Sympozjum naukowe poświęcone nanotechnologii

Nanocząstki - niezwykle reaktywne i bardzo małe struktury chemiczne, znajdujące się np. w kremach i farbach - są szansą na rozwój nowych technologii, ale też mogą być zagrożeniem dla człowieka.

W czwartek w Gdańsku rozpoczęła się międzynarodowa konferencja naukowa pt. "Nanotechnologia: rozwój i wpływ na społeczeństwo".

Reklama

Sympozjum potrwa dwa dni, sesje poświęcone np. wykorzystaniu nanotechnologii w pozyskiwaniu energii ze światła słonecznego, nanotechnologii w medycynie i farmacji czy tworzeniu nowych związków i cząstek nano, odbywać się będą zarówno na terenie Uniwersytetu Gdańskiego (UG) i Politechniki Gdańskiej (PG). Jej organizatorzy chcą w sposób przystępny dla jak najszerszej liczby odbiorców przedstawić informacje o nowej dziedzinie nauki - nanonauce i techniki - nanotechnologii.

Te dwie dziedziny "zajmują się" cząstkami materii o bardzo małych rozmiarach, od 1 do 100 nanometrów (nm). 1 nm to jedna miliardowa część metra.

- Fizyka klasyczna zajmuje się dosyć dużymi obiektami, typu kamień, samochód itp. Jest też - zmora wszystkich studentów - mechanika kwantowa, zajmująca się atomami, to są skrajnie małe cząstki - atomy i molekuły. Pomiędzy tymi dużymi a tymi małymi są takie którymi fizyka dotychczas nie zajmowała się. To są właśnie te nanostruktury - powiedział prof. Andrzej Kłonkowski z Wydziału Chemii UG, jeden z organizatorów sympozjum.

W ostatnich kilku latach obserwuje się gwałtowny wzrost liczby zespołów prowadzących prace badawcze w zakresie nanonauki i nanotechnologii. Skutkuje to wzrostem publikacji naukowych a także metod syntezy nowych materiałów, liczby patentów i praktycznych zastosowań.

Dzięki nanocząstkom nowe horyzonty dla badaczy otwierają się w fizyce, chemii i biologii, elektronice czy medycynie.

Jak to jednak często bywa, nanotechnologia znana była już przed wiekami.

- Oczywiście nikt nie wiedział, że to jest nanotechnologia w naszym rozumieniu tego słowa. Piękny, czerwony kolor szkła stosowany np. w średniowiecznych witrażach uzyskiwano dzięki dodaniu do szkła nanocząstek złota - dodał profesor.

Jako pioniera nanonauki wskazuje się Richarda Feynmana noblistę z dziedziny fizyki z 1965 roku. Znanego m.in. z opracowania znanego podręcznika akademickiego.

Nanocząstki mają zupełnie inne właściwości fizyczne i chemiczne niż obiekty w skali makro złożone z takich samych składników chemicznych. Decydującą sprawą jest tutaj liczba atomów na powierzchni cząstki w stosunku do atomów wewnątrz cząstki. W dużych obiektach ilość atomów na powierzchni stanowi znikomo małą ilość w stosunku do wnętrza cząstki.

- Jeżeli przejdziemy do nanocząstek to tam już ta liczba jest znacząca, powyżej 20 procent. Atomy na powierzchni mają niewysycone (wolne, nie stanowiące połączenia z innym atomem ? PAP) wiązania. Stąd zupełnie inne właściwości tych cząstek. Ich wysoka reaktywność - wyjaśnił prof. Andrzej Kłonkowski.

W chwili obecnej na nanocząstki najłatwiej natrafić w kremach kosmetycznych i w farbach, gdzie stosuje się je, aby uzyskać najróżniejsze barwy.

- Jedną z idei która rozpala teraz naukowców jest skonstruowanie minisilników, a inspiracją jest sposób napędzania wici bakteryjnych, dzięki którym organizmy te poruszają się. Są zespoły, które starają się spreparować taki silnik - powiedział naukowiec.

W wizjach, które na razie potraktować należałoby jako science - fiction, niewielkie urządzenia wyposażone w takie małe silniki usuwałyby z żył złogi cholesterolu.

Jednym z możliwych i realnych zastosowań nanocząstek jest stworzenie nowego rodzaju "kodów paskowych" na towarach, gdzie zamiast dotychczasowych pasków umieści się nanocząstki o różnych wymiarach, które naświetlone promieniowaniem o określonej długości fali będą świecić w rozmaitych kolorach.

Stosowanie produktów z nanocząstkami może jednak nieść ze sobą pewne niebezpieczeństwo.

- One są bardzo aktywne chemicznie i trzeba się przed nimi strzec gdyż migrują przez skórę i jakie powodują efekty chorobowe to się dopiero okaże. Tak jak w przypadku Marii Skłodowskiej Curie, która pracując w laboratorium napromieniowała się. (...) Niektóre rzeczy, mody, trzeba po prostu przeczekać obserwując ich skutki. Ja na przykład nie koniecznie używałbym kremów, które w krótkim czasie usuwają kilkadziesiąt procent zmarszczek - zaznaczył profesor Andrzej Kłoskowski.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy