Wyrzucili ją tuż przed maturą

Na początku stycznia, na cztery miesiące przed maturą, Ewa Jezierska została skreślona z listy uczniów I Liceum Ogólnokształcącego w Łosicach.

Miesiąc później, 4 lutego Delegatura Kuratorium Oświaty w Siedlcach uchyliła decyzję łosickiej rady pedagogicznej. Kuratorium zadecydowało o przywróceniu Ewy na listę uczniów liceum, gdyż postępowanie szkoły było niezgodne z postępowaniem administracyjnym.

Reklama

Ewa Jezierska o skreśleniu z listy uczniów dowiedziała się na apelu szkolnym.

- To było jak grom z jasnego nieba. Zwołano całą szkołę. Wtedy dowiedziałam się, że nie jestem już uczennicą LO, dwóch moich kolegów i koleżanka dostali naganę dyrektora - opowiada E. Jezierska.

Ostro, krytycznie i wulgarnie

Wyrzucenie Ewy ze szkoły i nagana dla trzech uczniów to kara za wypisywanie dość pikantnych postów na forum młodzieżowego portalu. Posty dotyczyły nauczycieli łosickiego liceum. To Ewa Jezierska sprowokowała swoich kolegów, rozpoczynając temat o nauczycielach.

- Nie wiem, co mi strzeliło do głowy. Po prostu ci nauczyciele nie są lubiani w naszej szkole. Zapytałam, czy jedna z nauczycielek to "psita". Drugi post był bardziej wulgarny, bo opisywał seks analny nauczycieli. Nie kazałam nikomu rozwijać tych wątków - przyznaje Ewa.

Nieprzyzwoite i szydzące z nauczycieli teksty na forum spowodowały oburzenie wśród grona pedagogicznego z łosickiego liceum. Nauczyciele zwyczajnie obrazili się i nie chcieli nawet słyszeć, by osoba, która tak wulgarnie pisze o pedagogach, była uczniem liceum.

- Kiedy dyrektor wezwał mnie na dywanik, wspomniał jedynie, że mogę mieć problemy. Nic nie mówił o wyrzuceniu ze szkoły. Chcieliśmy wszyscy przeprosić nauczycieli za naszą głupotę. Kupiliśmy kwiaty i udaliśmy się do nauczycieli. Przepraszaliśmy ich z kwiatami kilkakrotnie, byliśmy nawet na radzie pedagogicznej. Nie pomogło. Ja zostałam skreślona, a moi koledzy dostali naganę - opowiada Ewa.

Pozbyć się problemu

Rada pedagogiczna zdecydowała o wyrzuceniu Ewy ze szkoły. Nikt nie pomyślał, dlaczego uczniowie tak postąpili. Dyrektor Krzysztof Dziołak nie zaproponował nawet, by Ewa porozmawiała z psychologiem. Zaraz po apelu wezwał dziewczynę do gabinetu i kazał podpisać się pod pismem mówiącym o jej skreśleniu z listy uczniów. Żeby tego było mało, nauczyciele, o których pisano na forum złożyli doniesienie na prokuratury, oskarżając Ewę o zniesławienie.

Ewa cały czas uczęszczała do szkoły, gdyż decyzja rady pedagogicznej była nieprawomocna. Sprawę rozpatrywała Delegatura Kuratorium Oświaty w Siedlcach. Ewa złożyła odwołanie od decyzji rady. Pomimo iż mogła uczestniczyć w lekcjach, to nie przypominały one tych sprzed kilku miesięcy.

- Niektórzy nauczyciele docinają mi, inni w ogóle się do mnie nie odzywają. Wiem, że muszę być przygotowana na każdą lekcję lepiej niż zawsze - mówi Ewa. - Moi koledzy i koleżanki ze szkoły napisali petycję do dyrektora, by nie wyrzucać mnie z liceum. Zebrano ponad 180 podpisów.

Ewa chce pisać maturę w łosickim liceum. Zrezygnowała z uczestnictwa w studniówce, deklaruje, iż w ramach przeprosin może pracować na rzecz szkoły.

- Być może zrobiłam głupotę, miałam chwilę słabości i dałam upust swoim emocjom. Przepraszałam i kajałam się jak mogłam. Bezskutecznie - stwierdza Ewa.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje