Badania dotyczące dyskryminacji w pracy

Okazuje się, że młody Max i Max w średnim wieku mogą mówić rzeczy, których nie wypada powiedzieć starszemu Maxowi. Przynajmniej takie są wnioski z najnowszych badań przeprowadzonych przez ekspertów z Uniwersytetu Princeton, mających na celu zbadanie dyskryminacji wiekowej. To jedno z najtrudniejszych do udowodnienia uprzedzeń w miejscu pracy.

Eksperyment został przeprowadzony na grupie 137 studentów z Princeton. Pokazywano im nagranie z mężczyzną, który mógłby być ich potencjalnym współpracownikiem.

Miał na imię Max - był biały, ani przystojny ani brzydki, nosił dobrze skrojoną koszulę i mówił, że pochodzi z Hamilton w stanie New Jersey.

Reklama

Uczniowie nie wiedzieli, że w rzeczywistości było trzech Maxów - odgrywanych przez różnych aktorów. Jeden miał 25 lat, drugi 45, a trzeci 75.

Każdy Max opowiadał o sobie w sposób spójny. Z jednym wyjątkiem.

Przez połowę wywiadu każdy twierdził, że "dzieli się wszystkim, co ma z bliskimi" (uczynny Max), a później, że "wcale nie ma obowiązku się dzielić" (asertywny Max).

Studenci zostali poproszeni o opinię na jego temat. Ci, którzy widzieli 25-letniego lub 45-letniego Maxa, stwierdzili, że nie ma różnicy, czy jest on hojny i uczynny czy nie.

Jednak ci, którzy oglądali nagranie z 75-latkiem wystawili mu, za bycie skąpym, ocenę negatywną.

Dyskryminacja wiekowa

Wyniki, które wkrótce zostaną opublikowane w Biuletynie Osobowości i Psychologii Społecznej, ilustrują delikatne uprzedzenie z jakim starsi mężczyźni i starsze kobiety muszą zmagać się w pracy.

Dyskryminacja wiekowa w miejscu pracy zawsze była trudniejsza do identyfikacji i oceny, niż dyskryminacja ze względu na rasę czy płeć.

Czarni mężczyźni i kobiety od dawna byli traktowani inaczej, na przykład mniej zarabiali. I to badacze bez problemu mogą wykazać.

Ale wyliczenia są bardzo skomplikowane w przypadku starszych pracowników.

Mogą oni zostać niesłusznie zdegradowani, a jednak wciąż zarabiają więcej niż ich młodsi współpracownicy.

Nie ma wątpliwości, że taka dyskryminacja istnieje. Kiedy starszy mężczyzna lub kobieta zostają zwolnieni, to zazwyczaj, znalezienie nowej pracy zajmuje im od dwóch do sześciu miesięcy dłużej niż młodszym pracownikom. Tak wynika z badań United States Bureau of Labor Statistics. Co więcej, ich nowa praca może być znacznie gorzej płatna.

Podczas ostatniej recesji, wiele starszych bezrobotnych osób miało podobne doświadczenia.

Wysyłali CV i byli zapraszani na rozmowę, ale kiedy potencjalny pracodawca widział siwiznę na ich głowie, od razu wiedzieli, że nie dostaną tej posady.

Jedna rzecz to czuć się dyskryminowanym, a druga, by to udowodnić.

Trudne do ustalenia

"To jest po prostu trudniejsze do ustalenia" - przyznaje David Neumark, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine.

Wygranie w sądzie sprawy o dyskryminację wiekową stało się znacznie trudniejsze od 2009 roku i rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy USA sprawy Gross v. FBL Financial Services.

Wcześniej, to pracownik miał udowadniać, że wiek był czynnikiem przyczyniającym się do zwolnienia. Teraz, pracownik musi wykazać, że wiek był czynnikiem decydującym. A to jest o wiele trudniejsze.

Niektórzy pracownicy uważają, że w związku ze sprawą Grossa, nie jest możliwe, by wgrać sprawę o dyskryminację wiekową.

Starsze pokolenie, urodzonych w latach 1946-64, stanowi najliczniejszą grupę osób posądzających o dyskryminację w miejscu pracy ze względu na wiek.

W 2012 roku aż 22 tysiące 875 osób zgłosiło roszczenia do Federalnej Komisji Równych Szans na Zatrudnienie. Duża różnica w porównaniu z rokiem 1997. Wówczas podań było 15 tysięcy 875.

To stanowi 23 procent wszystkich pozwów złożonych w 2012 roku. W porównaniu do 19 procent w 1997 roku.

W związku z tym, coraz więcej ekspertów interesuje się problemem. Rośnie liczba naukowców prowadzących projekty badawcze mające na celu lepsze poznanie tematu.

Praca nad stworzeniem modelu

W 2010 roku Fundacja Alfreda P. Sloana rozpoczęła projekt "Pracuj Dłużej".  Przyznano 66 grantów badawczych osobom zajmującym się dyskryminacją ze względu na wiek. W tym na badania w Princeton. Kathleen E. Christensen, dyrektor programu, mówi, że został zainspirowany tym, że choć społeczeństwo siwieje, to jednak jest zdrowsze i dłużej pozostaje na rynku pracy.

Jedna z beneficjentek, Sarah von Schrader, mówi więcej niż 60 procent skarg dotyczy zwolnienia z pracy, tylko 10 procent dotyczy niesprawiedliwego zatrudniania, które - jak mówi - jest najtrudniejsze do udokumentowania i udowodnienia.

Kilku stypendystów pracuje nad stworzeniem model do identyfikacji stronniczości wieku.

Jeden sposób, na jaki wpadli, by zmierzyć dyskryminację ze względu na rasę i płeć, to wysyłanie identycznych fikcyjnych życiorysów do pracodawców - z tym, że jeden z kandydatów był czarny, drugi biały, raz była to kobieta, a innym razem mężczyzna. Następnie porównali "sukcesy" osób białych w porównaniu do czarnych i mężczyzn z kobietami.

Jednak model ten jest mniej skuteczny w wykrywaniu dyskryminacji wiekowej.

Identyczne życiorysy 25-letniej i 55-letniej osoby wzbudzają podejrzenia pracodawców.

25-latek z trzy letnim doświadczeniem - to prawdopodobne, ale 55-latek z takim stażem pracy, to już podejrzane.

Młodym łatwiej

Joanna Lahey, profesor nadzwyczajny w Texas A&M, stworzyła innowacyjny - choć ograniczony - model określania dyskryminacji wiekowej.

W 2005 wysłała 4 tysiące życiorysów fikcyjnych kandydatów w wieku od od 35 do 62 do przedsiębiorstw w Bostonie i Sankt Petersburg na Florydzie.

Były to aplikacje na stanowiska, które nie wymagają zbyt dużego doświadczenia, jak obsługa w restauracji fast food lub przetwarzanie danych.

Wszystkie podania były od kobiet, ponieważ pracodawcy mogli uwierzyć, że starsza kobieta, dotychczas po prostu zajmowała się domem i rodziną.

Lahey spostrzegła, że pracodawcy zapraszali na rozmowę 40 procent częściej osoby młode. Rzadko zaproszenia dostawały kobiety 50-letnie lub starsze.

W Bostonie, młodsza osoba musiała przesłać 19 życiorysów, aby została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Starsi potrzebowali złożyć aż 27 aplikacji, by dostać takie zaproszenie.

Na Florydzie było podobnie - 16 życiorysów młodzi, a 23 życiorysy starsi.

Wracając do eksperymentu z trzema Maxami - naukowcy stwierdzili, że rzeczywiście dało się wyeliminować problem dyskryminacji wiekowej, przynajmniej w warunkach laboratoryjnych.

W czasie drugiego eksperymentu studenci czytali artykuł w gazecie, w którym przewidywano, że będzie wystarczająco dużo środków, by znaleźć pracę, mimo zawodowej aktywności starszych osób. "I nagle problem zniknął" - mówi North.

Michael Winerip

New York Times News Service

Tłum. AK (Śródtytuły poochodzą od INTERIA.PL)

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: praca | dyskryminacja | badania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje