Chiński cud ekonomiczny i jego sieroty

Miliony migrantów opuściły swoje dzieci i rodziny po to, aby pracować - czytamy na łamach "The New York Times".

Wiosną 2015 roku, 13-letnia Huang Kailong właśnie przeskoczyła z piątej klasy do siódmej, a jej przyszłość wreszcie wydawała się obiecująca. Potem jednak uciekła z domu. W liście do rodziców Kailong wyjaśniła powód swojego odejścia: czuła się niekochana.

Reklama

Kailong dorastała w Jidao, malowniczej wiosce w prowincji Guizhou, jednej z najmniej rozwiniętych w Chinach. W swoim liście przypomniała rodzicom, że zostawili ją pod opieką ciotki, gdy miała zaledwie rok. Przez większość dzieciństwa jej rodzice wyjeżdżali każdego roku na cztery miesiące, by siekać trzcinę cukrową w prowincji Guangdong i zostawiali ją pod opieką krewnych, co budziło jej niezadowolone.

"Czułam się jak bezpański pies" - powiedziała mi podczas rozmowy w nadmorskim mieście Wenzhou, gdzie mieszka teraz ze swoim chłopakiem i kilkoma psami, które zabrali z ulicy.

W styczniu tego roku w mediach społecznościowych można było zobaczyć niemal odmrożoną twarz małego Wanga Fumana, 8-latka żyjącego z dziadkami w odległej wiosce w prowincji Yunnan, który każdego dnia jeździ prawie 3 mile (niemal 5 kilometrów) do szkoły. Pewnego ranka pojawił się w klasie z pokrytymi mrozem włosami, nauczyciel zrobił mu zdjęcie, opublikował je online i stało się hitem sieci. Zdjęcie zwróciło uwagę na trudną sytuację wielu chińskich dzieci, które dorastają na wsi bez rodziców.

W ciągu ostatnich trzech dekad 280 milionów Chińczyków opuściło swoje wioski na rzecz kwitnących miast. Robili to w poszukiwaniu pracy, stanowiąc największą falę migracji w historii ludzkości. Jednak w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla swoich rodzin, którą miało zapewnić bardziej dochodowe zatrudnienie, miliony imigrantów pozostawiały swoje dzieci w wioskach - czasami mieszkały one z członkami rodziny, a czasem były pozostawione na pastwę losu.

W Chinach wiarygodne dane są zawsze trudne do zdobycia. Według raportu Federacji Kobiet w Chinach z 2013 roku, 30 milionów dzieci - co stanowi ponad 10 procent wszystkich chińskich dzieci - mieszkało na wsi bez rodziców, często pod opieką krewnych. W raporcie rządowym z 2016 roku stwierdzono, że co najmniej 360 tysięcy dzieci zostało pozostawionych samym sobie, bez członków rodziny, którzy mogliby się nimi zająć.

Rodzice mają wiele bardzo poważnych powodów, aby zostawiać swoje dzieci: wysoki koszt życia w miastach, niestabilne zatrudnienie daleko od domu i ograniczenia chińskiego systemu gospodarstw domowych, znane jako "hukou", który wiąże świadczenia socjalne i przywileje szkolne z ich miejscem urodzenia.

Na wsi, dzieci pozostawione z dalszą rodziną - zazwyczaj niewykształconymi lub nawet niepiśmiennymi dziadkami - są zagrożone brakiem odpowiedniej opieki. Często brakuje im dyscypliny. Starzejący się opiekunowie często nie mogą wysłać małych dzieci do przedszkola i nie mogą pomóc starszym dzieciom w odrabianiu zadań domowych. Brak opieki rodzicielskiej na wsi jest skorelowany z problemami emocjonalnymi i rozwojowymi u dzieci.

I podczas gdy miejskie dzieci rozwijały się akademicko w ostatnich dziesięcioleciach, w przypadku ich wiejskich kuzynów tak nie było, zwłaszcza tych, którzy zostali opuszczeni.

Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanford we współpracy z chińskimi naukowcami wykazało, że dzieci na wsi znacznie rzadziej kończyły szkołę średnią. Ci z obojgiem rodziców, którzy wyjechali do miasta, mają znacznie gorsze wyniki w szkole niż ci, którzy mają przynajmniej jednego rodzica obok siebie, chłopcy są bardziej dotknięci tym zjawiskiem niż dziewczęta.

Są także inne czynniki, które przyczyniają się do kiepskich osiągnięć w nauce na terenach wiejskich w Chinach - w szczególności słabe standardy nauczania i brak odpowiedniej infrastruktury w wiejskich szkołach oraz wysokie koszty nauczania (tylko pierwszych dziewięć lat nauki w szkole jest bezpłatnych). Kluczowym czynnikiem nadal pozostaje jednak nieobecność rodziców.

Nawet dzieci ze wsi, które na jakimś etapie swojego życia przeprowadzają się do miast z rodzicami, prawdopodobnie nie uzyskają dobrego wykształcenia. W ostatnich latach ograniczenia dotyczące imigrantów w miastach zostały złagodzone. Jednak w większości miast migrujący rodzice nadal mają duże problemy z wysyłaniem swoich dzieci do dobrych lokalnych szkół, ponieważ potrzebują dokumentów, takich jak zezwolenie na pobyt, umowy o pracę i wynajem mieszkania. Potrzebny jest także dowód, że podatki zostały zapłacone i tak dalej.

Kilka sensacyjnych historii, które pojawiły się w mediach w ostatnich latach zwróciło uwagę na problem masowo opuszczanych dzieci. W czerwcu 2015 roku czworo pozostawionych bez opieki dzieci, będących rodzeństwem, popełniło grupowe samobójstwo poprzez połknięcie pestycydów. Do tragedii doszło w prowincji Guizhou.

W odpowiedzi na tę tragedię rząd w 2016 roku wezwał do zapewnienia lepszej opieki społecznej, w celu ochrony takich dzieci. Ale z moich wizyt na wsi, rozmów z dziećmi i rodzicami wynika, że trzeba zrobić jeszcze więcej. Edukacja wiejska i opieka społeczna nadal są na poziomie wiejskim i wciąż pozostają w tyle. Migranci muszą mieć możliwość wysyłania swoich dzieci do dobrych lokalnych szkół na obszarach miejskich, na których pracują, a nie do niskiej jakości, prowizorycznych szkół dla dzieci imigrantów.

Bez skutecznego radzenia sobie z problemami, z jakimi borykają się porzucone dzieci, osławiony "chiński sen" w większości kraju pozostanie niespełniony.  

(Lijia Zhang jest dziennikarką i autorką powieści "Lotus").

Lijia Zhang/The New York Times

Tłum.: KK

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje