Chór mumii, las tajemnic

Na środku budzącej grozę pustyni, znajdującej się na północ od Tybetu, chińscy archeolodzy odkryli niezwykłe cmentarzysko. Jego mieszkańcy zmarli prawie 4 tys. lat temu, ale ich ciała zostały dobrze zakonserwowane przez suche powietrze.

Cmentarz leży w prowincji Sinkiang (region autonomiczny w Chinach - red.), ale jego mieszkańcy mają europejskie rysy twarzy: brązowe włosy i długie nosy. Ich szczątki , choć spoczywają na jednej z największych na świecie pustyń, zostały zakopane w przewróconych do góry dnem łodziach.

Reklama

Tam, gdzie powinny stać nagrobki, symbolizujące pobożne nadzieje na boskie miłosierdzie w życiu pozagrobowym, stoi krzepki las fallicznych symboli, oznaczający żywą fascynację seksem i pożytkami płynącymi z prokreacji.

Wszystkie zbadane ciała miały chromosom Y, charakterystyczny dla wschodniej Europy, środkowej Azji i Syberii, ale rzadko występujący w Chinach. Pochowani tam ludzie nie mają imion - ich tożsamość wciąż pozostaje nieznana. Wiele śladów wskazuje jednak na ich pochodzenie, styl życia, a nawet język, jakim mogli się posługiwać.

Cmentarz, znany pod nazwą Small River Cemetery, jest położony w pobliżu wysuszonego koryta rzeki w Kotlinie Kaszgarskiej, regionie otoczonym złowrogimi masywami górskimi. Większą część tej kotliny zajmuje pustynia Takla Makan [zwana również Taklimakan - red.] - odludzie tak niegościnne, że podróżnicy wędrujący jedwabnym szlakiem wolą przemieszczać się wzdłuż jej północnej lub południowej granicy.

Obecnie region ten jest w większości zamieszkały przez mówiących po turecku Ujgurów, do których w ciągu ostatnich lat dołączyli inni osadnicy - Chińczycy Han. Napięcia etniczne pomiędzy tymi dwoma grupami nasiliły się w ostatnim czasie, wraz z zamieszkami w Urumczi, stolicy Sinkiang. Starożytne mumie, które wynurzyły się z piasków pustyni, stały się pionkami w grze prowadzonej prze obie strony sporu.

Mumie mają charakterystyczne dla ludzi Zachodu rysy twarzy. Ujgurzy, choć nie było ich w tym regionie do X wieku, powołują się na to odkrycie, obwieszczając jednocześnie, że prowincja zawsze należała do nich. Część ciał, wraz z dobrze zakonserwowaną kobietą, znaną jako Piękność z Loulan, zostało zbadanych przez Li Jin, znanego genetyka z Uniwersytetu Fudan, który twierdzi, że DNA mumii zawiera markery wskazujące na ich wschodnio- lub nawet południowoazjatyckie pochodzenie.

Mumie z cmentarza Small River są, jak na razie, najstarszymi odkrytymi w Kotlinie Kaszgarskiej. Datowanie radiowęglowe, przeprowadzone na Uniwersytecie w Pekinie, wykazało, że najstarsze szczątki pochodzą sprzed 3 980 lat.

Pomimo politycznego sporu o rodowód mumii, Chińczycy napisali w raporcie opublikowanym w ubiegłym miesiącu na łamach magazynu BMC Biology, że ludzie ci mieli mieszane pochodzenie. W ich organizmach wykryto zarówno markery europejskie, jak i syberyjskie, i prawdopodobnie pochodzili spoza Chin. Wszystkie zbadane ciała miały chromosom Y, charakterystyczny dla wschodniej Europy, środkowej Azji i Syberii, ale rzadko występujący w Chinach.

Cmentarz Small River został odkryty w 1934 r. przez szwedzkiego archeologa Folke Bergmana i później zapomniany na blisko 66 lat. Chińscy archeolodzy prowadzili prace badawcze w latach 2003-2005. Ich raporty zostały przetłumaczone i podsumowane przez Victora H. Maira, profesora na Uniwersytecie w Pensylwanii, znawcę starożytnej kultury Kotliny Kaszgarskiej.

Mair relacjonował, że chińscy archeolodzy przekopali się przez pięć warstw cmentarza. Podczas prac natknęli się na prawie 200 płasko zakończonych, czterometrowych pali. Wiele z nich było pomalowanych na czarno-czerwono. Wyglądały jak wiosła z wielkich galer, które zatonęły pod falami piasku.

Pod każdą tyczką rzeczywiście znajdowała się łódź, ułożona do góry dnem i przykryta byczą skórą. Na ciałach zmarłych znalezionych w łodziach wciąż znajdowały się ubrania, w których zostali pochowani. Mieli filcowe czapki z piórami, dziwnie przypominające górskie kapelusze z Tyrolu. Byli ubrani w wełniane peleryny z frędzlami i skórzane buty. W każdej łódce-trumnie znaleziono grobowe skarby, w tym pięknie tkane z trawy kosze, precyzyjnie rzeźbione maski i pęczki przęśli skrzypowatej, zioła, które mogło być używane w rytuałach lub jako lekarstwo (liście i zielone gałązki zawierają efedrynę - red.).

W trumnach kobiet chińscy archeolodzy natknęli się na naturalnych rozmiarów, wykonane z drewna męskie członki, ułożone na ciałach zmarłych lub obok. To odkrycie pozwoliło im zweryfikować poglądy na temat tyczek, które w rzeczywistości okazały się gigantycznymi symbolami fallicznymi.

Z drugiej strony, z łodzi mężczyzn wystawały ostro zakończone tyczki. To nie były wiosła, jak się na początku wydawało archeologom, ale raczej symbol żeńskich narządów rozrodczych, który nawiązywał do pali wznoszących się nad grobami kobiet. "Cały cmentarz został pokryty ewidentnymi symbolami związanymi z seksem" - napisał Mair. Naukowiec uważa również, że "obsesja na punkcie prokreacji" odzwierciedlała wagę, jaką zbiorowość przywiązywała do pojęcia płodności.

Arthur Wolf, antropolog z Uniwersytetu Stanford, ekspert w dziedzinie rozmnażania się ludów Azji Wschodniej, powiedział, że tyczki być może oznaczały status społeczny. - Wydaje się, że ludziom najbardziej mogło zależeć na zabraniu ze sobą do grobu swojego statusu społecznego - mówił.

Mair uważa, że interpretacja chińskich archeologów, dotycząca tyczek jako symboli fallicznych, jest bardzo wiarygodna. - Wyraźny szacunek zmarłych do prokreacji mógł oznaczać, że byli zarówno zainteresowani przyjemnościami płynącymi z uprawiania seksu, jak i użyteczności współżycia. - Ze względu na wysoką umieralność noworodków, które przychodziły na świat w tym przykrym otoczeniu, potrzeba prokreacji mogła być wielka - mówi Mair. Kilka elementów znalezionych na cmentarzu Small River przypomina artefakty lub zwyczaje znane w Europie - odnotowuje Mair. Grzebanie ludzi w łodziach było popularne wśród Wikingów. Falliczne symbole znaleziono w pochodzących z Epoki Brązu grobach w północnej Europie.

Nie znaleziono śladów osadnictwa w pobliżu cmentarza, więc naukowcy doszli do wniosku, że na cmentarz docierano łodziami. Nie znaleziono tam również żadnych narzędzi do obróbki drewna, więc pale były prawdopodobnie rzeźbione poza rejonem cmentarza. Nie wiadomo, jakim językiem posługiwali się ludzie pochowani na tym cmentarzu, ale Mair wierzy, że mógł to być język tocharski, starożytny członek rodziny języków indoeuropejskich. W Kotlinie Kaszgarskiej, w której mówiono językami tocharskimi między 500 a 900 r., odkryto rękopisy spisane właśnie w tym języku. Wystawa mumii z Kotliny Kaszgarskiej zostanie otwarta 27 marca w Muzeum Bowers w Santa Ana (Kalifornia). To pierwsza podróż zagraniczna mumii poza obszar Azji.

Nicholas Wade/New York Times News Service

Tłum. Ewelina Karpińska-Morek

Dowiedz się więcej na temat: sinkiang | archeolodzy | chór | cmentarz | Chiny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje