Broń jądrowa Korei Północnej i problem Japonii

Tokio jest poważnie narażone na polityczną i nuklearną grę Pjongjangu. W obliczu zagrożenia Japonia nie ma zbyt wielu opcji, by móc ochronić swój kraj – pisze na łamach "The New York Times" Yoichi Funabashi.

Ostatnia próba balistyczna Pjongjangu, podczas której rakieta przeleciała nad Hokkaido, oraz podziemny test broni nuklearnej obnażyły japońską piętę Achillesa: polityka bezpieczeństwa tego kraju jest wciąż zdecydowanie źle przygotowana i słabo wyposażona w obliczu rosnącego zagrożenia.

Reklama

(...)

"Bezprecedensowe niebezpieczeństwo"

Ostatnie prowokacje Korei Północnej stanowią bezprecedensowe niebezpieczeństwo. Nawet w okresie wojny koreańskiej na początku lat pięćdziesiątych Japonia, jako baza dla sił amerykańskich, była nieco izolowana. Dziś znajduje się w tej samej sytuacji, co Korea Południowa - jest na linii frontu. Jakikolwiek amerykański atak wojskowy przeciwko Korei Północnej prawdopodobnie wywołałby działania odwetowe wobec Japonii.  

Japonia znalazła się w straszliwej sytuacji: jest wysoce narażona, a w dodatku nie ma zbyt wielu opcji wojskowych czy dyplomatycznych, aby sobie pomóc.  

Ofensywne zdolności Japonii

Minister obrony zamierza zwiększyć do ośmiu liczbę statków wyposażonych w system obrony przeciwrakietowej Aegis. Nowa flota nie zostanie jednak uruchomiona przed 2021 rokiem. Nawet, jeśli Japonia zakupi również lądowy system Aegis Ashore, nie zapewni jej to wystarczającej ochrony przed coraz bardziej śmiercionośnymi pociskami z Korei Północnej, ani nie zniechęci kraju Kim Dzong Una, by zaprzestał rozwoju własnego arsenału.  

Jest to jeden z powodów, dla których Itsunori Onodera, nowy minister obrony, przedstawia argumenty za tym, by rozwijać zdolności ofensywne Japonii tak, aby w razie konieczności mogła uderzyć w bazy wojskowe Korei Północnej. Taki ruch wymaga jednak zmierzenia się z wieloma przeszkodami - finansowymi, taktycznymi i strategicznymi.  

Oczekuje się, że stosowna decyzja budżetowa na rozwinięcie zdolności ofensywnych nie zostanie podjęta wcześniej niż pod koniec 2018 roku. Zakup ofensywnego uzbrojenia przez Japonię wymagałby przedefiniowania warunków obowiązującego Traktatu o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie pomiędzy Japonią a Stanami Zjednoczonymi. W dokumencie rola Japonii została określona jako czysto obronna, a wszelkie ofensywne działania może podjąć wyłącznie z USA.  

W obliczu tych ograniczeń niektórzy eksperci i urzędnicy w Waszyngtonie dowodzą, że Japonia, podobnie jak Korea Południowa, może - a nawet powinna - rozważyć pozyskanie broni nuklearnej.  

Pomysł ten nie ma szans na powodzenie. Według sondaży przeprowadzonych w czerwcu i lipcu tego roku, tylko dziewięć proc. japońskich respondentów uważa, że ich kraj powinien zaopatrzyć się w broń jądrową. Dla porównania - w Korei Południowej za nabyciem broni nuklearnej opowiedziało się około 67 proc. badanych. Nuklearyzacja Japonii albo Korei Południowej nie tylko podważyłaby dotychczasowe wysiłki w zakresie nierozprzestrzeniania broni jądrowej, ale zalegalizowałaby polityczną, nuklearną grę Korei Północnej.  

Tokio nie ma wyboru. Biorąc pod uwagę trudności z rozwijaniem niezależnej zdolności bojowej, musi dążyć do osiągnięcia dyplomatycznych rozwiązań z pomocą innych państw.  

(...)

Rosnące napięcie

Pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami rośnie napięcie, m.in. z powodu dominacji na Morzu Południowym. Decyzja Korei Południowej o rozmieszczeniu systemu obrony przeciwrakietowej THAAD, by ochronić się przed Koreą Północną, rozdrażniła Pekin, który uważa, że system jest w rzeczywistości przeznaczony do śledzenia pocisków z Chin.  

Nie od dziś stosunki między Tokio i Seulem również są niepokojące, głównie z powodu nierozstrzygniętych kwestii związanych z japońską okupacją na Półwyspie Koreańskim w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku. Chodzi m.in. o sprawę tzw. comfort woman (jap. ianfu, czyli "kobiety do towarzystwa", "pocieszycielki") - kobiety z krajów pod japońską okupacją, m.in. Koreanki, które zmuszano do seksu z japońskimi żołnierzami.  

Nowy prezydent Korei Południowej Mun Dze In wydaje się bardziej stanowczy w powyższej kwestii niż jego poprzednicy. W 2015 roku podpisano umowę z Japonią, chcąc ostatecznie rozstrzygnąć powyższą sprawę. Zgodnie z jej postanowieniami, premier Japonii przeprosił za tamte wydarzenia. W ramach odszkodowania Japonia miała wypłacić kobietom z Korei Południowej miliard jenów.  

Trudno jednak sobie wyobrazić, by dziś Japońskie Siły Samoobrony mogły działać na terenie Korei Południowej, nawet w ramach pomocy przy ewakuacji po ewentualnym ataku Korei Północnej.

Skuteczna współpraca w obliczu zagrożenia

Zagrożenie ze strony Pjongjangu staje się coraz bardziej złowieszcze, dlatego pilnie potrzeba skutecznej reakcji, na przykład poprzez stworzenie nowych możliwości dyplomatycznych.  

Zdaje się, że premier Japonii Shinzo Abe i prezydent USA Donald Trump szybko rozwinęli bliskie relacje, a to - wraz z działaniami Korei Południowej, która chce wzmocnić bezpieczeństwo z pomocą Stanów Zjednoczonych - może pozwolić na bardziej skuteczną współpracę między trzema krajami, pomimo trudności między Japonią a Koreą Południową.  

Powyższy trilateralizm mógłby stanowić podstawę do rozmów pomiędzy pięcioma krajami, w tym z Chinami i Rosją, a ostatecznie doprowadzić do wznowienia negocjacji z Pjongjangiem.  

Ostatnia decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ o nałożeniu dodatkowych sankcji na Koreę Północną, które objęły m.in. zakaz eksportu ropy naftowej do tego kraju, była znacząca. Po pierwsze, było to przypomnienie, że skoordynowanie działań wspólnie z Chinami i Rosją, które do tej pory były ostrożne w nakładaniu sankcji na Pjongjang, jest możliwe.  

Ostatnia brawura Korei Północnej mogła też nieoczekiwanie otworzyć drogę do zawiązania nowej współpracy. Premier Japonii Shinzo Abe i prezydent Rosji Władimir Putin nawiązali skuteczny dialog, w tym dotyczący kwestii pozornie trudnych do rozstrzygnięcia, jak np. status spornych Wysp Kurylskich na Pacyfiku. Rosną też szanse na chociaż niewielki krok w stronę politycznego zbliżenia między Japonią a Chinami. Budowanie mostów współpracy z Pekinem to dla wielu Japończyków wciąż tylko górnolotne słowa, ale premier Shinzo Abe ma teraz większą polityczną siłę, aby spróbować to osiągnąć - w imię ochrony Japonii przed bezpośrednim zagrożeniem ze strony Korei Północnej.  

Eskalacja kryzysu w Korei Północnej uzasadnia kontrowersyjne starania premiera Japonii Shinzo Abe o wzmocnienie pozycji obronnej kraju. Japońska opinia publiczna jest obecnie bardziej otwarta na to, by przyjąć ostrzejsze stanowisko. Nowy przywódca opozycyjnej Partii Demokratycznej, Seiji Maehara, jest zwolennikiem używania siły, a pod jego kierownictwem partia - tradycyjnie popierająca pacyfizm - prawdopodobnie wesprze administrację Shinzo Abe w jej twardym i bezwzględnym podejściu do bezpieczeństwa państwa.  

Nie istnieje realne, militarne rozwiązanie kryzysu w Korei Północnej. Japonia - podobnie jak inne strony - w wyniku eskalującego zagrożenia musi odnowić wysiłki zmierzające do znalezienia wielostronnego, dyplomatycznego rozwiązania.

Yoichi Funabashi / © 2017 The New York Times

Tłum. JM

(Yoichi Funabashi jest prezesem Asia Pacific Initiative, think tanku z siedzibą w Tokio).  

Śródtytuły pochodzą od redakcji Interia Fakty.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje