Jak Europa może pomóc Ukrainie?

Unia Europejska nie może dać Ukrainie "grubej ryby", ale Europa może nauczyć Kijów, w jaki sposób powinien łowić dla siebie.

1 sierpnia 1991 roku, prezydent George Bush wygłosił pamiętne przemówienie w Kijowie na Ukrainie. Polska była wolna, Niemcy się zjednoczyły, sowieckie imperium się rozpadało.

Prezydent Bush miał obsesję na punkcie stabilności, więc ostrzegał ludzi przed ukraińską niepodległością. Nauczał, że nie powinni poddać się "samobójczemu nacjonalizmowi".

Reklama

Pięć miesięcy później Związek Radziecki już nie istniał. Felietonista New York Times William Safire nazwał uwagi Busha "mową kurczaka w Kijowie" i stwierdził, że dokonał on "skrajnie błędnej oceny sytuacji".

Zaskoczenie w USA

Ameryka znów może źle odczytywać nastroje na Ukrainie, ale w inny sposób.

Stany Zjednoczone były zaskoczone, kiedy parę tygodni temu prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz ugiął się pod presją Moskwy i ogłosił, że nie podpisze umowy stowarzyszeniowej i handlowej z Unią Europejską.

Nikt w Waszyngtonie nie spodziewał się, że decyzja Janukowycza wywoła demonstracje na niespotykaną na Ukrainie, od pomarańczowej rewolucji w 2004 roku, skalę.

Po początkowym zaskoczeniu, amerykańscy przywódcy sięgnęli do "przybornika zimnej wojny".

Politycy odbyli rozmowy ostrzegawcze ze swoimi ukraińskimi odpowiednikami, wydali oświadczenia i zagrozili sankcjami.

Asystentka Sekretarza Stanu Victoria Nuland odwiedziła Majdan (tak nazywane jest zgromadzenie na Placu Niepodległości) i rozdawała protestującym chleb i ciasteczka.

Senator John McCain, bohaterski wojownik, wygłosił porywającą mowę do proeuropejskich demonstrantów. "Ameryka jest z wami" - zapewniał.

Ale to nie jest "zimna wojna" pomiędzy wolnym światem, a imperium zła. Tym razem to Europa jest na pierwszej linii, a amerykańskie priorytety są gdzie indziej.

Test dla Unii Europejskiej

Wydarzenia na Ukrainie są testem dla Unii Europejskiej, bo wywołują wiele pytań na temat europejskiej tożsamości, granic i władzy.

Kryzys na Ukrainie demaskuje również fakt, że Europie brakuje jednolitej strategii wobec wschodniego sąsiada - ambitnej Rosji.
Wszystko to tłumaczy, dlaczego Unia Europejska zareagowała w zupełnie inny - bardziej subtelny i mniej konfrontacyjny - sposób, niż w Stany Zjednoczony.

"Naiwna Bruksela"

Zaszokowani ruchem Janukowycza Europejczycy szybko zdali sobie sprawę, że źle ocenili jego szczerość, przecenili wartość swojej oferty - "Partnerstwa Wschodniego" (której celem było zaoferowanie byłym  republikom radzieckim pełnego członkostwa w Unii Europejskiej) i nie docenili determinacji prezydenta Władimira Putina, który chciał utrzymać Ukrainę w sferze wpływów Rosji.

"Bruksela była naiwna" - powiedział Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Polski, wysłannik Parlamentu Europejskiego do negocjacji z Kijowem.

Ta niezwykła historia jest również o władzy i tożsamości Rosji, a także o tym, że Putin nie pozwoli Ukrainie tak łatwo odejść.

Co Europa może zrobić? Nie może kupić Ukrainy, ani nie może jawnie nawoływać do zmiany reżimu - Janukowycz , mimo wszystko, został wybrany na prezydenta. Ale Europa ma inne zalety.

Po pierwsze, swoją różnorodność, która często jest postrzegana jako ciężar.

W czasie mowy prezydenta Busha w 1991 roku,  w Unii Europejskiej było jeszcze 12 krajów.

W 2004 roku, gdy trwała pomarańczowa rewolucja w Kijowie, do UE przystępowało kolejnych 10 członków, w tym sześć państw byłego Układu Warszawskiego.

Dziś, niektórzy z tych młodszych członków - Szwecja, Polska, czy Litwa - są ważnymi graczami, przynoszą nową wiedzę do Brukseli.

Nowa Europa

Stefan Fule, komisarz Unii Europejskiej ds. rozszerzenia, który prowadził negocjacje z Ukrainą, to 51-letni Czech, absolwent moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych z 1980 roku.

Ambasador Unii Europejskiej w Kijowie to utalentowany polski dyplomata Jan Tombiński. Ta nowa Europa, już scala Wschód i Zachód.

Po stronie europejskiej jest większy dobrobyt. W 1990 r. Polska miała mniej więcej taki sam produkt krajowy brutto na jednego mieszkańca jak jej sąsiad - Ukraina.

Dziś Polska ma ten wskaźnik na trzy razy wyższym poziomie. Jeśli pewnego dnia Ukraińcy dogonią Polaków, to Rosjanie to odnotują.

Przede wszystkim, Unia Europejska to siła demokracji, ma potężną moc przyciągania obywateli z zewnątrz.

Chcą mieć perspektywę

Morze protestujących, dumnie wymachujących niebieskimi flagami Europy, może być zaskakujące dla Europejczyków, ale dla Ukraińców nudna biurokracja w Brukseli oznacza praworządność, rząd bez korupcji i solidarność - i dlatego są gotowi, by walczyć o tę Europę.

Ukraina nie może stać się jutro 29 krajem członkowskim Unii Europejskiej. Ale bunt na Majdanie pokazuje, że chcą mieć perspektywę przystąpienia do Unii po spełnieniu odpowiednich warunków, nawet jeśli miało by to stać się dopiero za 30 lat.

Przywódcy europejscy muszą również wiedzieć jak sobie radzić z Putinem. Europa może przechytrzyć Rosję, ale to wymaga strategicznego myślenia, cierpliwości i subtelności.

Unia Europejska powinna także aktywnie wspierać społeczeństwo obywatelskie na Ukrainie.

Kiedy Janukowycz udał się 17 grudnia do Moskwy, Władimir Putin zaproponował mu "grubą rybę", w formie 15 milionów dolarów pożyczki i zniżek na gaz.

Unia Europejska nie daje Ukrainie tak "grubej ryby", ale Europa może uczyć Ukrainę, jak łowić dla siebie.

Jesteśmy to winni wszystkim tym,  którzy na mrozie, protestują na Majdanie.

Sylvie Kauffmann/The New York Times

Tłum. AK, śródtytuły pochodzą od INTERIA.PL

The New York Times
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Kijów | Rosja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje