In vitro według judaizmu

Miałam 42 lata, gdy razem z mężem zdecydowaliśmy się na dziecko. Trzy lata później pogodziłam się z faktem, że nie pocznę dziecka w sposób naturalny. Pozostały nam dwa wyjścia - skorzystać z komórek jajowych dawcy lub zdecydować się na adopcję.

By dowiedzieć się więcej o adopcji, odwiedziliśmy znajomą parę, która przygarnęła dwójkę dzieci. Słuchając opowieści o prawnikach, kosztach, obawach, czy biologiczna matka się rozmyśli, cały czas miałam w głowie to, co usłyszałam, gdy przyszliśmy. Znajoma na wstępie powiedziała, że jej syn - obecnie 9-latek - wszedł w okres buntu i podczas kłótni potrafi wykrzyczeć: "ty nawet nie jesteś moją prawdziwą mamą!".

Tego bym nie zniosła - powiedziałam mężowi w drodze powrotnej. Zdecydowaliśmy się na adopcję komórki jajowej.

Mój syn?

Reklama

Półtora roku później - korzystając z jajeczka anonimowej, 22-letniej dawczyni, urodziłam syna. Eddie ważył 3,5 kilograma i był wypisz wymaluj jak mój mąż. Niektórzy mówią, że ma moje oczy, ale to niemożliwe. Mój syn nie ma nic z mojego materiału genetycznego.

Martwiło mnie to, ale powiedziałam sobie, że natura to tylko połowa tego równania. Moją rolą będzie wychowanie. No i oczywiście nasze dziecko będzie Żydem, tak jak i ja. Wedle prawa żydowskiego bowiem tożsamość religijno-narodową dziedziczy się po matce.

Tak przynajmniej myślałam.

Żydowskie DNA

Od lat 90. ubiegłego stulecia, wśród żydowskich duchownych panowała zgoda, że matką jest kobieta, która nosi dziecko, a nie dawca gamet. W ostatnim czasie jednak opinie się zmieniają. Niektórzy izraelscy rabini uważają, że jeśli dawczyni komórki jajowej nie jest Żydówką to i dziecko nie będzie Żydem. A opinie z Izraela znaczą bardzo dużo.

"Jeśli jajeczko nie pochodzi od Żydówki, to przecież mamy do czynienia z nieżydowskim DNA" - mówi rabin Shaul Rosen, założyciel organizacji A Time, wspierającej żydowskie pary zmagające się z niepłodnością. Aby takie dziecko mogło zostać Żydem, musi przejść taką samą konwersję jak każdy goj.

Załamałam się. Rzecz nie w tym, czy takie autorytety jak Rosen dopuszczają możliwość skorzystania z komórki jajowej innej kobiety. Oni uważają, że nie jestem matką własnego dziecka.

Póki nie będzie dowodów

"W ostatnich dwóch latach niektórzy przedstawiciele ortodoksyjnego judaizmu zaczęli podchodzić do tego problemu z jeszcze innej strony" - mówi rabin Elliot Dorff, były przewodniczący rady praw i obyczajów zgromadzenia rabinów, które kieruje konserwatywnym judaizmem. Poszukują oni dowodów w Piśmie na potwierdzenie obu tez - matką jest dawca jajeczka oraz matką jest kobieta, która rodzi dziecko.

Dlatego też rabin Kenneth Brander, dziekan Centrum Żydowskiej Przyszłości nowojorskiej Jesziwy Nowego Jorku, zaleca pragmatyzm w kwestii dzieci poczętych metodą in vitro. Jeżeli jedna z kobiet, zaangażowana w poczęcie, nie jest Żydówką - dziecko powinno przejść konwersję.

Oznacza to zanurzenie w mykwie, rytualnej kąpieli. Dodatkowo chłopcy muszą zostać obrzezani.

"Jak na razie nie mamy jednoznacznych opinii - więc należy zachować ostrożność - mówi Brander. "Nie chciałbym komuś źle doradzić i wypchnąć  poza definicję tego, co żydowskie".

Wbrew rabinom

Dla wielu rodziców to żadne rozwiązanie. Dorff ostatnio doradzał mężczyźnie, którego dziecko przyszło na świat za pośrednictwem nieżydowskiej surogatki. Rabin uznał, że dziecko powinno przejść konwersję. Mężczyzna odmówił twierdząc, że konwersja potwierdziłaby wątpliwości, co do faktycznego rodzicielstwa, a potrzebował zapewnienia, że dziecko jest naprawdę jego.

J. David Bleich, który wykłada żydowską etykę w szkole prawa Benjamina N. Cardozo, w Jesziwie, uważa, że problem jest jeszcze bardziej złożony. Jeżeli macierzyństwo oznacza danie dziecku swojego DNA oraz urodzenie go, a nauka pozwala na rozłączenie tych dwóch aspektów, to być może mamy do czynienia ze stworzeniem dwóch matek. Jeśli tak jest to, aby mówić o żydowskim dziecku, musimy mieć do czynienia z obiema matkami - Żydówkami.

Co więcej, w żydowskim prawie istnieje zakaz tuszowania rodzicielstwa, co ma chronić przed przypadkowym poślubieniem członków swojej rodziny i nieświadomym popełnieniem kazirodztwa. A kobiety, które decydują się oddać swoje komórki jajowe, robią to anonimowo. W teorii takie praktyki powinny być zakazane, według żydowskiego prawa, tak samo jak zakazane są anonimowe adopcje. Dla Bleicha cała sprawa jest na tyle skomplikowana, że całkowicie odradza poddawanie się zabiegom in vitro.

Halacha, prawo które reguluje żydowskie życie, nie wypowiada się jednoznacznie na temat rodzicielstwa w oparciu o in vitro. Rodzicom udziela się porad zgodnie z ich indywidualnymi przypadkami. "Biorąc to pod uwagę, najważniejsze jest nie stygmatyzować dzieci poczętych metoda in vitro oraz urodzonych przez surogatk"i - mówi rabin Gideon Weitzman z instytutu PUAH, zapewniającego doradztwo parom borykającym się z bezpłodnością.

"Nie chcemy by ludzie mówili - moje dziecko jest bardziej żydowskie niż twoje" - przestrzega Weitzman.

Mama!

Prościej by było, gdyby prawo żydowskie odpowiadało prawu cywilnemu Stanów Zjednoczonych. Rabin Michael J. Broyde, profesor prawa uniwersytetu Emory, mówi że Kalifornia, tak jak i inne stany, luźno definiuje macierzyństwo, opierając się na motywach lub intencjach. A która kobieta pragnie dziecka - dawca jajeczka, czy ciężarna?

"Jak nazywamy kobietę, która przyjeżdża na porodówkę, a następnie rodzi dziecko? To matka" - mówi Broyde, który jest sędzią Beth Din, amerykańskiego, ortodoksyjnego sądu rabinackiego.

Któregoś wieczoru szykowałam kolację, a mąż zabrał małego na spacer. Nagle usłyszałam, jak otwierają się drzwi, a po posadzce, w stronę kuchni tupią małe stópki.

"Ma-ma" - krzyknął Eddie rzucając mi się na szyję. Powinnam najpierw zapytać mojego syna, kto jest jego matką. On wiedział to od zawsze.

Tłum. Bartosz Rumieńczyk

Caren Chesler/New York Times News Service

Dowiedz się więcej na temat: zapłodnienie | judaizm | żydzi | dzieci

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje