Braci Winklevoss życie po Facebooku

Kiedy siedzisz naprzeciwko Tylera i Camerona Winklevoss, łatwo zapomnieć, z kim tak naprawdę rozmawiasz. Wysocy, o niebieskich oczach i szerokich barach bliźniacy są identyczni. Nawet zamawiają to samo - kanapkę z homarem i frytkami. Obaj piją espresso, jednak ani jeden, ani drugi nie je dołączonego do kawy ciasteczka. I podczas gdy restauracja tętni życiem, bliźniacy koncentrują się na skrupulatnym przekazaniu mi tego, co chcą powiedzieć.

“Naszym celem nie jest zdobycie sławy. Nie o nią nam chodzi, nie do niej dążymy" - mówi Tyler, który ma odrobinę bardziej - jeśli dobrze się przyjrzeć - zarysowaną szczękę i fryzurę, która zbyt łatwo nie poddaje się grzebieniowi. "Ale nie jesteśmy nieśmiali, nie boimy się rozgłosu. Jeśli ktoś przyjaźnie do nas podchodzi, odpowiadamy w taki sam sposób" - dodaje.

Wtóruje mu Cameron. "Za każdym razem, gdy ktoś nowy do nas przychodzi, jest bardzo pozytywnie nastawiony i aż nazbyt wylewny, w znaczeniu 'w całości was popieram', aż do punktu, w którym czujemy, że to my powinniśmy go pocieszać - mówi. - Wszyscy bardzo emocjonalnie na to reagują. Mam wrażenie, że nawet bardziej niż my".

Reklama

Owo tajemnicze “to", to oczywiście zakręcona historia Facebooka, niewielkiego uniwersyteckiego start-upu założonego w 2004 roku, który okazał się multimiliardowym interesem w rękach jego twórcy, Marka Zuckerberga.

Życie po Facebooku

Jak wie każdy, kto obejrzał film “The Social Network" z 2010 roku, biznesowy triumf nastąpił bez udziału bliźniaków Winklevoss, co skłoniło ich do oskarżenia Zuckerberga o to, że przywłaszczył sobie ich pomysł na stronę internetową.

W filmie przedstawiono ich jako uprzywilejowane dzieciaki, obdarzone genetycznie i finansowo, które wkraczają do gabinetu rektora Harvardu domagając się wyrzucenia Zuckerberga z uczelni (choć trzeba przyznać, że postać Zuckerberga jest w filmie jeszcze bardziej odpychająca). Finałowy obraz braci to ten, w którym nie tylko nieznacznie przegrywają wielki wyścig wioślarski w Wielkiej Brytanii, ale też tracą jakąkolwiek kontrolę nad serwisem. Są wściekli, ale ostatecznie stanowią jedynie wątek poboczny historii Facebooka.

Dla większości osób ich opowieść kończy się właśnie tam, gdzie ta scena. Jednak to nie wszystko. Bracia wystąpili na igrzyskach olimpijskich w Pekinie, zdobywając szóste miejsce, i zaangażowali się w przewlekłą walkę sądową z Zuckerbergiem i pozostałymi. Po tym jak w 2008 roku przyznano im 65 milionów dolarów, postanowili wrócić do sądu, by domagać się więcej, jednak ostatecznie zrezygnowali z pozwu.

“Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy - mówi 31-letni dziś Tyler. - I kiedy uznaliśmy, że doszliśmy już do końca tej drogi, zakończyliśmy ten etap i rozpoczęliśmy nowy". (...)

Bliźniacy są bardziej aktywni niż kiedykolwiek wcześniej: finansują start-upy, organizują zbiórki pieniędzy dla polityków, a nawet wyśmiewają własny wizerunek w telewizyjnej reklamie.

Po pierwsze: start-up!

W zeszłym roku ich firma, Winklevoss Capital, rozpoczęła prace nad nowym portalem zakupowym Hukkster oraz gromadzącym dane i produkty finansowe serwisem SumZero. Divya Narendra, twórca SumZero, poznał bliźniaków na Harvardzie i był współpowodem w sprawie przeciwko Facebookowi.

Narendra, którego postać także znalazła się w filmie - “byłem grany przez gościa, który zupełnie mnie nie przypomina" - mówi, że bliźniacy dobrze poradzili sobie ze swoim statusem celebrytów. "Myślę, że jakaś ich część czerpie przyjemność ze sławy, ale jakaś inna część jest nią czasami zirytowana" - mówi - "Trudno mi wczuć się w ich sytuację, ponieważ nie przyciągam takiej uwagi. Nikt nie rozpoznaje mnie na ulicy. Ale ich ludzie zaczepiają".

Rzeczywiście, niedawno widziano ich w klubach dzielnicy SoHo, podczas tygodnia mody i w metrze nagabywanych przez brytyjskich paparazzi. W grudniu bliźniacy, którzy mieszkają na zmianę w Los Angeles i Nowym Jorku, byli gospodarzami głośnego przyjęcia w ich wymuskanym 743-metrowym domu w Hollywood Hills, które urządzili, by zebrać pieniądze na kampanię demokratycznego kandydata na burmistrza Los Angeles Erica Garcettiego. W Nowym Jorku poparli Daniela L. Squadrona, senatora, który reprezentuje część Brooklynu i Dolny Manhattan.

Zeszłej jesieni w programie “Today" zachwalali Hukkstera, a krótko po wycofaniu pozwu przeciwko Facebookowi w czerwcu 2011 roku wystąpili w reklamie Wonderful Pistachios, którą, jak twierdzą, pomogli napisać. Klip niezbyt subtelnie nawiązuje do ich historii z Zuckerbergiem. W reklamie jeden z braci mówi, że obrane z łupin orzechy to "dobry pomysł", a drugi sugeruje, że ktoś może go ukraść.

“Kto mógłby to zrobić?" - zastanawiają się bracia, zanim rozlega się głos narratora: “Bliźniacy Winklevoss robią to ostrożnie".

Wszystko to razem wzięte wydaje się dowodzić, iż bracia pogodzili się z faktem, że choć nie prosili o rozgłos, to są teraz znani opinii publicznej jako ci, którym koło nosa przeszły ogromne pieniądze. A bycie rozpoznawalnym - jak mówią - niekoniecznie jest wadą, jeśli zajmujesz się promocją start-upów.

“Nie pchamy się przed kamery tylko po to, by być przed kamerami" - mówił podczas programu “Today" Tyler - "Przyszliśmy do studia, bo może to pomóc Hukksterowi".

Cameron dodał - “Myślę, że w naszym przypadku wszystko musi przejść test: czy to ma jakiś cel? Czy pomagamy przez to Hukksterowi? Czy pomagamy SumZero?"

Podobni do Zuckerberga

W styczniu bliźniacy otworzyli własne biuro, przestronny 465-metrowy loft w Nowym Jorku. Przestrzeń urządzono eksperymentalnie, łącząc kobiecy czar (Hukkster) i męski szyk nerdów (SumZero). To futurystyczne miejsce spotkań wyposażono w wysokie barowe stołki i 75-calowy telewizor (prawie tak szeroki, jak wysocy są bliźniacy) oraz mały pokój w tylnej części biura, do którego można wstawić kilka łóżek, gdyby któryś z programistów zasiedział się w pracy.

(...) Niedaleko wejścia znajduje się biała kabina, w której kiedyś zasiądzie DJ. Wszystko razem, jak podkreślają bracia, jest częścią etosu, by uczynić pracę przyjemnością. "Chcemy, by ludzie chcieli tu przychodzić do pracy" - podkreśla Tyler.

Mimo odrzucenia niektórych pułapek Doliny Krzemowej bracia Winklevoss nie są odporni na skłonność do przesady, która tak często podgrzewa atmosferę w światku firm internetowych. Mówiąc o SumZero, Tyler podkreśla, że "serwis kompletnie zmienia sposób, w jaki działa się na Wall Street".

Oczywiście, może to brzmieć odrobinę zarozumiale, chyba że wierzysz - tak jak najwyraźniej wciąż wierzą Winklevoos - że byli krytyczni przy powstaniu Facebooka. Nie dzielą się zbyt wieloma opiniami na temat Zuckerberga, ale mają kilka uwag na temat tego, jak ich spór został ukazany.

“To zawsze był Dawid i Goliat, mięśniacy z arystokracji kontra zdolny dzieciak, podczas gdy tak naprawdę to walka między uprzywilejowanymi stronami" - mówi Cameron - "Podobieństwa między nami a Zuckerbergiem są w rzeczywistości znacznie większe niż różnice".

“Granica jest bardzo cienka" - dodaje.

Jesse Mckinley

New York Times News Service

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Facebook

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje