Inny Franciszek, ta sama misja

W 1206 roku młody bogacz "Francesco" Bernardone modlił się przed krucyfiksem w kaplicy kościoła św. Damiana w pobliżu Asyżu. Mężczyzna, który miał w przyszłości stać się św. Franciszkiem, opowiadał później, że usłyszał dochodzący z krzyża głos mówiący: "Franciszku, odbuduj mój Kościół, który popadł w ruinę".

Niedawno papież o tym samym imieniu, przekonany, że powierzono mu identyczną misję, świętował w Asyżu uroczystość świętego Franciszka.

Reklama

Papieżowi Franciszkowi towarzyszyło ośmiu kardynałów z całego świata, którzy zakończyli trzydniowe tajne konsultacje na temat tego, jak zreformować dysfunkcyjną i targaną skandalami watykańską biurokrację, zajmującą poczesne miejsce w sercu Kościoła katolickiego.  

Ósemka ta tworzy nową Radę Kardynałów, którą jeden z historyków kościelnych określił jako "najważniejszy krok w historii Kościoła w ciągu ostatnich 10 wieków".

Papież niespodzianek

Wiatr zmian wieje w Kościele katolickim. Franciszek udowadnia, że jest papieżem niespodzianek. Jeśli chodzi o kwestie doktrynalne, może być konserwatystą, ale na pewno nie jest nim, jeśli chodzi o styl.

Na początku były gesty wielkiej skromności - noszenie własnej walizki, dzwonienie z własnego telefonu, mieszkanie w hotelu. Potem przyszła seria nominacji na wysokie stanowiska kościelne, a z nią zastąpienie reakcyjnych i przywiązanych do tradycji figur bardziej otwartymi umysłami. Temu wszystkiemu towarzyszyło wiele coraz bardziej radykalnych wypowiedzi zwiastujących bardzo wielkie zmiany.

W wywiadzie z zeszłego miesiąca papież-jezuita oskarżył Kościół o wyhodowanie "obsesji" na punkcie aborcji, małżeństw homoseksualnych i antykoncepcji. Odrzucił jego zaabsorbowanie "małostkowymi zasadami". Potem w rozmowie ze znanym włoskim ateistą papież powiedział: "Przywódcy Kościoła często byli narcyzami, niezdrowo prowokowanymi przez swych dworzan. Dwór to trąd papiestwa (...) Ta watykanocentryczna wizja zaniedbuje resztę świata i zrobię wszystko, by to zmienić".

Kuria chce władzy

Kościół katolicki oparty jest na zasadzie monarchii absolutnej. Obecny sposób zarządzania zasadniczo niczym nie różni od tego, który wprowadził w 1588 roku papież Sykstus V. Urzędnicy w departamentach, znanych jako kongregacje, działają jak papiescy dworzanie. W teorii członkowie kurii wypełniają życzenia papieża. Ale w praktyce często działają samodzielnie, knując i przygotowując intrygi, by zagarnąć jak najwięcej władzy dla siebie.  

W przeszłości podejmowano już próby reformy systemu. Jednak za każdym razem były one podkopywane przez tę egoistyczną biurokrację. W latach 60. XX wieku Sobór Watykański II ogłosił nowe modele kolegialności, które scedowały władzę na biskupów skupionych w synodach. Kuria nie zrezygnowała jednak z własnej potęgi i nieustannie stara się ten proces odwrócić.

W dyskusjach poprzedzających wybór papieża Franciszka kardynałowie z całego świata wielokrotnie wyrażali swoje niezadowolenie z działań kurii, której funkcjonariusze rutynowo działali jako mistrzowie, a nie słudzy Kościołów lokalnych.

W odpowiedzi nowy papież powołał Radę Kardynałów i osobiście wybrał jej członków spośród najzagorzalszych krytyków watykańskiej biurokracji.

Tajemnicze obrady

Niewiele przedostało się do opinii publicznej z ostatnich narad. Z wcześniejszych konsultacji kardynałów z lokalnymi Kościołami wiemy, że rada skupiła się na kluczowych kwestiach instytucjonalnych, jak reforma kurii i banku watykańskiego.

Kardynałowie wyprodukowali dziesiątki dokumentów do wewnętrznej dyskusji: przewodniczący grupy kardynał Oscar Rodríguez Maradiaga z Hondurasu powiedział dziennikarzom, że jedynie z Ameryki Łacińskiej nadeszło 80 raportów. Dotykają one takich kwestii, jak zniesienie zakazu przyjmowania komunii przez katolików, którzy ponownie zawarli związek małżeński, przyznanie kobietom większej roli w Kościele i powrót do debaty nad obowiązkowym celibatem duchownych.

Papież i kardynałowie wiedzą, że potrzebne są zmiany instytucjonalne, by upewnić się, że reformy Franciszka nie zostaną unieważnione przez ewentualnego konserwatywnego następcę. Wymaga to konkretnych pomysłów na przekształcenie kurii w nowoczesną służbę cywilną, np. włączenia zewnętrznych doradców ds. zarządzania, by przygotowali odpowiednie rekomendacje.

Świeckie kobiety na czele kongregacji?

Kardynałowie muszą jednak zrobić o wiele więcej. Powinni rozważyć zatrudnienie najlepszych laickich administratorów do prowadzenia watykańskich departamentów. Nie ma powodu, dla którego mieliby nimi zarządzać wyłącznie kardynałowie lub biskupi; osoby zewnętrzne z laickim doświadczeniem mogą myśleć w sposób wychodzący poza doświadczenie wtajemniczonych duchownych.

Nie ma też żadnego powodu, dla którego stanowisk tych nie powinny obejmować kobiety. A nawet jeśli szefowie departamentów muszą być kardynałami, to nie ma żadnego prawa kościelnego, które zakazywałoby kobietom bycia kardynałami, nawet jeśli nie mogą być księżmi.

By zapobiec odwróceniu tych reform synod biskupów powinien zostać wyposażony w możliwość nadzorowania i wetowania przyszłych nominacji personalnych w kurii. A grupa ośmiu musi się przekształcić w organ stały.

Zmiana nie nadejdzie ani szybko, ani łatwo, dlatego kardynałowie muszą wykazać się zarówno wyobraźnią, jak i stanowczością. Inspirację powinni wziąć z papieża, który wybrał sobie imię świętego, któremu nie brakowało ani jednej, ani drugiej.

Paul Vallely

The New York Times 2013

-----

Paul Vallely - brytyjski dziennikarz, autor niedawno wydanej książki "Pope Francis - Untying the Knots"

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Franciszek | reforma kurii | Kuria Rzymska | Rada Kardynałów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje