Fotografia jako balsam na chorobę psychiczną

Dla postronnego obserwatora Danielle Hark miała wszystko - oddanego męża, malutkie dziecko i pracę fotoreportera, która dawała jej wiele satysfakcji. Prywatnie jednak była tak obezwładniona przez depresję, że ledwie wstawała rano z łóżka. Jej stan emocjonalny nie miał nic wspólnego z niedawnym porodem - przez większość swojego życia cierpiała z powodu wyniszczającej depresji. Ostateczną diagnozę usłyszała, gdy jej córka miała roczek - choroba afektywna dwubiegunowa.

"Po raz pierwszy pomyślałam o samobójstwie w siódmej klasie" - mówi 33-letnia dziś Hark - "Chodziłam od terapeuty do terapeuty, brałam lek za lekiem, jednak żaden lekarz ani żaden lek mi nie pomógł".

Dwa lata temu, podczas jednego ze swoich najgorszych dni, zrobiła coś nadzwyczajnego. "Dosłownie wrzeszczałam, leżąc na podłodze łazienki" - opowiada - "Nagle podniosłam telefon i zaczęłam robić zdjęcia - farby odchodzącej z drzwi łazienki, odbicia w lustrze. Wystarczyło kilka minut "pstrykania" i natychmiast stałam się bardziej świadoma, zaczęłam normlanie oddychać. To była bardzo ważna chwila".

Reklama

Galeria chorych

Doświadczenie to skłoniło ją do utworzenia "Broken Light Collective", galerii w internecie, której celem jest dostarczenie wsparcia fotografom borykającym się z chorobami psychicznymi. Strona współpracuje dziś z ludźmi z około 150 krajów i pomaga w walce z lękami, depresją, zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi, zaburzeniami dwubiegunowymi, schizofrenią, stresem pourazowym, pogranicznymi zaburzeniami osobowości i zaburzeniami jedzenia. Tego lata grupa zaprezentowała w Nowym Jorku swoja pierwszą wystawę na żywo "Od ciemności do światła"

“W moim przypadku pomaga przede wszystkim sam moment naciśnięcia spustu migawki" - tłumaczy Hark - “Nie ma znaczenia, jak wychodzą potem fotografie. To sam proces robienia zdjęcia sprawia, że wracam do swojego ciała. Nie martwię się o przeszłość, ani o przyszłość. Po prostu patrzę przez obiektyw. Inni natomiast analizują swoje zdjęcia i wykorzystują je do badania własnego życia. Fotografię można wykorzystywać na wiele terapeutycznych sposobów".

Aktywność artystyczna - taka jak fotografia - jest “dosłownie I w przenośni ożywiająca" - uważa Ellen J. Langer, profesor psychologii na Uniwersytecie Harvarda. "Kiedy ludzie są w depresji mają skłonność do wycofywania się ze świata. Zauważanie rzeczy w obiektywie przenosi ich do czasu teraźniejszego i sprawia, że stają się czuli na otoczenie i perspektywę, a to istota zaangażowania. Lata badań potwierdzają bardzo dobry wpływ aktywności artystycznej na zdrowie  i samopoczucie" - dodaje ekspertka.

Zobaczyć ból

Na stronie internetowej galerii nowojorską wystawę na żywo zapowiada zdjęcie ubranej na biało młodej kobiety w lesie, trzymającej w ręku latarnię. Zostało zrobione przez Samanthę Pugsley, 25-letnią fotografkę z Charlotte, która robi tylko autoportrety - to jej odpowiedź na zdiagnozowany u niej zespół lęku uogólnionego.

“Pewnego dnia, gdy nie mogłam zrobić niczego bez towarzyszącego mi nieustannie lęku, płakałam siedząc na brzegu łóżka" - opowiada - “W pewnej chwili wzięłam do ręki aparat i zaczęłam robić sobie zdjęcia. Mogłam zobaczyć mój ból zamiast go czuć. To była jak odnalezienie dowodu na to, co czułam w środku".

Według Kelly Lambert, neurologa behawioralnego z Randolph-Macon College, jednym z powodów, dla których fotografia przynosi zdrowotne efekty, jest fakt, że wysiłek potrzebny do zrobienia zdjęć i zobaczenie potem jego pozytywnych rezultatów, buduje swojego rodzaju układ nagrody w mózgu.

“Razem z moimi studentami opracowałam eksperyment w laboratorium. Uczyliśmy grupę szczurów, że dostaną nagrodę w postaci jedzenia tylko wtedy, gdy na nią zapracują" - tłumaczy Lambert. "Drugiej grupie gryzoni dawaliśmy jeść bez żadnych dodatkowych wymagań. Okazało się, że u szczurów, które musiały podjąć pewien wysiłek, by zasłużyć na nagrodę, wystąpiły zmiany w mózgu oraz w hormonie stresu, które są właściwe zwiększonej odporności neurobiologicznej. W efekcie możemy przypuszczać, że szczury te będą lepiej chronione przed depresją. Chodzi o wyuczoną  wytrwałość w przeciwieństwie do wyuczonej bezradności, który jest wiązana z tą chorobą".

Piętno choroby psychicznej

"Broken Light Collective" nie twierdzi, że ma działanie lecznicze; Hark i wielu spośród współpracowników strony korzysta z terapii z psychologiem i bierze lekarstwa. Jednak portal oferuje wsparcie wolne od wstydu, który często towarzyszy zdiagnozowaniu choroby psychicznej.

"Każdy rodzaj choroby psychicznej niesie ze sobą piętno" - mówi Jacque Stukowski, 47-letnia graficzka z Chicago, u której zdiagnozowano zaburzenia afektywne dwubiegunowe - "Zamiast się ukrywać chciałam być zrozumiana. Świetnie, że mogę być częścią społeczności, w której dzielę się swoimi doświadczeniami z innymi. Dzięki temu moja choroba to nie tylko negatywna sprawa".

Stukowski mówi, że jej fotografie to często wizualne metafory, jak zdjęcie, które zostało użyte w prezentacji podczas tegorocznej wystawy.

“To była fotografia niszczejącego budynku z zardzewiałymi, wypadającymi z zawiasów drzwiami" - opowiada. Trafne wyobrażenie stanu umysłu osoby cierpiącej na depresję. "Ale z każdym dniem jestem coraz mniej "zardzewiała", a przynajmniej odnajduję w tej rdzy piękno" - zauważa Stukowski.

Aimee Lee Ball

The New York Times

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje