Guantanamo: Więzienie na morzu

Obóz Delta, więzienie Guantanamo, domena publiczna /

Na łamach "The New York Times" ukazały się wspomnienia Mansoora Adayfiego, który w 2016 roku został uwolniony z więzienia Guantanamo.

Reklama

Wspomnienia z Guantanamo:

Po tym, jak samolot wylądował, autobus zawiózł nas na prom. Wtedy poczuliśmy zapach morza. Byliśmy zmęczeni, głodni, wszystko nas bolało. Baliśmy się. Nasze usta były zakneblowane, ręce skute, a oczy zasłonięte. Z promu przeniesiono nas do klatek. Kiedy tam dotarliśmy, szeptaliśmy między sobą "tu musi być gdzieś morze". Czuliśmy to pomimo tego całego bólu, zdezorientowania i strachu.

Reklama

Zaledwie kilku więźniów widziało morze przed przybyciem do Guantanamo. Ale Afgańczycy wiedzieli na jego temat tylko tyle, że to "wielka woda, która zabija ludzi". Zaczęli więc zadawać pytania. Ludzie, którzy wiedzieli, czym jest morze, tacy jak ja - z krajów arabskich - próbowali wyjaśniać Afgańczykom. Jedyne co udało nam się zrobić, to wywołać w nich jeszcze większy strach.

Afgańczyk wskazał na samolot ładunkowy i spytał: "Czy morze jest takie duże?"

"Większe" - ktoś odpowiedział. "Statki mogą przetransportować kilka samolotów w takim rozmiarze" - odparł ktoś inny.

Afgańczycy opowiadali innym zatrzymanym, że amerykańscy śledczy grozili im, mówiąc: "Kiedy z tobą skończymy, wrzucimy cię do morza". To nie był dobry początek ich "morskiej przygody".

Kiedy dotarliśmy na miejsce, pierwszą rzeczą, której chcieliśmy się dowiedzieć, była nasza lokalizacja. Jako muzułmanie modlimy się pięć razy dziennie i musimy zwrócić się w kierunku świątyni Al.-Kaba w Mekce. Ten kierunek był niemożliwy do ustalenia, kiedy po raz pierwszy dotarliśmy do Guantanamo.

Zatrzymani próbowali wyciągnąć wnioski z faktów: tego jaka jest pogoda, gdzie latają ptaki, jak wygląda morze. Wówczas to były jedyne wskazówki, które mogłyby zdradzać lokalizację. Jeden ze współwięźniów stwierdził: "Według mnie jesteśmy w Omanie". Niektórzy uważali, że jesteśmy w Indiach, ponieważ na kratach napisane było "Made in India".

Wreszcie, po wielu miesiącach, powiedzieli nam, że jesteśmy na Kubie, w Guantanamo. Niektórzy z nas słyszeli o Kubie, ale nigdy o Guantanamo. Niektórzy zatrzymani nie chcieli w to uwierzyć. Na początku trudno było nam wymawiać tę nazwę, nie mówiąc już o zapamiętaniu jej.

Mieliśmy pewność tylko co do jednego: że jesteśmy na morzu.

Niektóre obozowiska w Guantanamo były bliżej morza niż inne. Po kilku miesiącach zostaliśmy przeniesieni z Obozu X-Ray do Obozu Delta, który był bliżej morza, ale nie wolno nam go było oglądać.

Ogrodzenie wokół nas pokryto zieloną plandeką, która uniemożliwiała oglądanie czegokolwiek. Raz próbowałem zerwać plandekę, ale strażnicy zobaczyli mnie i zostałem wysłany do izolatki. Mimo to jeszcze wiele razy próbowaliśmy ją zerwać. Kiedy w końcu raz nam się udało, odkryliśmy, że są za nią kolejne ogrodzenia i kolejne plandeki, więc całe to działanie okazało się bezużyteczne.

Ludzie zrobią wszystko, aby oderwać się myślami od tego piekła. Aby przypomnieć sobie, że poza tymi ścianami i kratami istnieje świat, chcieliśmy pokazać Afgańczykom morze. Niezależnie od tego, jak byśmy je opisywali, wiedziałem, że muszą zobaczyć je na własne oczy. Dostaliśmy kilka gazet, dzięki którym mogliśmy pokazać im jak wygląda. - Dużo wody - powiedzieli. "Jak te statki się na niej utrzymują?" Opowiadaliśmy więc im o tym, jak wygląda świat, o morzach, oceanach i o tym, jak to możliwe, że statki utrzymują się na wodzie.

Lata mijały, a nas omijało życie.

Trudno było nie móc patrzeć na morze, mimo iż byliśmy zaledwie kilkaset metrów od niego. W miejscu, które nazywane było rekreacyjnym, a w którym głównie leżeliśmy, można było zobaczyć jedynie jego skrawki, przez dziury, które zrobiły się w plandekach. Oczywiście jak tylko strażnicy dowiedzieli się, że tak robimy, natychmiast je załatali.

W niektórych celach dało się stanąć na oknie tak, żeby było widać morze. Było to jednak ryzykowne, bo strażnicy karali każdego, kto się na to odważył. Jeśli któryś z nas chciał podziwiać widok, reszta współwięźniów musiała stać na czatach. Później już nawet to nie było możliwe - decyzją administracji zasłonięto widok z okien. Kiedy pytaliśmy dlaczego, wyjaśniali, że to ze względów bezpieczeństwa.

Nie mogliśmy zobaczyć niczego. A jeśli już to tylko mury, ogrodzenia i zielone plandeki, zakrywające wszystko.

Przełom nastąpił w 2014 roku. Wtedy dowiedzieliśmy się, że zbliża się coś, co wreszcie pozwoli nam zobaczyć morze - huragan. Na wieść o tym, że zbliża się do Kuby, administracja więzienia pozdejmowała zielone plandeki. Więźniowie byli szczęśliwi, kiedy zobaczyli, jak strażnicy je demontują.

Wszyscy staliśmy i patrzyliśmy w jednym kierunku: w stronę morza. Tak wyglądał chociaż mały posmak wolności. Usłyszałem, jak jeden z Afgańczyków krzyczy: "Allahu akbar!" na ten widok, dziękując Bogu za cud.

Plandeki pozostały zdjęte jeszcze przez kilka następnych dni. Zatrzymani zaczęli tworzyć dzieła sztuki o morzu. Niektórzy pisali o nim wiersze, a ci, którzy potrafili rysować - rysowali morze. Niektóre z tych dzieł były przepełnione mieszaniną bólu i nadziei.

Morze było naszą "ucieczką".

Ci, którzy mogli zobaczyć morze, spędzili większość czasu na oglądaniu go i słuchaniu jego kojącego szumu. Z powodu wiatru było ono mocno wzburzone. Wielkie fale uderzały o brzeg. Afgańczycy nie mogli wyjść z podziwu, z ożywieniem rozmawiali ze sobą o tym, co widzą. Zafascynowani, zadawali kolejne pytania.

Te dni bez plandek były jak wakacje. Ostatniego dnia morze wyglądało na świeże, spokojne i piękne. W pobliżu przepływał ogromny statek. Więźniowie krzyczeli do siebie nawzajem i wołali się, aby każdy mógł go obejrzeć. Patrzyliśmy na niego, jakby wraz z nim mógł przypłynąć jakiś cud. Ale statek zniknął. A następnego dnia wrócili robotnicy i znów zasłonili widok.

Mansoor Adayfi został uwolniony z  Guantanamo w 2016 roku i pracuje nad książką, w której znajdą się wspomnienia z okresu pobytu w więzieniu.

Mansoor Adayfi/The New York Times

Tłum.: KK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje