"Arabska miss" przekracza granice

"Wielkiemu wejściu" młodych kobiet walczących o tytuł Miss Arab World 2010 towarzyszyły radosne, zachodnie rytmy. Dumnie krocząc na kilkunastocentymetrowych obcasach, kandydatki zaprezentowały się na wybiegu zaaranżowanym w hotelowej sali balowej, urządzonej z olśniewającym przepychem.

Po kilku chwilach nastrój uległ zmianie: światła przygasły, a osiemnaście uczestniczek konkursu, ubranych w długie, luźne, białe szaty, zbiło się w grupkę na środku sceny i zaczęło kołysać z boku na bok przy dźwiękach uroczystej arabskiej melodii.

Reklama

"Istotą jej piękna jest jej wschodnie pochodzenie; najpiękniejsze w niej jest to, że jest Arabką; nikt nie może zakwestionować jej kultury i wartości" - płynęły słowa pieśni. "Jesteś symbolem największej nacji, wolna arabska dziewczyno!"

Kiedy przebrzmiał już ten dziesięciominutowy hymn na cześć panarabskiej dumy, kandydatki na miss zeszły ze sceny. Z głośników znów popłynęły pulsujące takty. Następnie jeden z sędziów, w sposób cokolwiek fałszywy, publicznie wyraził opinię, że "żadna z dziewcząt nie robi szczególnego wrażenia".

Witajcie w świecie sprzeczności, jakie rządzą konkursem piękności, który aspiruje do tego, by zaspokoić konserwatywną naturę arabskich społeczeństw - pozostając przy tym... no, właśnie, konkursem piękności.

Na liście kryteriów uprawniających do startu w "Miss Arab Wolrd" nie ma wymiarów ciała. A jednak wygląd najwyraźniej ma tutaj znaczenie.

Nesreen Mohamed, 24-letnia Palestynka studiująca w Egipcie, wyznała, że fakt, iż do udziału w konkursie dopuszczane są kobiety noszące muzułmańską zasłonę, zmotywował ją do uczestnictwa - i dodatkowo uspokoił jej rodziców. Ale kiedy matka zadzwoniła do niej, by udzielić jej reprymendy za to, że pozwoliła, aby jakiś mężczyzna robił jej makijaż, Nesreen przepłakała cały dzień. Na koniec stwierdziła, że czuje, iż skompromitowała wyznawane przez siebie wartości. Nad rezygnacją przestała zastanawiać się dopiero wtedy, gdy obiecano jej, że jej makijażem będzie odtąd zajmować się kobieta.

- Staramy się wprowadzić w życie zachodni zwyczaj, modyfikując go jednocześnie w taki sposób, aby pasował do naszego bliskowschodniego systemu wartości - mówi Sara El Selousy, 24-latka, która do konkursu zgłosiła się jako obecna miss Egiptu. - Mamy na sobie luźne ubrania, pokazujemy się w T-shirtach. Nie zakładamy niczego, co eksponowałoby nasze ciała, a mimo to dobrze wyglądamy.

Niektóre z dziewcząt - w tym Sara - zrekompensowały sobie jednak luźną "górę" w inny sposób: obszerne tuniki z długimi rękawami zestawiły z obcisłymi spodniami. Wydawały się też rozkoszować faktem, że kamery śledzą każdy ich krok.

Zamęt i wyzwanie rzucone przez konkurs tożsamości arabskiej kobiety sprawiły, że z udziału w nim zrezygnowały ostatecznie dwie spośród początkowo dwudziestoosobowego grona uczestniczek.

Jedną z nich była 21-letnia Al Zahraa Al Maleki, reprezentantka Omanu. - Uznałam, że to coś niewłaściwego, zwłaszcza dla kobiety wywodzącej się z arabskiej społeczności Zatoki Perskiej - mówi. - Wystartowałam w konkursie, sądząc, że to impreza kulturalna, ale po trzech dniach paradowania w pełnym makijażu, pozowania do zdjęć i nauki chodzenia po scenie, zdecydowałam, że wracam do nauki - dodaje.

Kilka dni później jej śladem podążyła miss Kuwejtu, której podczas przygotowań do konkursu towarzyszyła matka.

Jak i w którym momencie poznać, że granica została przekroczona - to dylemat trudny do rozstrzygnięcia.

W reprezentantce Omanu "dyskomfort budziły ruchy, których uczyły się kandydatki na miss" - tłumaczy Intissar Ghazwan, miss Jemenu, jedna z trzech uczestniczek, które w finale konkursu wystąpiły w muzułmańskich zasłonach. - Ona nazywała to tańcem, ale według mnie nie jest to taniec. To sztuka występowania przed publicznością. Moja koleżanka z Omanu czuła się tak, jakby szkolono ją na modelkę, ale żadna arabska dziewczyna nigdy modelką nie zostanie - dodaje.

Impreza Miss Arab World reklamowana jest jako konkurs, w którym ocenie podlega charakter uczestniczek, ich ogólna wiedza, praca na rzecz społeczeństwa i - na końcu dopiero - wygląd.

Finałową prezentację na scenie, przed sędziami, poprzedza dziesięciodniowy okres przygotowań, w ramach którego kandydatki na miss uczęszczają na wykłady z poezji i historii. Organizatorzy dopuszczają i zachęcają do udziału dziewczęta noszące zasłonę. Przez cały czas trwania rywalizacji obowiązują skromne stroje.

To właśnie odróżnia go od innych konkursów piękności, w których kobiece ciało jest eksponowane i analizowane w najdrobniejszych szczegółach. Tak uważa Hanan Nasr, przedsiębiorczyni społeczna, która cztery lata temu wymyśliła Miss Arab World.

Jednak, pomijając brak bikini, Miss Arab World nie różni się zasadniczo od imprez organizowanych na Zachodzie.

Fakt, że nie kładzie się tutaj w sposób jawny nacisku na walory ciała, pozwala wziąć w nim udział młodym kobietom z całego świata arabskiego, w tym również z bardziej konserwatywnych krajów Zatoki Perskiej, jak Arabia Saudyjska. Nie zmienia to jednak istoty tej inicjatywy w sposób zasadniczy, ani też nie czyni jej bardziej "arabską" niż "zachodnią".

W tym roku zrezygnowano z wizyty uczestniczek w dziecięcym szpitalu onkologicznym, i to na rzecz większej liczby godzin poświęconych na przymiarki garderoby, konsultacje fryzjerskie i przygotowania do prezentacji na scenie. Kandydatki wzięły co prawda udział w otwartym spotkaniu literackim z pisarzem Alaa Al Aswanym - ale, jak zauważył ten egipski autor bestsellerów, wyglądało to tak, jakby pojawiły się tam tylko po to, by pozować do zdjęć.

Tegoroczne uczestniczki, które przyjechały z kilkunastu arabskich państw, w większości były pełnymi życia osobami, chętnymi do tego, by pochwalić się swoimi zaletami bez konieczności rozbierania się i pokazywania swojej skóry (ani one, ani ich rodziny nie zaakceptowałyby takiego scenariusza). Mimo to ich celem było niewątpliwie zdobycie korony "królowej piękności".

"Ponieważ dziewczyny nie prezentują się w strojach kąpielowych, będziemy chyba kierować się ich ubiorem, oceniając ich proporcje" - stwierdziła Melany Sirkedjian, 23-letnia reżyser o egipsko-amerykańskich korzeniach, która zasiadła w jury tegorocznego konkursu.

Tradycyjne stroje narodowe, które uczestniczki prezentowały podczas niektórych etapów konkursu, dogodnie maskowały kształty dziewcząt - ale okazało się, że to za mało, by ich właścicielki czy cała impreza jako taka zyskały wyraźną arabską tożsamość. W istocie szaty te prezentowały się - podobnie zresztą jak "panarabska" pieśń - jak relikty przeszłości, ostro kontrastujące z inwencją kandydatek, które potrafiły wyeksponować swoje fizyczne atrybuty: czy to chodząc po scenie, czy to zabierając głos, czy też po prostu się uśmiechając.

- Z jednej strony arabska kobieta nie chce rezygnować ze swojej obyczajowości i tradycji; z drugiej jednak pragnie być atrakcyjna i elegancka - mówi Fatma Said Ahmed, saudyjska ekspertka w dziedzinie stylu i urody i jurorka Miss Arab Wolrd. - Nawet, gdy jest całkowicie zakryta chustą, to sposób, w jaki podkreśla makijażem swoje oczy, pozwala dostrzec w nich całe bogactwo kobiety.

A zatem w przypadku tych osiemnastu młodych kobiet paradujących po sali balowej liczyło się ogólne wrażenie, jakie wywierał ich wygląd. Zresztą - jedyne pytanie, na jakie każda z nich musiała odpowiedzieć, było tak łatwe, że nie dało się na jego podstawie osądzić ich poczucia humoru czy intelektu.

"Czy żółtko jaja jest żółte, czy może białe?" - takie oto pytanie zadał miss Tunezji, Rim El Tounsi, prowadzący ceremonię. "Żółte" - odpowiedziała dziewczyna, przechylając lekko głowę w tył i wybuchając śmiechem. Wkrótce potem rozpromieniona Tunezyjka została ukoronowana na Miss Arab World 2010.

Mona El Naggar

"New York Times" / "International Herald Tribune"

Tłum. Katarzyna Kasińska

New York Times/©The International Herald Tribune
Dowiedz się więcej na temat: piękno | kobieta | Ola Chlebicka | konkurs

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje