Świnki doktora Frankensteina?

Świat wciąż jest pod wrażeniem pięciu sklonowanych świnek, jakie narodziły się w stanach Zjednoczonych.. Ale zdanie na ich temat są podzielone. Nie wiadomo czy są one poważnym krokiem na drodze do wykorzystani zwierzęcych tkanek w przeszczepach dla ludzi, czy też po prostu nadwyrężają naukową etykę.

Do narodzin winek przyczynili się brytyjscy naukowcy z firmy PPL Therapeutics. Ta sama firma uczestniczyła w sztucznym poczęciu pierwszego sklowanego zwierzęcia - owieczki Dolly.

Reklama

Narodziny prosiaków zbiegły się w czasie z apelem brytyjskiego premiera do naukowców, by udostępnili wyniki swych badań kolegom. Zdaniem Toniego Blaira dokładna znajomość mapy genetycznej człowieka umożliwi znalezienie skutecznych środków leczniczych dla wielu chorób I przyczyni się do wzrostu jakości ludzkiego życia. Pięcioraczki Millie, Christa, Alexis, Carell i Dotcom są wstępną fazą programu, który ma na celu produkowanie organów zwierząt na przeszczepy dla ludzi. Uczeni mają nadzieję, że docelowo będą one na tyle kompatybilne, by moc poważnie zmniejszyć liczbę pooperacyjnych odrzutów. Zdaniem brytyjskiej firmy PPL Therapeutics, kliniczne prace nad programem rozpoczną się nie dalej, niż za cztery lata. Przy czym głównym powodem jaki zmusił naukowców do szukanie w tym kontekście pomocy u zwierząt, jest chroniczny brak wystarczającej ilości ludzkich organów nadających się do transplantacji, a nie chęć podążania tropem doktora Frankensteina.

Z Londynu - Bogdan Frymorgen

Dowiedz się więcej na temat: Po prostu | Nie wiadomo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy