Grozi nam epidemia. Wszystko z powodu powietrza

Z powodu zanieczyszczenia powietrza grozi nam epidemia chorób układu oddechowego, takich jak astma, alergia i przewlekła obturacyjna choroba płuc - powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Warszawie dr Piotr Dąbrowiecki z Wojskowego Instytutu Medycznego.

Dr hab. Maciej Kupczyk z kliniki chorób wewnętrznych, astmy, alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podkreślił, że astma i alergia są już najczęściej występującymi niezakaźnymi chorobami układu oddechowego. "W ostatnich 20 latach nastąpił gwałtowny wzrost zachorowalności. W dużych miastach zarówno krajów rozwiniętych jak i rozwijających się na schorzenia te choruje prawie co trzecie dziecko" - dodał.

Reklama

Z przedstawionych przez specjalistę danych wynika, że na alergię choruje już 40 proc. Polaków, a na astmę - 12 proc. Choroby te zwykle rozwijają się we wczesnym dzieciństwie, najczęściej u mieszkańców dużych aglomeracji. "Zmieniło się środowisko, w którym żyjemy, i powietrze, którym oddychamy" - powiedział dr Kupczyk.

Prezes Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP dr Piotr Dąbrowiecki, jako przykład podał Al. Jerozolimskie w Warszawie, którymi codziennie przejeżdża 60 tys. samochodów, w tym również autobusów i ciężarówek. "Emitują one spaliny powodujące, że mieszkańcy centrum miast, zamieszkujący w pobliżu ruchliwych ulic, są dwa, trzy razy bardziej narażeni na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP)" - podkreślił.

Dr Dąbrowiecki tłumaczył, że spaliny motoryzacyjne, jak również inne zanieczyszczenia powietrza, takie jak dymy wydzielane przez piece domowe i kominki, wnikają i drażnią układ oddechowy. Jednocześnie wdychane są różnego typu pyłki, które w obecności tych zanieczyszczeń jeszcze bardziej podrażniają układ oddechowy. Skutkiem tego może być przewlekły stan zapalny oraz skurcz oskrzeli wywołany przez pyłek lub dym tytoniowy.

Obturacyjna choroba płuc powstaje na skutek przewlekłego zapalenia oskrzeli i oskrzelików oraz rozedmy płuc. Skutkiem tego jest nieodwracalne ograniczenie przepływu powietrza przez drogi oddechowe. Objawem choroby jest duszność, której mogą towarzyszyć świszczący oddech, uczucie ciasnoty w klatce piersiowej oraz uporczywy kaszel.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), w 2020 r. POChP będzie trzecią przyczyną zgonów, po chorobach układu krążeniach i nowotworach. W 1990 r. była to szósta przyczyną zgonów. Jednym z jej głównych powodów poza zanieczyszczeniami powietrza jest narażenie na dym tytoniowy.

"Każdy palacz papierosów po 40. roku życia powinien poddać się badaniu spirometrii, czyli wydolności oddechowej, żeby sprawdzić, czy nie rozwija się u niego POChP" - podkreśla dr Dąbrowiecki. Chodzi o to, żeby ją w wykryć jak najwcześniej i zastosować odpowiednie leczenie, które nie odtworzy już zniszczonych struktur płuc, może jednak powstrzymać jej dalszy rozwój. "Późne wykrycie tej choroby skraca życie chorego o 10-15 lat" - ostrzega dr Dąbrowiecki.

Na POChP w ciągu 20-30 lat zachoruje co trzeci palacz papierosów, ale mogą chorować również osoby, które nigdy nie paliły. Są to głównie tzw. bierni palacze oraz ci, którzy przez wiele lat byli narażenie na niekorzystne czynniki środowiskowe, takie jak pyły przemysłowe, spaliny motoryzacyjne i różne substancje chemiczne.

Według dr hab. Kupczyka, na POChP i związane z nią powikłania co roku umiera 15 tys. Polaków. W przypadku astmy jest mała śmiertelność, ponieważ można ją dobrze kontrolować lekami. Chodzi głównie o to, żeby nie dopuścić do jej zaostrzenia. "Choroba ta jest jednak dużym obciążeniem dla chorego i jego rodziny, jak również dla budżetu państwa" - powiedział.

Zbigniew Wojtasiński 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje