Implanty i zastrzyki z botoksem mogą być niebezpieczne

Pacjent w Wielkiej Brytanii, który decyduje się na niechirurgiczną interwencję kosmetyczną nie ma lepszej ochrony niż osoba, które kupuje szczoteczkę do zębów. Wypełniacze skóry (zastrzyki stosowane do wypełnienia zmarszczek i podniesienia skóry) nie są lepiej kontrolowane niż butelka z płynem do czyszczenia podłogi.

Te zaskakujące rewelacje dotyczące rozwijającej się branży (rząd twierdzi, że w 2010 roku osiągnęła zyski w wysokości 2,3 bilionów funtów lub 3,6 bilionów dolarów) zostały opublikowane w zeszłym miesiącu przez dyrektora medycznego brytyjskiej służby zdrowia.

W związku z tym wezwano do zaostrzenia kontroli leczenia - przemysł związany z interwencjami kosmetycznymi powinien być w Wielkiej Brytanii lepiej regulowany.

Reklama

Chociaż istnieje powszechna świadomość, że sektor ten ma potencjał do wywoływania kryzysu tak poważnego, jak w 2012 roku wywołały wadliwe implanty piersi. Okazało się wówczas, że aż 47 tys. Brytyjek mogło paść ofiarą wadliwych implantów. Bardzo niewiele, do dziś, zostało zrobione w tej kwestii.

Brak regulacji wywołał podejrzenie, że mogło istnieć wśród urzędników przekonanie, że jeśli coś pójdzie nie tak, to konsumenci (większość z nich to kobiety) będą winić siebie - a więc, że powikłania medyczne po zabiegu kosmetycznym są tylko trywialnymi problemami głupich i próżnych kobiet.

Chociaż zabiegi chirurgiczne przeprowadzane w warunkach klinicznych są stosunkowo dobrze uregulowane, to zabiegi takie jak botoks, wypełniacze skóry, depilacja laserowa i łuszczenie skóry, już nie są.

Jeśli są tak próżni...

Od lat istniało takie podejście - jeśli ludzie są tak próżni, by się na to godzić, to jest to ich wina, jeśli pojawią się jakieś problemy.

I choć wstrzykiwanie botoksu czy wypełniaczy to proste zabiegi, to powikłania mogą obejmować ślepotę i martwicę skóry.

Ostatnio, takie podejście zostało zakwestionowane - częściowo wynika to z szybkiego wzrostu procedur, a częściowo dlatego, że taka postawa zaczęła być określana jako seksistowska..

Jeśli, na przykład, 55-letni mężczyzna kupił szybki sportowy samochód, nikt nie sugeruje, że nie musi on być bezpieczny, bo był to zakup wynikający z próżności.

Przemysł kosmetyczny, przeciwnie, został określony jako błahy i niepoważny, nie zasługujący na poważne analizy.

Skandal z implantami wykazał poważne zagrożenie i popchnął rząd w kierunku zaostrzenia kontroli nad tym sektorem.

Raport Bruce’a Keogha zalecił lepsze regulacje, lepsze szkolenie i odpowiednie zadośćuczynienie, jeśli coś pójdzie nie tak.

Proponuje, by wypełniacze skóry były dostępne tylko na receptę, wskazując, że obecnie, "każdy może przedstawić się jako lekarz, bez wymogu wiedzy, szkolenia lub doświadczenia".

Daniel Poulter, minister zdrowia, powiedział, że rząd dokona przeglądu zaleceń dr Keogha w okresie letnim, zauważając, że raport wykazał, że istnieje "znaczne ryzyko ze strony firm, których jedynym celem jest szybki zysk". "Ci ludzie po prostu nie dbają o dobro ludzi, dbają tylko o pieniądze" - napisano w dokumencie.

- Jest jasne, że nadszedł czas, by rząd podjął kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa - powiedział.

W raporcie podkreślono także to, jak szybko zmieniają się postawy wobec takich interwencji kosmetycznych. Wpływ na to mają popularne programy telewizyjne, czy reality show, w których występują młode gwiazdy korzystające z zabiegów kosmetycznych. "Dają one fałszywe przeświadczenie o zbawiennej sile chirurgii plastycznej" - zauważono.

Absurdy w branży

Raport ujawnił nieoczekiwanie absurdy w branży. Protezy piersi są sklasyfikowane jako "wyroby medyczne" i muszą mieć etykietę CE (świadczącą o tym, że są zaakceptowane przez UE), ale inne rodzaje implantów kosmetycznych, takie jak implanty łydek i pośladków, nie podchodzą pod regulacje medyczne UE, ponieważ nie są uważane za mające zastosowanie medyczne.

Produkty takie jak zabawki, kosmetyki do makijażu i urządzenia elektryczne podlegają bardziej rygorystycznym wymogom bezpieczeństwa.

Oceniono, że powinno istnieć bardziej spójne podejście regulacyjne w celu zapewnienia bezpieczeństwa wszystkich produktów, które są wprowadzane do organizmu człowieka.

Reklama i promocja chirurgii plastycznej także ma być lepiej uregulowana.

Przede wszystkim, nie będzie można pokazywać zdjęć z częściami ciała przed i po operacji; zabronione będą także kontrowersyjne promocje, jak na przykład: "Wykup jeden zabieg, a drugi wykonamy gratis".

Peter Walsh, dyrektor naczelny Akcji Charytatywnej Przeciwko Wypadkom Medycznych, wspierającej pacjentów, którym wykonano szkodliwe zabiegi, wzywał do wydania w tym zakresie rozporządzenia.

- Ten przemysł żeruje na wrażliwości osób, które można łatwo przekonać do zabiegów kosmetycznych - ludzi z niską samooceną - mówi.

- Jeśli podejmuje się jakiegokolwiek leczenie, które może zaszkodzić, to nie powinno ono być traktowane tak samo jak wykupywanie wycieczki wakacyjnej lub ubrań. Poważne decyzje są banalizowane - dodaje.

Coraz większa popularność zabiegów kosmetycznych rodzi zaniepokojenie, dlatego konieczna jest kontrola nad tym przemysłem.

 Regulacja będzie oznaczać większe bezpieczeństwo dla kobiet.

Amelia Gentleman

The International Herald Tribune

Tłum. AK, śródtytuły od redakcji INTERIA.PL

New York Times/©The International Herald Tribune
Dowiedz się więcej na temat: botoks | zastrzyk | Wielka Brytania | implant

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje