Być przewodnikiem uchodźców na trudnej drodze do asymilacji w Europie

W Niemczech większość z 30 tysięcy pracujących uchodźców ma tymczasowe umowy lub wykonuje prace pomocnicze opłacane przez rząd w wysokości 1 euro na godzinę. Takie rozwiązania mogą im pomóc w asymilacji i nawiązywaniu kontaktów z niemiecką społecznością, ale na pewno nie są drogą do stałego zatrudnienia - pisze na łamach "The New York Times" Liz Alderman. "Wielu z tych, którzy przybyli do Europy, podjęło ogromne ryzyko. Mają ducha przedsiębiorczości i chcą mierzyć wysoko" - mówi jeden z jej rozmówców.

Mahmud al-Omar pochylił się nad maszyną do szycia w piwnicy byłego więzienia, które teraz służy uchodźcom jako ich dom. Szył dżinsy dla znanej linii odzieżowej. Miał ponad 15-letnie doświadczenie jako krawiec w Syrii. Skończył jedną parę i szybko zajął się kolejną, skrupulatnie kompletując zamówienie.

Reklama

"Światło na końcu ciemnego tunelu"

Praca, zorganizowana przez holenderską organizację, która daje uchodźcom możliwość zatrudnienia, jest tylko tymczasowa. Jednak po tym, jak dwa lata temu Omar uciekł z rodzinnego Aleppo targanego wojną, miejsce, w którym mógł pracować każdego dnia, było dla niego jak zbawienie.

"Praca jest całkowicie niezbędna, by przyspieszyć proces integracji" - powiedział 28-latek, starając się mówić poprawnie po holendersku. Język wciąż utrudnia mu zdobycie pełnoetatowej pracy. "Chcę, się uniezależnić tak szybko, jak to możliwe, by zwrócić państwu, które mnie przyjęło to, co mi ofiarowało" - dodał.

W ubiegłym roku ponad milion mężczyzn, kobiet i dzieci napłynęło do Europy, uciekając od konfliktów i biedy na Bliskim Wschodzie i w Afryce i poszukując schronienia. Rządy państw spostrzegły, że rynek pracy jest najszybszą drogą do absorbowania migrantów. Im prędzej ludzie zaczynali pracować - uważały rządy - tym szybciej można im było odciąć pomoc finansową, a oni zaczynali przyczyniać się do rozwoju gospodarki.

Jednak stałe miejsca pracy okazały się dla uchodźców nieosiągalne. Nieznajomość języka jest tak dużą barierą, jak brak umiejętności. Niektórzy uchodźcy nie mają odpowiedniego doświadczenia, a jeszcze inni nie mogą zaświadczyć o swoich kwalifikacjach lub tytułach zawodowych.

W całej Europie powstały prywatne inicjatywy, które mają na celu pomoc uchodźcom. Jedną z takich grup jest holenderska "Refugee Company", która pomogła Omarowi znaleźć pracę. Jej celem jest kierowanie migrantów do sieci zawodowych i umożliwienie im poprawy zdolności do zatrudnienia.

"Najlepszą rzeczą, jaką można zrobić, jest próba zbliżenia ludzi do obowiązków od pierwszego dnia, ponieważ długi okres oczekiwania na rozpoczęcie pracy jest marnotrawstwem czasu" - powiedział Jihad Asad, przedsiębiorca z Syrii, który jest zastępcą dyrektora w Refugee Company.

"Gdy jesteś uchodźcą i widzisz, że twój talent jest użyteczny i potrzebny, masz poczucie, że można iść naprzód" - dodał Asad, który otrzymał azyl w Holandii latem ubiegłego roku. "To jak światło na końcu ciemnego tunelu" - podkreślił.

Przystosowanie było jednak trudniejsze, niż się spodziewano.

Uchodźcy na europejskim rynku pracy

Holandia, Niemcy i inne kraje wprowadziły prawo ułatwiające dostęp do rynku pracy, dzięki czemu przybysze niemal natychmiast mogli zacząć działać, zamiast czekać miesiącami, a czasem nawet latami. Europejskie przedsiębiorstwa zaczęły zatrudniać dziesiątki tysięcy wykwalifikowanych uchodźców.

Byli jednak przyjmowani do pracy jako praktykanci lub uczestnicy programów zawodowych, a to nie gwarantowało im jeszcze długoterminowego zatrudnienia.

W Niemczech większość z 30 tysięcy pracujących uchodźców ma tymczasowe umowy lub wykonuje prace pomocnicze opłacane przez rząd w wysokości 1 euro na godzinę. Takie rozwiązania mogą im pomóc w asymilacji i nawiązywaniu kontaktów z niemiecką społecznością, ale na pewno nie są drogą do stałego zatrudnienia.

Chociaż setki niemieckich firm zobowiązały się zatrudnić uchodźców, tylko niewielka część wywiązała się z obietnic w ciągu ostatnich dwóch lat - wynika z ostatnich badań przeprowadzonych przez Center for Economic Studies w Monachium. Do tej pory około 60 uchodźców znalazło zatrudnienie w 30 największych niemieckich firmach w pełnym wymiarze godzin - wykazało inne badanie.

50 osób spośród tej grupy trafiło do dużej firmy kurierskiej Deutsche Post. 100 innych uchodźców pracuje tam na tymczasowych umowach.

"Wielu z tych, którzy przybyli do Europy, podjęło ogromne ryzyko. Mają ducha przedsiębiorczości i chcą mierzyć wysoko" - powiedział Christof Ehrhart, rzecznik Deutsche Post, który pomaga nadzorować zatrudnianie uchodźców w firmie.

"Ale kiedy niektórzy zaczynali staż na magazynie paczkowym - dodał - to nie zawsze okazywało się dobrym połączeniem". "Może oni nie lubią tej pracy" - powiedział. "Albo inne okoliczności sprawiają, że jest to dla nich zbyt trudne, by sprostać wymaganiom" - dodał.

Największe przeszkody

Język stanowi nadal największy problem. 28-letni Omar ma ogromne doświadczenie w pracy jako krawiec. W zawodzie pracuje od 13. roku życia. Jednak całkowity brak lub niski poziom biegłości w języku holenderskim i angielskim stanowią przeszkodę dla potencjalnych pracodawców.

Europejskie przedsiębiorstwa często nie uznają profesjonalnych certyfikatów czy stopni naukowych uzyskanych w Syrii i w krajach z odmiennymi standardami kształcenia. To stawia kandydatów w niezręcznym położeniu na tle innych konkurentów. Inni uchodźcy nie mają z kolei wymaganych umiejętności, wystarczającego doświadczenia czy przebytego szkolenia.

Inicjatywy społeczne wspierające migrantów

Działaczka społeczna Fleur Bakker założyła Refugee Company, ponieważ jest zdania, że ludzie asymilują się szybciej, gdy od razu mogą rozpocząć pracę, zamiast czekać miesiącami na zakończenie papierkowej roboty.

W Holandii w ubiegłym roku przyjęto ponad 47 tys. osób starających się o azyl. "Przybysze nie mieli pozwolenia na podjęcie pracy przez pierwsze sześć miesięcy. Byli coraz bardziej izolowani. Wielu z nich, siedząc bezczynnie w schroniskach, miało myśli samobójcze" - powiedziała Fleur Bakker z Refugee Company.

Bakker znalazła około 40 holenderskich firm, które wyraziły zgodę na wsparcie uchodźców. Zaoferowały im pracę tymczasową, zgodną z ich talentami, która mogłaby im pomóc w późniejszym znalezieniu stałego zatrudnienia. Fleur Bekker współpracowała z Amsterdamem, aby umożliwić uchodźcom rozwój doświadczenia zawodowego zaraz po ich przyjeździe do Europy.

Na nowej drodze życia

Dla tych szczęściarzy, który zdobędą pracę, proces asymilacji przebiega szybko.

Muaz Swaid, 27-letni dentysta, który w 2014 roku uciekł przed konfliktem w Syrii, znalazł pracę wiosną tego roku również dzięki Refugee Company. Jest zatrudniony w klinice ortodontycznej Rechte Tanden, która miała problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych holenderskich pracowników. Przez ponad rok przebywał i tracił nadzieję na lepsze życie w schronisku dla uchodźców, gdzie musiał dzielić namiot z ponad 400 innymi azylantami.

"W takich warunkach nie można myśleć o przyszłości" - powiedział Swaid, który z natury jest bardzo energiczny. "Rozpoczęcie nowego życia jest dla człowieka wystarczająco trudne, a tam, w schronisku dla uchodźców, myśli się tylko o tym, by utrzymać się przy życiu" - wyznał.

Jak powiedział, jego głównym celem po przyjeździe było znalezienie pracy i uniezależnienie się od pomocy finansowej rządu dla uchodźców. "Ważne jest, żeby samemu ułożyć sobie życie" - powiedział, uśmiechając się do kolegów, którzy biegali po sterylnej, białej klinice. "Ten kraj mi pomógł, dlatego muszę coś zrobić - odpłacić się za ofiarowaną mi pomoc" - dodał.

Po podpisaniu umowy o pracę przestał otrzymywać 1033 dolarów miesięcznego stypendium od rządu, które miało mu pomóc w pokryciu kosztów utrzymania się i wynajęcia małego mieszkania. Teraz to on co miesiąc płaci rządowi około 760 dolarów podatku od wynagrodzenia, które dostaje w klinice i drugiej pracy w lokalnym barze. Ma nadzieję, że kiedy wyrobi sobie renomę, jego wynagrodzenie - a przy okazji składki podatkowe - będą wzrastać.

Pomoc w asymilacji

W tym miesiącu Refugee Company otworzyło kilak nowych pomieszczeń w dawnym więzieniu, które zostało przekształcone przez miasto w mieszkania dla uchodźców. Znajdują się wewnątrz oszklone biura i przestronna sala konferencyjna, gdzie migranci regularnie spotykają się, omawiają strategie zatrudnienia i tworzą siatkę kontaktów biznesowych, aby pomóc innym w asymilacji.

Holenderscy właściciele restauracji i hoteli pracują również nad otwarciem wewnątrz budynku kawiarni. Planują też przekształcić niektóre z dawnych cel więziennych w liczne luksusowe pokoje hotelowe. Wszystko to będzie prowadzone przez uchodźców, aby dać im możliwość zdobycia doświadczenia, a przede wszystkim pracę. Pomoże to też wielu hotelom i restauracjom w znalezieniu najlepszych talentów, które będą mogli zatrudnić w swoich firmach.

W pobliżu biura zainstalowano rząd maszyn do szycia, by wypełnić zlecenia od holenderskich zakładów odzieżowych, a nawet projektantów przygotowujących kolekcje na Paris Fashion Week. Kiedy Refugee Company ogłosiła się, że poszukuje wśród uchodźców wykwalifikowanych krawców, Omar był jedną z 20 osób, które odebrały telefon.

"Będąc w miejscu pracy i mając kontakt z Holendrami po prostu czujesz się, jakbyś był częścią społeczeństwa" - powiedział Omar. Wokół niego kręciła się grupa świeżo upieczonych holenderskich obywateli.

"Zaczynasz czuć się komfortowo i zdobywasz pewność, że w końcu znajdziesz pracę i będziesz niezależny" - dodał.

Liz Alderman
"The New York Times"
Tłum. JM

Śródtytuły pochodzą od redakcji Interia Fakty.

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje