Zakatował go, bo stanął w obronie dziecka

Trzydziestoletni węgrowianin został zakatowany podczas spaceru. Bandytę, który zadał śmiertelne ciosy, za włamania i rozboje poszukiwała policja w całym kraju. Za zabójstwo odpowie też jego kolega.

W środę 11 lipca 30-letni mieszkaniec Węgrowa wrócił z pracy zmęczony. Chciał się położyć wcześniej spać, ale tego wieczora nie mógł zasnąć. Najpierw kręcił się trochę po mieszkaniu, chodził z kąta w kąt i w końcu postanowił wyjść na spacer i nieco odetchnąć świeżym powietrzem.

Reklama

W obronie dziecka

Spacerował - tak bez celu - po Rynku Mariackim w Węgrowie. Oglądał wystawy znajdujących się tam sklepów, zagadnął przechodzących znajomych. W końcu usiadł zamyślony na schodkach przy zakładzie fryzjerskim i przyglądał się bawiącym się w pobliżu dzieciom. Odbił kilka razy piłkę rzuconą do niego przez małego chłopca.

W pewnej chwili usłyszał rozpaczliwy krzyk jednego z bawiących się chłopców. Poderwał się ze schodów i zobaczył, że jakiś pijany intruz zaczepia bawiące się dzieci. Kopnął nawet jednego z maluchów. Węgrowianin nie wytrzymał i powiedział mu, żeby się uspokoił, bo to przecież dzieci. Wtedy mężczyzna uderzył go w twarz. Kolega napastnika - według relacji świadków - najpierw przyglądał się całemu zajściu a później odszedł z tego miejsca.

Kopał po głowie

Po pierwszym uderzeniu węgrowianin zachwiał się, zaraz potem otrzymał drugi silny cios w twarz. Przewrócił się i wtedy napastnik zaczął go kopać po twarzy i głowie. Leżący na ziemi mężczyzna próbował chronić twarz rękami, wił się z bólu. Błagał napastnika, żeby przestał. Ale bandyta śmiał się tylko i specjalnie butem celował w twarz i głowę. Kiedy ofiara opadła z sił i przestała się ruszać, napastnik kopnął ją piętą w głowę, żeby mieć pewność, że już nie wstanie.

Do odchodzącego napastnika podbiegła kobieta, która widziała całe zajście. Ją także bandyta skopał po nogach i plecach. Kobieta była jednak w stanie zawiadomić o sprawie policję. Na ratunek dla pobitego mężczyzny było już jednak za późno - zmarł wskutek odniesionych obrażeń.

Tu się ukrywał

Funkcjonariusze z Węgrowa szybko zarządzili obławę i zatrzymali obu sprawców. Okazało się, że ten, który zadawał śmiertelne ciosy, to 26-letni mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego Sebastian B. Ma on już na swoim koncie podobne czyny - włamania i rozboje. Poszukiwała go policja i właśnie w Węgrowie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

W piątek 13 lipca Sąd Rejonowy w Węgrowie zdecydował o zastosowaniu wobec obu mężczyzn tymczasowego aresztowania. Zostały im postawione zarzuty popełnienia zabójstwa. Zgodnie z kodeksem karnym za takie przestępstwo grozi kara od 8 do 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie.

Mieszkańcy Węgrowa są wstrząśnięci tym tragicznym zdarzeniem i domagają się bardzo surowej kary dla sprawców. Przypadku, by ktoś zginął w tak bezsensowny sposób, nie było już dawno.

BOŻENA GONTARZ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy