To nie meningokoki zabiły 16-latkę z Warszawy

16-latka, która zmarła na sepsę, nie chorowała na jej najgroźniejszą meningokokową odmianę - ustalił RMF FM. Wczoraj ponad 600 uczniów warszawskiego liceum Olgi, zamiast na lekcje, trafiło na badania. Dziś młodzież wróciła do szkoły.

Sanepid określił wczoraj wysłanie kilkuset uczniów do lekarzy "niepotrzebną paniką". A życie w szkole powoli wraca do normy.

Reklama

Na piętrze na stoliku przed tablicą ogłoszeń pali się znicz, na tablicy wisi zdjęcie Oli oraz cytat: Tu jest pamięć i tutaj świeczka. Tutaj napis i kwiat pozostanie, ale zmarły gdzie indziej mieszka - na wieczne odpoczywanie.

W Polsce coraz częściej odnotowuje się przypadki sepsy. Choroba wywołuje ciężkie zakażenie osłabionego organizmu i w bardzo krótkim czasie może się przerodzić w ciężką postać, prowadzącą do niewydolności wielu narządów wewnętrznych, zaburzeń krzepnięcia krwi, a nawet do śmierci. Najpewniejszą ochroną przed chorobą są szczepienia ochronne.

Masowe szczepienia przeciw meningokokom rozpoczynają się dziś w Bytomiu i Piekarach Śląskich. Szczepionki dostaną wszyscy gimnazjaliści.

W sumie 7500 uczniów. Epidemiolodzy wolą na wszelki wypadek zaszczepić dzieci, bo w ubiegłym roku właśnie w tych miastach wykryto ogniska sepsy.

Do bytomskiego gimnazjum nr 2 przyszli dziś wszyscy uczniowie. Choć nikt nie lubi szczepień, wszyscy wiedzą, że to konieczność.

- Rozmawiałam o tym z mamą. Powiedziała, że mam się niczego nie obawiać, że jest to szczepionka, którą muszę przyjąć, by nie zachorować i nie leżeć w szpitalu - mówi jedna z uczennic. Zaszczepionych zostanie pół tysiąca uczniów, akcja potrwa trzy dni.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje