​Izrael kontra George Soros

George Soros /AFP

Premier Izraela toczy bezmyślną, cyniczną grę, wspierając węgierskie antysemickie ataki na filantropa George’a Sorosa - czytamy na łamach "The New York Times".

Reklama

George Soros - ocalały z Holokaustu, odnoszący sukcesy finansista i filantrop, który pielęgnuje swoje zamiłowanie do wolnego rynku powinien być ulubieńcem izraelskiego establishmentu.

Jednak Soros nie zdołał przejść jednego, bardzo ważnego testu, który stanowi nadrzędną wartość dla przywódców Izraela: nie poparł bezwarunkowo rządu ze względu na politykę dyskryminacji i lekceważenia praw obywatelskich, którą ten prowadzi.

Reklama

Przez wiele lat Soros w dużej mierze unikał filantropii związanej z Izraelem, ale w 2008 roku zaangażował się w sprawy J Street, umiarkowanej pro-izraelskiej, grupy lobbingowej z siedzibą w Waszyngtonie. Poprzez swoje fundacje w ramach otwartego społeczeństwa Soros uczestniczy również w izraelskiej organizacji do spraw praw człowieka B'Tselem i grupie okupacyjnej "Breaking the Silence", która została poddana kampanii delegalizacyjnej przez rząd izraelski.

Premier Izraela, Benjamin Netanyahu w ubiegłym miesiącu znacząco podsycił spór, kiedy jego ministerstwo wydało oświadczenie, w którym poparło propagandę węgierskiego rządu przeciwko Sorosowi.

Było to sprzeczne z wcześniejszymi uwagami ambasadora Izraela na Węgrzech, Yossiego Amraniego, który wyraził niezadowolenie z kampanii billboardowej, na którą premier Victor Orban wydał 21 milionów dolarów, a która uderzała w Sorosa i jego wsparcie dla uchodźców i imigrantów.

Później rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych zaprzeczył, jakoby komentarze izraelskiego ambasadora "miały na celu potępienie krytyki wobec George Sorosa" przez rząd Orbana. Jednocześnie bezceremonialnie zaatakował miliardera filantropa za "ciągłe podważanie demokratycznie wybranych rządów Izraela" poprzez finansowanie organizacji "niszczących państwo żydowskie".

Orban powiedział, że Soros za pomocą kapitału z zagranicy próbował wpływać na węgierską politykę. Oświadczenie to wpisuje się narrację o wpływie żydowskim na cały świat, a jednocześnie dziwnie zbiega się z potępieniem Sorosa przez izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych.

Netanyahu miał tupet, aby wybrać właśnie ten moment, na krytykę Sorosa, kiedy jest on już "na dnie" - nie tylko dlatego, że Soros jest po raz kolejny ofiarą antysemityzmu w sercu Europy, ale także dlatego, że jest on wyśmiewany na Węgrzech za próbę walki z tym samym rasistowskim, anty-mniejszościowym zjawiskiem, które doprowadziło do Holokaustu.

Rzecznik Sorosa Michael Vachon odpowiedział Orbanowi: "Jako ocalały z Holocaustu, który ukrył się przed nazistami w Budapeszcie, a później był uchodźcą, Soros wie, co znaczy być w śmiertelnym zagrożeniu. Pamięta też o odrzuceniu przez społeczność międzynarodową żydowskich uciekinierów, umykających przed nazistami. To właśnie z tych doświadczeń wynika jego empatia dla uchodźców z ogarniętej wojną Syrii".

Billboardy są jedynie drobnym epizodem w ciągnącej się przez miesiące kampanii mającej na celu demonizowanie Sorosa. W kwietniu Węgry przyjęły ustawę, której wynikiem jest zamknięcie Uniwersytetu Central European w Budapeszcie, którą w 1991 roku założył właśnie Soros. Uniwersytet posiada podwójną akredytację: amerykańską i węgierską. 

Ze względu na swoją reputację filantropa, który stawia mur w obronie przed represyjnymi reżimami, Soros jest w istocie persona non grata w Rosji. Nie lubią go także amerykańscy Republikanie za to, że hojnie obdarowuje kandydatów z partii Demokratycznej. Soros figurował również na liście prominentnych żydowskich filantropów, w których uderzał jeden z kampanijnych spotów Donalda Trumpa w 2016 roku.

Humanitaryzm i uniwersalizm Sorosa są wyrazem tożsamości żydowskiej ukształtowanej przez Holokaust, a ta stanowi całkowite przeciwieństwo wobec skrajnego nacjonalizmu koalicji rządzącej na czele której stoi Netanjahu. Premier Izraela odwołuje się do syjonistycznej wizji, w której celem było zakończenie antysemityzmu i diaspory przez gromadzenie wszystkich Żydów w Historycznej ziemi Izraela. Podobnie jak w przypadku Węgier, Netanyahu coraz bardziej ustawia Izrael w jednej linii z niepodległymi, autokratycznymi państwami, takimi jak Rosja, Turcja i Egipt.

Ostateczny cynizm takich sojuszy jest widoczny w gotowości Netanyahu do tolerowania antysemityzmu ze strony prawicowego obozu nacjonalistycznego.

To wyjaśnia, dlaczego rząd izraelski milczał, gdy administracja Trumpa nie wspomniała w tym roku nic o Żydach i antysemityzmie w oświadczeniu przygotowanym na  Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holokauście.

Strategia ta była również widoczna, kiedy Netanyahu powiedział Żydom francuskim po ataku terrorystycznym na koszerny supermarket w Paryżu w 2015 roku, że Izrael jest ich domem. Netanyahu widzi niewielką wartość w ochronie społeczności żydowskich spoza Izraela, ponieważ wolałby, aby Żydzi wyemigrowali do Izraela.

Dla Netanyahu idealne byłoby stawianie znaku równości pomiędzy żydowską tożsamością a tożsamością izraelską. Soros stanowi przeszkodę w tym projekcie, ponieważ jest on ważną postacią wśród społeczności żydowskiej diaspory, która niekoniecznie ma silną identyfikację z Izraelem - a co gorsza, jeszcze go krytykuje.

Gotowość premiera Izraela do popierania ataków Orbana na Sorosa jest nie tylko bezpośrednim ciosem dla społeczności żydowskiej Węgier, ale także niebezpiecznym poparciem dla antysemityzmu na kontynencie, znów przygniecionym przez skrajnie nacjonalistyczne i antyimigranckie nastroje. Chociaż Netanyahu uważa się za przywódcę, a nawet zbawcę, jest zupełnie kimś innym.

Mairav Zonszein/The New York Times

Tłum.: KK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje