie, że jeśli organy rządowe "w dalszym ciągu" podejmować będą w tej sprawie "próby naruszenia kompetencji" władz samorządowych, ratusz występować będzie do sądów powszechnych "o ustanowienie ochrony nad decyzjami".

"Na pewno będziemy wnioskowali o to, żeby zawiesić ostateczność tej decyzji (...). Sąd może uchylić wykonalność czy zawiesić wykonalność danej decyzji w przypadku, kiedy jej skutki mogą być nieodwracalne lub też kiedy waży to na interesie publicznym. Naszym zdaniem dokładnie dochodzi tu do takiej sytuacji" - mówił.

Wiceprezydent zwrócił w tym kontekście uwagę, że działka, w stosunku do której została wydana decyzja o przekazaniu w zarząd mazowieckiemu urzędowi wojewódzkiemu, "zawiera układ drogowy, który nie może być nadzorowany przez inny podmiot, jak tylko prezydenta miasta, na terenie Warszawy". Według niego informację tę miasto przekazało w korespondencji ministrowi infrastruktury i budownictwa.

"Wojewoda, zgodnie z ustawą o drogach publicznych nie ma kompetencji w zakresie utrzymywania dróg publicznych, czyli nie może sprawować nadzoru nad drogami publicznymi - ten nadzór może sprawować tylko i wyłącznie, odpowiednio: prezydent miasta na terenie Warszawy lub Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w przypadku autostrad i dróg ekspresowych" - mówił Olszewski.

Sytuacja bez precedensu

Jak zaznaczył, sytuacja, w której układ drogowy przekazywany jest pod zarząd urzędowi wojewódzkiemu od czasu, kiedy w 1993 r. wojewoda przekazał cały układ drogowy m.st. Warszawie "nie ma precedensu".

Wiceprezydentowi towarzyszył warszawski radny PO Paweł Lech, który podkreślił z kolei, że z rozdziału 7 konstytucji wynika, że "samorząd może na drodze sądowej dochodzić swoich praw - także w stosunku do rządu". "I jestem przekonany, że warszawski samorząd, władze Warszawy takie decyzje i środki podejmą, dlatego że nie możemy zgodzić się na to, aby pozbawić nas, warszawiaków, wpływu na naszą własność" - dodał.

Podczas konferencji wiceprezydent Olszewski przypomniał także, że - według ratusza - teren przylegający bezpośrednio do Grobu Nieznanego Żołnierza jest własnością miasta stołecznego. "Jeśli dzisiaj wojewoda wnioskuje o to, żeby przejąć (należącą do Skarbu Państwa - PAP) część nieruchomości (...) pod kątem organizacji tu uroczystości państwowych, to czy one nie będą odbywały się teraz tu na tej nieruchomości? Czy to oznacza, że teraz te uroczystości, mimo tej tradycji, która została ukuta przez dziesięciolecia, zostaną przesunięte na ten plac mimo tego, ze zawsze odbywały się na nieruchomości m.st. Warszawy?" - pytał Olszewski.

Wiceprezydent Warszawy poinformował ponadto, że ratusz złoży we wtorek pismo do wojewody mazowieckiego Zbigniewa Sipiery z prośbą o wskazanie "kiedy i w jakich okolicznościach" dochodziło do utrudniania przez stołeczny ratusz "realizacji uroczystości państwowych na terenie placu Piłsudskiego", o czym - według ratusza - mówił Sipiera.

Podkreślił zarazem, że "nikt nigdy pisemnie nie składał do prezydenta m.st. Warszawy skarg na jakiekolwiek blokowanie" odbywających się tam uroczystości.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy