Nie za bardzo inteligentny "Inteligentny Projekt"

Zwolennicy creation science bardzo często przeciwstawiają Bogu "czysty przypadek" (pure chance). Wszechświat został stworzony przez Boga, czy powstał na mocy czystego przypadku? Czego nie dostrzegają religijni fundamentaliści?

Początki amerykańskiego fundamentalizmu religijnego wiążą się z postacią Ellen White (1827-1915), wizjonerki i założycielki religijnej grupy Adwentystów Dnia Siódmego. W roku 1864, pięć lat po opublikowaniu "O pochodzeniu gatunków Karola Darwina", w opisie swoich wizji White wyznała, że była świadkiem stworzenia świata, które trwało taki sam tydzień jak każdy inny.

Reklama

Na początku XX w. adwentysta i geolog samouk George McCready Price przedstawił wizję Ellen White odnoszącą się do potopu w postaci quasi-naukowej, co także stało się z czasem przedmiotem licznych dyskusji. Początkowo jednak poglądy te nie miały większego wpływu w Ameryce. Nawet wśród konserwatywnie nastawionych grup protestanckich pojawienie się teorii Darwina nie wywołało ostrzejszych reakcji. Sytuacja zmieniła się dzięki pewnemu historycznemu zbiegowi okoliczności.

W latach 1835-1836 ukazała się w Niemczech dwutomowa książka Davida Friedricha Straussa pt. "Das Leben Jesu, kritisch bearbeitet" demitologizująca historię Jezusa opisaną w Ewangeliach. Gdy książka ta dotarła do Stanów Zjednoczonych, wywołała burzliwy ferment. Z jednej strony, idąc za Starussem, proponowano "zdemitologizowaną" w nieco naiwny sposób religię, z drugiej strony, uznano "krytyczną teologię" za śmiertelne zagrożenie dla religii. Nic dziwnego, że powstała przeciwko niej fala zdecydowanej reakcji.

W celu przeciwstawienia się temu niebezpieczeństwu kościoły protestanckie w Stanach Zjednoczonych zorganizowały w latach 1878-1897 cykl konferencji pod wspólną nazwą "Niagara Bible Conference", których celem było określenie tych prawd, które są "fundamentalne" dla wiary chrześcijańskiej. W tym celu ukazało się obszerne wydawnictwo (12 tomów) pt. The Fundamentals (finansowane przez braci Lymana i Miltone'a Stewartów). Głównym celem tej publikacji była walka z "modernizmem", tzn. z naturalistycznymi interpretacjami nawiązującymi do niemieckiego krytycyzmu biblijnego.

Autorzy występujący w tej serii nie prezentowali jednolitego stanowiska wobec teorii ewolucji: obok głosów zdecydowanej krytyki były też opinie łagodne, a nawet sprzyjające ideom ewolucyjnym. Adwentyści nie zostali nawet zaproszeni do udziału w projekcie The Fundamentals, jednakże to właśnie ich silnie antyewolucyjne poglądy zaszczepiły się z czasem na gruncie amerykańskim. Około roku 1920, nawiązując do projektu The Fundamentals, religijno-konserwatywne poglądy zaczęto w Ameryce nazywać fundamentalizmem. Tak zwany naukowy kreacjonizm stał się ich częścią.

Do utrwalenia się antyewolucyjnych poglądów w Stanach Zjednoczonych przyczyniło się także wykorzystywanie teorii Darwina do uzasadniania rozmaitych "eugenicznych koncepcji". Gdy na przykład w 1927 r. w stanie Virginia sąd nakazał sterylizację Carrie Buck wbrew jej woli z powodu jej opóźnienia umysłowego (feebleminded), uznano, iż stało się to w imię ewolucyjnej strategii "doboru naturalnego". Wielu również dopatrywało się idei ewolucyjnych u podstaw odradzania się niemieckiego militaryzmu, który doprowadził do I wojny światowej.

Małpie procesy

Wkrótce w kilku stanach, wśród nich w stanie Tennessee, lokalne parlamenty wydały zakaz uczenia w szkołach czegokolwiek, "co by sprzeciwiało się historii Boskiego stworzenia człowieka, jak naucza Biblia".

W 1925 r. w Dayton, w stanie Tennessee, odbył się słynny "małpi proces" (monkey trial), który urósł do rangi symbolu walki postępu z religijnym obskurantyzmem. Nauczyciel John Scopes został oskarżony o złamanie prawa zakazującego uczyć w szkołach teorii ewolucji. Gdy podczas procesu jego obrońca Clarence Darrow przedstawił ekspertów, którzy mieli poświadczyć, że teoria ewolucji jest teorią naukową, sąd ten argument oddalił, twierdząc, że przedmiotem rozprawy nie jest orzeczenie, czy teoria ewolucji jest prawdziwa, czy nie, lecz czy prawo zakazujące uczyć teorii ewolucji zostało przekroczone, czy nie.

Wówczas Darrow uciekł się do ośmieszenia obrońcy stanu Tennessee Williama Bryana, któremu bez trudu wykazał ignorancję podstawowych problemów biblijnych. Sąd skazał Scopesa na 100 dolarów grzywny. Tydzień po wyroku William Bryan umarł.

Darrow o tyle był zadowolony z wyroku, że w celu nadania sprawie rozgłosu zamierzał odwołać się do Sądu Najwyższego. Tymczasem wyższa instancja sądu w stanie Tennessee dopatrzyła się formalnych uchybień w procesie i wyrok uchyliła. Odwołanie stało się niemożliwe.

Kilka innych stanów poszło w ślady stanu Tennessee. Teoria ewolucji praktycznie znikła z podręczników szkolnych. Społeczeństwo amerykańskie, zwłaszcza jego niższe klasy, popierało te tendencje. Dopiero około roku 1960 sytuacja zaczęła się zmieniać. Przede wszystkim sama teoria ewolucji okrzepła. Stało się już jasne, że nowoczesna biologia bez tej teorii jest nie do pomyślenia.

Szybko rozwijająca się genetyka dostarczyła nowych argumentów i wraz z teorią ewolucji stworzyła trzon nauk o życiu. W Stanach Zjednoczonych może bardziej niż w innych krajach sytuacja w nauce zależy od polityki. W latach 60. zimnowojenny wyścig zbrojeń i dominacja Związku Radzieckiego w badaniu Kosmosu postawiły przed władzami problem słabości amerykańskiej edukacji. Zagadnienie nauczania teorii ewolucji ponownie wróciło do centrum uwagi.

Dowiedz się więcej na temat: nauka | filozofia | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje