Dziesięć lat za kratami

Przedsiębiorca Michaił Chodorkowski już od dziesięciu lat pozostaje najsłynniejszym więźniem Władimira Putina. W poruszającym manifeście pisanym zza krat Chodorkowski diagnozuje problemy swojej ojczyzny, nawołuje do demokratycznych przemian i kreśli wizję nowej Europy, zjednoczonej z Rosją.

Siegieża w Karelii, Rosja - 25 października minęło dziesięć lat - dziesięć lat co do dnia - mojego pobytu w aresztach, zakładach karnych i obozach nowej Rosji.

Reklama

W tym czasie wiele się zmieniło. Mój najstarszy syn został ojcem dużej już dziś córeczki - mojej pierwszej wnuczki, której jeszcze nie widziałem na oczy. Moi młodsi synowie, których pożegnałem jako czterolatków, są dziś wyżsi ode mnie i stoją u progu dorosłości. Moja córka niebawem skończy  studia. Moja żona, która wspierała mnie przez te wszystkie lata, została w naszym domu sama. Moi rodzice są już w bardzo podeszłym wieku, a stan ich zdrowia pozostawia wiele do życzenia.

Zmienił się również świat, i to bardzo. Pojawiły się czytniki książek elektronicznych i tablety, które znam jedynie z gazet. To samo mogę powiedzieć o Facebooku, wyszukiwarce Google czy Twitterze i wielu innych rzeczach, które stanowią dziś część codzienności - jak silniki hybrydowe czy samochody elektryczne.

Moi bliscy mówią mi, że nie poznałbym też Moskwy, gdybym ją dziś zobaczył: w stolicy Rosji wyrosły liczne nowe budynki, a i jej mieszkańcy wyglądają inaczej - mniej "radziecko".

Wobec tych wszystkich zmian tylko mój świat właściwie stoi w miejscu: baraki dla więźniów w obozie przy granicy z Chinami, gdzie odbyłem pierwszą część wyroku, niewiele różnią się od tych w Karelii, przy granicy z Finlandią, gdzie przebywam obecnie. Ludzie, z którymi mam styczność na co dzień, też w zasadzie są tacy sami - każdy z nich zaabsorbowany jest własnymi myślami i swoim własnym nieszczęśliwym losem.

Przez te wszystkie lata nie stałem się jednak częścią tego zamkniętego obiegu. Cały czas żyję w rytmie wydarzeń w Rosji i na świecie. Wieści o nich docierają do mnie za pośrednictwem prasy, jak również niezliczonych listów i opowieści, którymi dzielą się ze mną ludzie nieprzerwanie napływający do łagru "z zewnątrz".

Blaski i cienie nowej Rosji

Widziałem, jak mój kraj bogaci się dzięki rosnącym cenom ropy i gazu. W efekcie znacząco wzrósł dochód obywateli mojej ojczyzny. Ale jednocześnie w górę poszybowały ceny mieszkań i różnych dóbr. Życie w wielu rosyjskich miastach jest dziś droższe niż w Stanach Zjednoczonych czy krajach Unii Europejskiej.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są doskonale znane: to monopolistyczne praktyki państwa, korupcja i niesprawna administracja, będące konsekwencją nieugiętości władzy i nadmiernej koncentracji tejże w rękach jednego człowieka.

Z mojego kraju masowo wyjeżdżają utalentowani ludzie: w ciągu ostatnich dziesięciu lat opuściło go ponad 2 miliony Rosjan. Odpływ kapitału, który rozpoczął się w 2008 r., osiągnął wartość 350 mld USD - i wciąż się powiększa. Trzy miliony rosyjskich przedsiębiorców doświadczyło prześladowania ze strony wymiaru sprawiedliwości. Niektórzy z nich - jak Siergiej Magnicki czy Wasilij Aleksanian - nie przeżyli pobytu za kratami.

Oto, dlaczego rosyjska gospodarka jest tak mało innowacyjna, i dlaczego nasza zależność od cen surowców pogłębia się, chociaż tempo wzrostu gospodarczego spada. Pogarsza się też jakość edukacji, a rosyjski przemysł pod względem technologicznym coraz bardziej odstaje od przemysłu krajów zachodnich, a obecnie także od przemysłu chińskiego.

Zmieniła się też pozycja Rosji na świecie. Nasz kraj, wzbogaciwszy się w efekcie boomu na surowce, zaczął aktywniej poczynać sobie na arenie międzynarodowej. Wystarczy wspomnieć o niedawnych sukcesach dyplomatycznych Rosji w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie, a także o licznych forach politycznych i ekonomicznych oraz imprezach sportowych, które albo już miały u nas miejsce, albo odbędą się w najbliższym czasie.

Niestety, związany z tego rodzaju sukcesem prestiż przyćmiły zupełnie takie wydarzenia, jak aresztowanie członkiń zespołu Pussy Riot, niedawne bezpodstawne zatrzymanie działaczy Greenpeace czy zakaz adopcji rosyjskich dzieci przez obywateli Stanów Zjednoczonych.

Przekleństwo autorytarnych rządów

Powód jest zawsze ten sam: nieusuwalnej i nie podlegającej niczyjej kontroli centralnej władzy coraz trudniej jest odnaleźć się w stale zmieniającym się świecie. Władza ta nie jest w stanie zaoferować obywatelom atrakcyjnej wizji przyszłości; paradygmatu, który mógłby stać się inspiracją dla ludzi. Oto, dlaczego pieniądze, podejmowane na skalę globalną inicjatywy czy technologiczne osiągnięcia nie przynoszą spodziewanego efektu. Skostniałe i sztywne społeczeństwo nie daje żadnej nadziei młodym.

To przecież nic nowego. Lękliwe chowanie się we własnej skorupie to reakcja właściwa ludziom pozbawionym zdolności adaptacyjnych (albo obawiającym się zdradzać tego rodzaju zdolności). Oczywiście, trzeba pochylić się nad potrzebami, a nawet lękami tych nieszczęśników - nie wolno jednak podążać za tymi ludźmi, bo droga ta może nas zawieść jedynie na skraj przepaści.

Obecny system zarządzania naszym krajem ma jedną nazwę: Władimir Władimirowicz Putin. Czy Putin może się zmienić? Nie chcę odpowiadać na to pytanie w sposób kategoryczny: człowiek jest zbyt skomplikowaną istotą, by podlegać tego rodzaju osądom. Szanse na to są jednak niewielkie, podobnie jak szanse na to, że krąg zaufanych popleczników Putina pozwoli mu na to, by po raz drugi zrzekł się władzy, jaką daje mu urząd prezydenta - nawet na krótki czas. Putin nie będzie miał kontroli nad tym, co nastąpi po nim.

W samej Rosji szeregi zwolenników demokratycznej transformacji, której efektem byłoby odejście od jedynowładztwa Putina, topnieją. Jednocześnie obserwujemy powolną, acz nieuchronną radykalizację nastrojów, która w obliczu kryzysu może zaowocować tylko narodzinami równie radykalnego przywództwa. Innymi słowy - bez względu na to, co zrobi Putin, po jego odejściu Rosji i tak grożą kolejne rządy autorytarne.

Zadania dla opozycji

Kiedy reżim nieświadomie wkracza w fazę nieodwracalnej degeneracji i za nic nie chce dopuścić do tego, by jego przeciwnicy stali się dla niego realną konkurencją polityczną, jedyna nadzieja na zmiany leży w zakrojonym na szeroką skalę pokojowym ruchu oporu. Taki ruch już istnieje w Rosji, a jego celem jest nakłonienie racjonalnie myślących członków elity rządzącej do negocjacji w sprawie kierunku i tempa koniecznych reform. Nie chodzi o to, by władza tylko łaskawie słuchała głosu obywateli, ale by nawiązała z nimi dialog, a następnie zrealizowała podjęte postanowienia. (...)

A co powinna zrobić opozycja, kiedy już osiągnie swoje cele? Nade wszystko musi pamiętać, że - kiedy zwycięstwo stanie się faktem - niezwykle ważne jest przezwyciężenie pragnienia zemsty na wczorajszych prześladowcach. Równie ważne jest jednak to, by dać im szansę uczestnictwa w określaniu nowego kursu, jaki ma obrać ten kraj.

Po drugie, opozycja musi uznać kluczową rolę kompromisu w walce o zmiany. Historia uczy nas, że tylko tam, gdzie reformatorzy znaleźli w sobie siłę i odwagę, by porozumieć się ze swoimi przeciwnikami, społeczeństwom udawało się uciec z równi pochyłej, i to przy minimalnych stratach. Opozycja musi być opozycją wpływową! Bez tego demokracja jest niemożliwa! (...)

Rosja ratunkiem dla Europy?

Rosja ma światu wiele do zaoferowania. Nie jesteśmy Azją, ani nawet Eurazją - stanowimy integralną część Europy. Tej samej Europy, która nie tylko położyła podwaliny pod współczesną cywilizację, ale i dziś pozostaje wiodącym laboratorium politycznym świata, w którym testowane są nowe idee społeczne i etyczne, wdrażane później w różnych zakątkach naszego globu.

Europa zmaga się jednak z wieloaspektowym kryzysem: postęp naukowy i technologiczny dokonuje się na Starym Kontynencie zbyt wolno, by w oparciu o niego można było budować ekonomiczną podporę dla gigantycznych kosztów, jakie generuje państwo opiekuńcze. Widać też, że europejska rodzina przeceniła swoje możliwości, jeśli chodzi o skuteczną integrację różniących się między sobą społeczeństw. Wreszcie, błędna interpretacja pojęcia gospodarki postindustrialnej doprowadziła do tego, że w Europie odrzucono przemysł jako taki, zamiast skupić się na tworzeniu nowych jego gałęzi. Taki kryzys musiał negatywnie odbić się na procesie europejskiej integracji, która sama w sobie stanowi gigantyczny społeczno-kulturowy eksperyment.

Ale nawet tak złożony kryzys jak ten nie zwiastuje bynajmniej katastrofy. Problemy, z jakimi zmaga się dziś Europa, stanowią raczej wyzwanie. Powinno się w nich również dostrzec potężny bodziec do zmian. Kształt tych zmian zaczyna już być widoczny, chociaż czeka nas jeszcze długa i trudna droga.

Dzięki kulturowemu i historycznemu pokrewieństwu, a także geograficznej bliskości, Rosja może uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów Europy, służąc jej swoim doświadczeniem w zakresie zarządzania gigantycznym terytorium i całym wachlarzem ekonomicznych i kulturowych modeli.

To prawda, że taka zmiana wiązałaby się z koniecznością podjęcia ogromnego wysiłku przez całą euroatlantycką społeczność - poczynając od działań personalnych, poprzez wdrażanie rozwiązań technologicznych, aż po działania na polu innowacyjności. Ogromne, słabo dotychczas rozwinięte obszary przyjęłyby dzięki tej współpracy gigantyczny ładunek energii od nowej generacji Europejczyków; od tysięcy przedsiębiorców i specjalistów. Oto wizja nowej Europy, sięgającej od Atlantyku aż po Pacyfik.

Dla nas, Rosjan, byłaby to szansa na wyrwanie się ze schematu sięgającego XVII stulecia i na zasypanie przepaści dzielącej niewielką liczbę obywateli, którzy wiedzą, czym jest współczesna Europa i żyją według jej standardów - i resztą populacji naszego kraju, tych nieprzeliczonych milionów, których marzenia o lepszym życiu od wieków są bezwzględnie wykorzystywane przez polityków. Politycy ci uparcie powtarzają frazesy o nieistniejącej "rosyjskiej ścieżce", którą rzekomo powinniśmy podążać, co tylko pogłębia cierpienie ludzi.

Dziś, wobec napływu kolejnych fal imigrantów do Europy i zmian w Azji, rozdźwięk między Rosją i Europą może mieć zgubne dla nas wszystkich skutki. Dla katastrofalnej wizji, zakładającej stagnację zamiast rozwoju, musi znaleźć się ambitna europejska alternatywa.

Przystosuj się lub zgiń: od tysięcy lat przed takim właśnie historycznym wyborem stają cywilizacje stworzone przez człowieka.

Michaił Chodorkowski

© The New York Times 2013

Tłum. Katarzyna Kasińska

(Śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji Interia.pl)

Dowiedz się więcej na temat: Michaił Chodorkowski | Rosja | Władimir Putin | Chodorkowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje