Pierwszy "Brexit". Wtedy nikt nie miał prawa głosu

Stopniowe odrywanie Wielkiej Brytanii od Unii Europejskiej, rozpoczęte w ubiegłym miesiącu przez premier Theresę May, stanowi początek historycznego procesu, ale nie tak drastycznego, jak to było w przypadku pierwszego "Brexitu".

Pierwszy "Brexit", o którym pisze na łamach "The New York Times" Nicholas Wade, to spektakularne zerwanie pomostu lądowego, który od milionów lat łączył fizycznie Wielką Brytanię z kontynentem. Ów “pomost" był formacją skalną o szerokości około 20 mil. Prowadził z Dover do Calais. Był zrobiony ze skał kredowych, co widać na przekroju w miejscu, w którym został oderwany od białych klifów Dover.

Reklama

Po wielu latach pracy, począwszy od badań prowadzonych pod wodą w celu zbadania terenu przed rozpoczęciem kopania tunelu, geologom udało się poskładać obraz potężnych sił, które oderwały pomost i dały Wielkiej Brytanii tożsamość wyspy. Wyniki badań zostały opisane w "Nature Communications".

W ostatniej epoce lodowcowej poziom oceanu podniósł się i opadł, gdy najpierw woda - w okresach ochłodzenia - została uwięziona w lodowcach, a następnie - w okresach ocieplenia - wypuszczona do oceanu. Przy wysokim poziomie wód Wielka Brytania niemal całkowicie otoczona była wodą - z wyjątkiem uformowanego z kawałka lądu pomostu, który znajdował się około 100-130 stóp nad powierzchnią wody.

Tak było do czasu rozpoczęcia okresu ochłodzenia, czyli 450 tys. lat temu. Rozległe lodowce przedarły się przez  Morze Północne i połączyły się z lodowcem zakrywającym Norwegię. (...)

Gdy poziom wody utworzonego następnie jeziora polodowcowego się podniósł, wody zaczęły kaskadowo spływać nad pomostem łączącym obecne Calais z Dover. Fragmenty kredowych i krzemionkowych skał ścierały się, a wodospady wydrążyły ogromne dziury na dnie oceanu.

Zachodnia ściana pomostu lądowego zaczęła się wtedy cofać, a gdy wodospady doprowadziły do erozji, ostatecznie ustąpiła. To była katastrofalna powódź. Około 1 mln metrów sześciennych wody na sekundę przelewało się z jeziora polodowcowego przez wyłom, zapełniając głębokie doliny. Wody potężnego jeziora wdarły się do kanału La Manche.

Sądząc po grubej warstwie osadu, który został znaleziony na dnie Oceanu Atlantyckiego przy ujściu kanału La Manche, doszło do tego 430 tys. lat temu. (...)

Uproszczona struktura skał i wysp podwodnych sugerowała, że zostały one ukształtowane przez potężny "potop". Te dowody, twierdzą naukowcy, pokazują, że katastrofalny w skutkach wyłom w pomoście Dover-Calais rozpętał potężną powódź  w kanale La Manche.

Kilka aspektów tej wersji wydarzeń zostało wcześniej przedstawionych, ale nie było na nie dowodów. W 2007 r. grupa prowadzona przez Sanjewa Guptę i Jenny S. Collier z Imperial College London pozyskała nieznane dotąd szczegółowe informacje na temat topografii dna morza w obrębie kanału La Manche. Gupta i Collier współpracują z belgijskimi I francuskimi sejsmologami nad głębszą analizą fundamentu kanału. (...)

"Nasza dokumentacja po raz pierwszy pokazuje , że jezioro istniało i że były wodospady przepływające przez pomost lądowy" - mówi Gupta. W jego ocenie głęboka dolina, która od wschodniej strony przebiega przez Cieśninę Kaletańską, została zatem wyrzeźbiona przez ogromną powódź z drugiego jeziora.

Philip Gibbard, geolog z University of Cambridge, uważa tę wersję wydarzeń za "ekscytującą i głęboko wiarygodną".

Nicholas Wade/New York Times News Service

Tłum. EKM

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy