Czego uczą nas wojny w Strefie Gazy?

Porządku nie da się zaprowadzić siłą - jedyną drogą do trwałego pokoju jest powołanie państwa palestyńskiego.

Póki co, możemy odetchnąć z ulgą - zawarto rozejm pomiędzy Izraelem, a Hamasem i innymi zbrojnymi ugrupowaniami.

Ostatnia woja w Strefie Gazy - trwająca ponad 50 dni - jak na razie została zakończona. Był to konflikt brutalny: zginęło 2 tysiące Palestyńczyków, 12 tysięcy zostało trwale okaleczonych, zniszczono ponad 11 tysięcy budynków.

Reklama

Izrael również odnotował znaczące straty. 71 Izraelczyków poniosło śmierć, a życie zamarło w obszarach dotkniętych rakietowymi atakami. Ucierpiała także gospodarka i turystyka, przejściowo zamknięto główne lotnisko, a państwo spotkało się z krytyką społeczności międzynarodowej za prowadzanie ataków na palestyńskich cywilów.

To trzecia wojna w Strefie Gazy od 2008 roku. I nie ostatnia, jeśli nie zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski.

Lekcja pierwsza

Izrael musi się pogodzić z faktem, że nie działa już jako straszak. Izrael od zawsze umacniał swoją przewagę technologiczną i militarną nad Palestyńczykami oraz całym światem arabskim. Zwycięstwa w poprzednich konfliktach rozwinęły poczucie bycia państwem niezwyciężonym, głównie z uwagi na posiadanie jednej z najlepiej wyszkolonych armii świata.

Ostatnia wojna obaliła ten mit. Siły militarne, o wysokim poziomie technicznego rozwoju, nie były w stanie odnieść zwycięstwa nad ruchem oporu rekrutującym się z kilkuset Palestyńczyków i dysponujących nieporównywalnie mniejszym i słabszym arsenałem.

Mimo ogromnej skali zniszczeń w Strefie Gazy, Izrael utrzymuje, że prowadził selektywne naloty z uwagi na gęstość zaludnienia. I w tym tkwi problem - każda przyszła wojna będzie prowadzona w gęsto zaludnionych terenach. Palestyńczycy zrozumieli, że Izraela nie stać na prowadzenie regularnej, naziemnej kampanii wojennej. Poznali ograniczenia swego przeciwnika i będą je wykorzystywać w przyszłości.

Izrael nie zrealizował celów, które postawił sobie, rozpoczynając wojnę. Nie potrafił rozbroić różnych ruchów oporu, zamienić Gazy w strefę zdemilitaryzowaną, zlikwidować systemu tuneli, czy zapewnić spokoju i bezpieczeństwa swoim własnym obywatelom. Jedyne, co jego machina wojenna była w stanie osiągnąć, to "spokój za spokój".

Jednocześnie Palestyńczycy podważyli poczucie niezwyciężoności swego przeciwnika, mimo przepaści, jaka dzieli ich zasoby bojowe od potęgi państwa Izrael.

Lekcja druga

Trwała okupacja Strefy Gazy musi się zakończyć. Nie jest ani możliwe, ani akceptowalne, by 1,8 miliona Palestyńczyków żyło w największym więzieniu świata, poddało się oraz zaakceptowało warunki swego osadzenia. Nie jest akceptowalne, aby Palestyńczycy nie mogli wyjeżdżać z Gazy. Jak długo jeszcze Izrael będzie rządził Palestyńczykami i wymagał ich posłuszeństwa, określając każdego, kto nie godzi się na okupację, mianem terrorysty?

Infrastruktura w Strefie Gazy została zniszczona. Jej odbudowa wymaga nie tylko olbrzymich dotacji, ale także wolnego przepływu towarów i materiałów budowlanych. Jeśli Izrael nadal będzie mnożył listy zakazanych materiałów, nie będzie mowy o realnej i efektywnej rekonstrukcji Gazy. Izrael musi zrozumieć, że zniesienie okupacji i zgoda na odbudowę może nieść nie tylko humanitarne korzyści, ale także polityczne. Danie nadziei Palestyńczykom na przyzwoite życie i dobrze funkcjonującą gospodarkę jest najlepszym sposobem na spokój i bezpieczeństwo Izraela.

Lekcja trzecia

Izraelska kampania, osłabiająca Palestyńską Autonomię, prezydenta i umiarkowanych Palestyńczyków, dążących do politycznego kompromisu, jest kursem błędnym i doprowadzi do katastrofy.

Ta polityka zablokowała wszelkie możliwości zakończenia okupacji przez Palestyńczyków na drodze negocjacji i politycznych układów. Gdy izraelski rząd stwierdza, że Mahmud Abbas, prezydent Autonomii krytykowany przez Palestyńczyków za zbytnią ugodowość, nie jest odpowiednim partnerem do pokojowych pertraktacji, to tak naprawdę szuka marionetkowego polityka, który spełni wszystkie żądania.

Prężenie muskułów nie zapewni Izraelowi pokoju i bezpieczeństwa. Tak samo jak poszerzanie okupowanych terenów Zachodniego Brzegu, które miało miejsce w zeszłym tygodniu. Droga do pokoju jest krótka i jasno wytyczona - oficjalne zaakceptowanie prawa Palestyńczyków do zakończenia okupacji i powołania państwa.

Jeśli Izrael nie chce lub nie potrafi zrozumieć, że to jedyna droga do zakończenia konfliktu, społeczność międzynarodowa musi wziąć na siebie odpowiedzialność za interwencję i przeforsowanie koncepcji dwupaństwowości. Nie można dłużej twierdzić, że bezpośrednie negocjacje między nierównymi partnerami - okupującym Izraelem i żyjącymi pod okupacja Palestyńczykami, są jedynym rozwiązaniem. To rozwiązanie nie sprawdza się od ponad dwudziestu lat.

Także Stany Zjednoczone - główny sojusznik Izraela - muszą zmienić kurs z permanentnej wojny na permanentny pokój. Jeśli jednak USA będą nadal stać wyłącznie po stronie Izraela, Palestyńczycy będą musieli poszukać innej zagranicznej alternatywy, co już zapowiadał Abbas.

I jeśli nie zostanie obrany kurs na realne rozwiązanie, wszyscy będziemy się musieli przygotować na to, co nieuniknione. Kolejną wojnę.  

Ali Jarbawi/© 2014 The New York Times

Tłum.: br

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje