Brzydka strona pięknej gry: Czerwona kartka dla rasizmu

Jeden z piłkarzy stoi za bramą obozu śmierci w Auschwitz, gdzie 70 lat temu naziści w zorganizowany sposób mordowali Żydów. Ma na sobie kurtkę reprezentacji Włoch. Ręce trzyma w kieszeniach, na uszach słuchawki z przewodnikiem, a w oczach smutek i boleść.

Piłkarz Mario Balotelli mógłby być przykładem największego wyzwania, jakie stoi przed tegorocznymi piłkarskimi mistrzostwami Europy, które rozpoczęły się w piątek w Warszawie, a zakończą 1 lipca w Kijowie.

Kiedy można zejść z boiska?

Reklama

Balotelli, syn Ghańczyków, wychowany jednak przez rodziców zastępczych we Włoszech, zapowiedział, że jeśli usłyszy z trybun obraźliwe komentarze na temat swojego koloru skóry, zejdzie z boiska. Jeszcze przed rozpoczęciem Euro 2012 Michel Platini, kiedyś główny zawodnik reprezentacji Francji, a teraz prezydent UEFA, ostrzegł: jeżeli zawodnik samowolnie opuści boisko, dostanie żółtą kartkę.

"To nie piłkarz, panie Balotelli, zajmuje się sędziowaniem - powiedział Platini - ale sędziowie. To oni podejmują takie decyzje".

Stanowisko UEFA mówi, że piłkarz musi zwrócić się do sędziego, który może zawiesić lub nawet odwołać mecz, jeśli gracze stali się obiektem rasistowskich komentarzy ze strony kibiców.

Europa przeszła długą drogę od obozów śmierci, ale nietolerancja wciąż odciska swoje piętno w świecie sportu. A porywczość Balotelliego może być zrozumiała, biorąc pod uwagę, że jest on utalentowanym, zaledwie 21-letnim mężczyzną.

Jego postawa nie może być jednak bardziej różna do tego, co zaprezentował w Berlinie, w 1936 roku Jesse Owens, afroamerykański atleta, który w wieku 22 lat z godnością zdobył cztery złote medale tuż pod nosem Hitlera.

Marzenie w cieniu obaw

Dusza piłkarza wciąż tkwi w Platinim, dlatego jego przesłanie do graczy brzmi: "Obudźcie nasze marzenia". Piłka nożna - twierdzi prezydent UEFA, - to irracjonalny sport, w którym nie zawsze zwyciężają najwięksi i najlepsi. Dlatego wezwał piłkarzy, by uczynili Euro 2012 wspaniałą i godną zapamiętania imprezą.

"Jesteśmy gotowi - mówił Platini w przededniu imprezy. - To było wielkie wyzwanie, ale cieszę się, że tu jestem. W kwietniu 2007 roku Polsce i Ukrainie przyznano organizację tego Euro. Rządy obu krajów i UEFA wiele uczyniły, by wprowadzić nas w tę trzytygodniową euforię".

Wizja Platiniego to z pewnością marzenie, ale naznaczone obawami, że w chwili finansowej słabości Europy UEFA sprowadziła mistrzostwa do dwóch rozwijających się, postkomunistycznych krajów. Nadzieja jest taka, że miliony turystów, które nigdy nie odwiedziłyby Polski i Ukrainy, zobaczą wystarczająco wiele, by chciały tutaj kiedyś wrócić.

Rasizm czy brak obycia?

Strach jednak pozostaje - mimo że gotowa jest nowoczesna infrastruktura, to stare, nietolerancyjne podejście wobec innych ras wciąż daje o sobie znać.

Zapytany o program BBC, w którym pokazano ukraińskich rasistów bijących Azjatów na stadionie w Kijowie oraz przejawy antysemityzmu podczas meczów w Polsce, Platini powiedział: "Jeśli chcesz zrobić program na temat rasizmu, możesz pojechać gdziekolwiek, ponieważ wiele krajów notuje obecnie wzrost nastrojów nacjonalistycznych. Do takich zachowań dochodzi nie tylko na Ukrainie i w Polsce. Możesz pojechać do Francji, Stanów Zjednoczonych czy do Wielkiej Brytanii". Prezydent UEFA dodał jednak, że programu BBC nie widział.

Obejrzeli go natomiast inni, m.in. John Godson, Nigeryjczyk, który przez prawie 20 lat uczył studentów w Polsce. Powiedział on Reutersowi, że program był "jednostronny". Dokument go zasmucił, ponieważ nie odzwierciedlał jego własnych doświadczeń zmian, jakie zaszły w Polsce po latach represji - najpierw pod rządami nazistowskich Niemiec, a potem za Żelazną Kurtyną.

"Nie chodzi o to, że ludzie tutaj są rasistami - zauważył Godson. - Oni po prostu nie mają styczności z innymi kulturami".

Jesteś rasistą?

Mniej życzliwą opinię wyraża Piara Powar, dyrektor wykonawczy Football Against Racism in Europe. Powar wziął udział w konferencji prasowej, na której Platini wyrażał swój optymizm. Powiedział wówczas, że podczas tych mistrzostw kwestia rasizmu niepokoi go bardziej niż podczas jakichkolwiek innych.

"Dobrze wiedzieć, że Platini zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje - powiedział Powar. - Mamy 31 wysłanników, których zadaniem jest wychwytywanie oczywistych zachowań rasistowskich, ale także bardziej delikatnych spraw". Co - jak podkreśliła Powar - nie należy do obowiązków sędziów.

Oni jednak są odpowiedzialni za piłkarzy i za to, co dzieje się na boisku.

"Nie mogę przewidzieć, jak zachowa się 70 tysięcy osób na stadionie - zauważył z kolei Platini. - Nie możemy stać na bramkach i mówić: Ty jesteś rasistą, nie możesz wejść, ty nie jesteś rasistą, możesz wejść".

Misją F.A.R.E. jest dostrzeganie wszelkich przejawów rasizmu i zgłaszanie ich odpowiednim służbom bezpieczeństwa, jednak te ostatnie mogą nie podjąć tematu. W dokumencie BBC ochrona stadionu stała bezczynnie, gdy azjatyccy studenci byli bici.

Natomiast UEFA podejmie działanie wtedy i tylko wtedy, gdy rasistowskie okrzyki dotrą do uszu piłkarzy, a oni zgłoszą to sędziom.

Mogą przerwać mecz

Do wszystkich rozgrywek Euro 2012 oddelegowano 12 sędziów głównych. Nie ma wśród nich ani jednego czarnoskórego. Są wykwalifikowanymi prawnikami, agentami nieruchomości, doradcami finansowymi, policjantami czy - jak w przypadku Jonasa Erikssona ze Szwecji - współwłaścicielami imperium medialnego.

"Pieniądze niczego nie zmieniły - powiedział niedawno Eriksson - Wciąż najlepszą częścią mojego życia jest sędziowanie w piłce nożnej".

Eriksson, podobnie jak każdy z pozostałych sędziów, ma swój własny sposób na radzenie sobie z coraz szybszym tempem współczesnej gry i stresem związanym z podejmowaniem natychmiastowych decyzji na temat faulów czy autów. Sędziowie mają na to za każdym razem 90 minut, podczas których muszą przebiec od 10 do 13 kilometrów, startując do sprintu około 50 razy.

To właśnie tym "12 sprawiedliwym" UEFA pozostawia decyzję odwołania meczu, jeśli kibice przekroczą granice. Odpowiedzialność ma wagę historyczną i - jak twierdzą sędziowie - jest fantastyczna.

Rob Hughes

The International Herald Tribune

tłum. AWT, śródtytuły od redakcji INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL