Ja i mój hidżab

"Jestem Brytyjką. Ale jestem też muzułmanką" - pisze na łamach "The New York Times" dziennikarka Shaista Aziz. "Noszenie hidżabu dało mi pewność siebie" - przyznaje.

Jedna z wielu kwestii poruszanych po referendum w sprawie Brexitu koncentrowała się wokół tożsamości. Co to znaczy być Brytyjczykiem, wyglądać jak Brytyjczyk, brzmieć brytyjsko?

Reklama

Urodziłam się tutaj i wychowałam. Mieszkam tu. Jestem bez wątpienia Brytyjką. Powiedziano mi, że gdy mówię, brzmię jak Harry Potter. To nawet dość odpowiednie stwierdzenie, bo jestem nieustraszoną fanką Gryffindoru. Jestem również córką pakistańskich imigrantów i muzułmanką. Zawsze byłam wierząca. Gdy badano moją osobistą relację i związek z islamem, wybrałam, że będę nosić hidżab. 

Kiedy ludzie patrzą na mnie, z góry zakładają, że jestem imigrantką lub uchodźczynią. Często w restauracjach albo w teatrze jedynie wygłaszam monologi, rzadko z kimś rozmawiam. Kelnerzy i bileterzy starają się na mnie nie patrzeć. Ignorują mnie. Gdy zaczynam mówić, widzę ich zmieszanie, bo próbują odgadnąć, kim właściwie jestem.

Jedyny moment, kiedy ludzie nie ignorują kobiety noszącej hidżab, następuje wówczas, gdy naprawdę jej nienawidzą lub podejrzewają, że jest terrorystką.

W ciągu ostatnich 18 miesięcy wiele razy dzwoniłam na policję po tym, jak byłam prześladowana rasowo i czułam się zagrożona przez zachowanie innych.

Kiedy podróżuję na moim brytyjskim paszporcie, zawsze mnie pytają: "Skąd jesteś?". "Hm, z Wielkiej Brytanii" - odpowiadam. "Czy jesteś muzułmanką?" - brzmi kolejne pytanie. "Uhm, tak, jestem" - mówię.

Dziwne jest to, że ludzie zawsze próbują zrozumieć, kim jestem, kiedy ja nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Noszenie hidżabu dało mi jeszcze większą pewność siebie.

Pod koniec marca najwyższy sąd Unii Europejskiej orzekł, że pracodawcy mogą zakazać pracownikom noszenia religijnych symboli, w tym muzułmańskich chust. Jeśli istnieje jakiś pozytywny rezultat Brexitu - a nie ma ich wiele, biorąc pod uwagę rosnący fanatyzm i wzrost liczby przestępstw motywowanych nienawiścią - to fakt, że nie musimy przestrzegać tego zakazu.

Kiedy zapytano, czy Wielka Brytania przyjmie podobną zasadę, premier Theresa May kolejny raz podkreśliła swoje poparcie dla prawa kobiet, by mogły ubierać się, jak chcą.

Starając się zrozumieć, w czym Wielka Brytania różni się od Europy, muszę przyznać, że Europa wpadła w króliczą norę. Sprowadza politykę tożsamości do muzułmańskich kobiet poprzez obsesję na punkcie naszych szaf.

Dwa lata temu pracowałam we Francji nad filmem dokumentalnym telewizji BBC na temat tego, co znaczy bycie młodym Francuzem i muzułmaninem po ataku terrorystycznym na Charlie Hebdo. Miałam przeprowadzić wywiad z Marion Maréchal-Le Pen, posłanką i siostrzenicą francuskiej, skrajnie prawicowej liderki Marine Le Pen, która obecnie chce zostać nowym prezydentem Francji.

Kiedy weszłam do francuskiego parlamentu, recepcjonistka wyglądała na przerażoną. Zrozumiała, że jestem brytyjską dziennikarką, która umówiła się na spotkanie z Marion Maréchal-Le Pen.

"Nie możesz wejść do tego budynku ubrana w coś takiego" - powiedziała, wskazując na mój hidżab. "To niedozwolone" - dodała. Powoływała się na francuskie przepisy zabraniające używania rzucających się w oczy symboli religijnych w publicznych budynkach. 

"Ale ja nie jestem Francuzką. Jestem Brytyjką" - odparłam. "Jestem tak brytyjska, jak ryba z frytkami" - dodałam, żartując sobie. 

Przerwała mi, a potem odpowiedziała: "W porządku. Możesz iść dalej".

Tego samego dnia, gdziekolwiek szłam, taksówkarze i sklepikarze pytali mnie, skąd pochodzę. Pomyślałam, że zdradził mnie mój brytyjski akcent. Dopiero jedna z francuskich, muzułmańskich kobiet, powiedziała mi, co decyduje o mojej prawdziwej odmienności. 

Zapytałam ją, czy było oczywiste, że nie jestem Francuzką. 

"Tak" - odpowiedziała stanowczo. "Potrafimy rozpoznać, że nie jesteś Francuzką. Nosisz hidżab, ale chodzisz pewnym krokiem i nie masz przepraszającej postawy. Nie jesteś przy tym pokorna" - powiedziała. 

Shaista Aziz
"The New York Times"
Tłum. JM

Shaista Aziz jest dziennikarką i komiczką, założycielką projektu Evereyday Bigotry, zajmującego się dokumentowaniem doświadczeń związanych z islamofobią i współzałożycielką Pakistańskiego Centrum ds. Rozwoju Kobiet.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy