​Bolesne decyzje przy rekonstrukcji piersi

Według prawie wszystkich kryteriów operacja rekonstrukcji piersi Roseann Valletti zakończyła się sukcesem. Choć był to długotrwały, bolesny proces z koszmarną rekonstrukcją brodawek sutkowych, obecnie kobieta jest zadowolona z tego, jak wygląda.

Mimo to odczuwa dyskomfort. Przez cały czas. “Czuję się tak, jakbym była owinięta taśmą klejącą" - mówi 54-letnia Valletti o nieustannym uczuciu ciasnoty w klatce piersiowej, które towarzyszy wielu kobietom po rekonstrukcji piersi.

Reklama

“Wyglądają świetnie, dla oka" - dodaje Valletti, nauczycielka, która o tym, że ma wczesne stadium raka w obu piersiach, dowiedziała się pięć lat temu - "Ale nigdy nie pozbędę się uczucia, że coś mnie ciągnie, coś ściska. Długo trwało zanim to zaakceptowałam, ale teraz to dla mnie normalne".

Ryzyko powikłań

Niedawno aktorka Angelina Jolie przyznała na łamach “The New York Timesa", że w lutym przeszła podwójną mastektomię, po tym, jak badania genetyczne wykazały u niej wysokie ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników. Artystka poddała się także operacji rekonstrukcji piersi.

Przez wielu ujawnienie przez nią tej informacji zostało okrzyknięte przejawem odwagi, który skłoni kobiety do działań profilaktycznych - zbadania medycznej historii rodziny i ewentualnemu poddaniu się badaniom genetycznym.

Niektórzy chirurdzy plastyczni obawiają się jednak, że wiele osób może wywnioskować z artykułu Jolie, że rekonstrukcja piersi to szybki i prosty zabieg. Niepokoją się także tym, że Jolie mogła mimowolnie pominąć ryzyko i potencjalne powikłania związane z tą operacją.

U większości pacjentów, m.in. w przypadku Valletti, rekonstrukcja piersi wymaga długiej serii operacji i wizyt kontrolnych, które mogą przynieść różne rezultaty. Niektóre kobiety doświadczają tak wielu komplikacji, że trzeba usunąć wszczepione implanty.

“Nie jesteśmy jeszcze na etapie medycyny rodem ze "Star Treka". Nie możemy po prostu machnąć magiczną różdżką, by tkankę piersi zastąpić implantem" - mówi Denna J. Attai, chirurg plastyczny z Burbank w Kalifornii, która zasiada w zarządzie American Society of Breast Surgeons.

Jolie napisała, że w jej przypadku operacje rekonstrukcji piersi odbyły się w przeciągu dziewięciu tygodni. Tymczasem u większości pacjentów proces ten trwa bliżej dziewięciu miesięcy.

“Tak krótki czas jest dość nietypowy - komentuje Gregory R.D. Evans z Orange w Kalifornii, szef American Society of Plastic Surgeons - Swoim pacjentom mówię zazwyczaj, że zajmie to około roku".

Rekonstrukcja piersi to także poważna operacja. Nawet mając najlepszego chirurga plastycznego pociąga ona za sobą ryzyko infekcji, krwawienia, komplikacji po znieczuleniu, blizny i przewlekłego bólu w plecach i barkach. Implanty mogą pęknąć lub przeciekać, w rezultacie czego konieczna może być ich wymiana. Jeśli w miejsce ubytku piersi przeszczepiana jest tkanka z innych części ciała pacjenta, trzeba liczyć się z dodatkowymi nacięciami, które muszą się zagoić. Jeśli usuwany jest mięsień, może wystąpić długotrwałe osłabienie.  

Typy rekonstrukcji piersi

Obecnie wachlarz nowych technik rekonstrukcyjnych, z których każda pociąga za sobą inny rodzaj ryzyka i różne potencjalne korzyści, daje kobietom oszałamiające możliwości. Pierwszą decyzją przy rekonstrukcji piersi jest wybór między implantem, a autogenicznym przeszczepem tkanki, czyli płatem skóry wraz z mięśniem lub tłuszczem wyciętym z innej części ciała pacjenta, najczęściej z podbrzusza.

Większość chirurgów plastycznych wykorzystuje implanty. Taki zabieg jest również tańszy od przeszczepu tkanki własnej pacjenta. Jak wynika z danych ASPS, z 91655 kobiet, które w zeszłym roku przeszły operacje rekonstrukcji piersi w Stanach Zjednoczonych, znaczna większość zdecydowała się na implanty - 64114 wybrało silikonowe, a 7898 solne. Tylko ponad 19 tysięcy kobiet wybrało autogeniczny przeszczep tkanki.

Wielu chirurgów uważa, że implanty silikonowe - mimo długoletnich kontrowersji na temat ich bezpieczeństwa - zapewniają bardziej naturalny wygląd odtworzonej piersi niż solne. Na ich powrót na rynek zgodziła się w 2006 roku Food and Drug Administration, po tym jak badania dowiodły, że nie zwiększają one ryzyka chorób immunologicznych. Ich nowy typ jest także wypełniony gęstym żelem, który zmniejsza ryzyko wycieku.

Implanty nie są do końca życia

Bez względu jednak na to, czy silikonowe czy solne, implanty nie są do końca życia. Jak wynika z danych American Cancer Society około połowa z nich musi być wymieniona lub usunięta w ciągu 10 lat. Implanty mogą pękać, powodować infekcje i sprawiać ból. Wokół nich często tworzą się blizny, co sprawia, że piersi twardnieją lub ulegają deformacji. Tylko w zeszłym roku wykonano w USA 16596 operacji usunięcia implantów.

Rekonstrukcję można rozpocząć w tym samym czasie co mastektomię lub później. Zazwyczaj pierwszym krokiem jest umieszczenie tzw. ekspandera tkankowego pod tkanką mięśniową klatki piersiowej, która w normalnych warunkach przylega do żeber. Następnie, co kilka tygodni, chirurg wstrzykuje do przypominającego pusty balon woreczka sterylny roztwór fizjologiczny soli, by stworzyć przestrzeń dla implantu.

Na końcu ekspander jest usuwany i zastępowany implantem (w przeciwieństwie do tkanki piersi, która znajduje się nad mięśniem piersiowym większym, implant wszczepiany jest pod mięsień, który utrzymuje go na miejscu). Proces rekonstrukcji może trwać kilka miesięcy. Dłużej, jeśli wystąpią problemy lub pacjent będzie potrzebował dodatkowego leczenia np. radioterapii, na skutek której skóra traci swoją elastyczność.

W autogenicznym przeszczepie tkanki płaty mięśni, skóry lub tłuszczu pobrane z innej części ciała pacjenta zastępują implant. Niektórzy chirurdzy uważają, że stwarza się w ten sposób naturalniejsze w dotyku i naturalniej wyglądające piersi. Obecnie praktykowanych jest kilka sposobów przesunięcia tkanki własnej do obszaru ubytku piersi. (...)

Jak odtworzyć brodawkę sutkową?

Rekonstrukcja brodawki sutkowej od dawna pozostaje dla chirurgów wyzwaniem. Do jej odtworzenia wykorzystuje się tkankę bliznowatą albo tkankę pobraną z pachwiny lub z pomiędzy pośladków. Do przyciemnienia otoczki używa się również tatuaży.

W przypadku mastektomii z zachowaniem brodawki i skóry chirurg usuwa całość gruczołowej tkanki piersi pozostawiając skórę, otoczkę i brodawkę, podobnie jak mógłby usunąć cały miąższ z pomarańczy pozostawiając skórkę nietkniętą. Taki właśnie zabieg przeszła Jolie. Mimo to nawet, jeśli zakończy się on sukcesem, brodawki zazwyczaj tracą czucie i nie reagują na bodźce. W efekcie nie mogą już odgrywać tej samej, co przed operacją, roli w trakcie podniecenia seksualnego.

Przy tym typie zabiegu w ciele pacjenta mogą pozostać szczątkowe fragmenty tkanki piersi i istnieje obawa, że z czasem mogą się one przerodzić w komórki rakowe. American Society of Breast Surgeons ustanowiło już rejestr osób, które przeszły mastektomię z zachowaniem brodawki, by móc śledzić ich dalszy stan zdrowia.

Zrównoważyć ryzyko i korzyści

Bez względu jednak na to, który zabieg wybierzemy, częstym powikłaniem po rekonstrukcji piersi są infekcje, które wymagają agresywnego leczenia antybiotykami, a często także operacji usunięcia implantu. Z przeprowadzonego w 2012 roku badania wynika, że infekcje występują w przypadku około 35 procent rekonstrukcji wykonywanych po mastektomii.

Mimo że należy to do rzadkich przypadków, to jednak możliwy jest rozwój lub nawrót raka w zrekonstruowanej piersi, ponieważ szczątkowe fragmenty tkanki piersi pozostają. Jak twierdzi Attai, nawrót nowotworu występuje w od jednego do pięciu procent przypadków, tak jak u kobiet, które przeszły mastektomię bez rekonstrukcji. Komórki nowotworowe mogą być jednak łatwiejsze do wykrycia u pacjentów, którzy zdecydowali się na implanty, niż na przeszczep tkanki własnej - dodaje Attai.

Mimo obaw, że mastektomia z zachowaniem brodawki sutkowej może być powodem częstszych nawrotów raka, niedawna analiza danych dowiodła, że wystąpił on jedynie u 2,8 proc. pacjentów w ciągu dwóch lat. (...)

Różnorodność sposobów leczenia i utrzymująca się niepewność, który wybrać w przypadku konkretnego pacjenta, oznaczają, że decyzje o prewencyjnej mastektomii nie stały się łatwiejsze, ale wprost przeciwnie - trudniejsze. Wielu lekarzy obawia się, że kobiety, zwłaszcza te, których udziałem była trauma po utracie z powodu raka najbliższej osoby, mogą dokonać pochopnych wyborów.

“Niedawno zauważyliśmy wzrost liczby telefonów z pytaniem: czy powinnam zdecydować się na mastektomię? - mówi Susan M. Domchek, dyrektorka Basser Research Center for BRCA na University of Pennsylvania - Ale każdy zabieg operacyjny pociąga za sobą potencjalne komplikacje, dlatego musimy starać się zrównoważyć związane z nim ryzyko i korzyści".

Roni Caryn Rabin

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Angelina Jolie | mastektomia | rak piersi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy