Jak przedłużyć młodość?

Larry Kufel od zawsze był aktywnym mężczyzną. Wysokim i smukłym, regularnie pracującym i grającym w koszykówkę. Jednak wiek nie był łaskawy dla jego sprawności i w pewnym momencie stało się jasne, że potrzebna będzie wymiana stawu biodrowego.

- Doszło do tego, że jeśli musiałem w coś włożyć odrobinę wysiłku, nawet w coś tak prozaicznego, jak wstanie z krzesła, czułem, jakby mięsień odrywał się od kości - opowiada.

Reklama

63-letni Kufel, kontroler finansowy w Roanoke w stanie Wirginia, nieustannie martwił się tym, że konwencjonalna operacja stawu biodrowego oznacza długą i bolesną rekonwalescencję. Zamiast tego, jego lekarz zaproponował alternatywę, która zyskuje coraz większą popularność w całym kraju. Operację, po której - jak twierdzą lekarze - pacjenci dochodzą do siebie dużo szybciej.

Kufel był zaskoczony wynikami.

- Wróciłem do pracy już w drugim tygodniu po operacji - mówi. - W czwartym tygodniu mogłem prawie nie wychodzić z siłowni - żartuje. Rok później, jeździ na rowerze, podnosi ciężary, a nawet gra w squasha. - Czuję się jakbym nigdy nie miał operacji - twierdzi.

Innowacyjna metoda

Chirurg wykonał u 63-latka nacięcie w przedniej części, a nie - jak się to zwykle robi - od strony pośladków. Pozwoliło to na dotarcie do panewki stawu bez konieczności przecinania głównych grup mięśniowych.

Zwolennicy tej metody przekonują, że dzięki niej pacjenci nie odczuwają takiego bólu jak przy tradycyjnej wymianie stawu biodrowego, mają też mniej powikłań.

- Obserwujemy coraz więcej dowodów na to, że rekonwalescencja pacjentów jest szybsza, że wcześniej przestają korzystać z pomagających im w chodzeniu kul, i że ich powrót do normalnego poruszania się następuje wcześniej - twierdzi dr Joseph T. Moskal, szef chirurgii ortopedycznej Instytucie Medycznym w Virginii, którego pacjentem był Kufel.

Metodę zastosowaną u 63-latka po raz pierwszy wprowadzono w Stanach Zjednoczonych dziesięć lat temu, jej popularność stale rośnie.

Nikt nie wie, ilu lekarzy korzysta obecnie z nowego podejścia, ale na ostatnim sympozjum dot. chirurgii biodrowej i kolanowej, nieformalne badania sugerowały, że może to być nawet 20 procent.

Z ponad 400 tysięcy całkowitych i częściowych protez biodrowych wykonywanych każdego roku w Stanach Zjednoczonych, zmiana techniki może w sumie dotyczyć milionów Amerykanów.

Sposób idealny?

Zwolennicy zaznaczają, że ponieważ operacja oszczędza mięśnie, pacjenci nie muszą ograniczać swoich ruchów w okresie rekonwalescencji.

- Można się schylać, sięgać do podłogi, krzyżować nogi - czyli robić wszystko to, czego unikać muszą pacjenci po zastosowaniu typowej metody - opowiada dr Robin N. Goytia, ortopeda z Houston.

Chirurdzy decydujący się na nowatorską operację, zachwalają nowy sposób, twierdząc, że takie ułożenie pozwala im na łatwiejsze i bardziej precyzyjne stosowanie prześwietleń.

- A ponieważ główne grupy mięśni stawu biodrowego pozostają nietknięte, wydaje się, że jest niższe ryzyko, by zwichnąć sztuczny staw - twierdzi dr Francis B. Gonzales, ortopeda i asystent kliniczny na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego. 

"To trochę jak montaż statku w butelce"

Jednak doniesienia o korzyściach są głównie anegdotyczne, bazujące na doświadczeniu chirurgów, a nie konkretnych badaniach. Nie ma szerokich analiz porównujących obie metody

Nowoczesna wymiana stawu często trwa dłużej, może też spowodować większą utratę krwi niż w tradycyjnych przypadkach. Niektórzy pacjenci doświadczają później czasowego odrętwienia uda.

Ponieważ operacja jest trudna do wykonania, nie jest tak popularna w szkołach medycznych, jak inne podejścia. Zaprojektowano specjalne stoły operacyjne, by ułatwić wykonywanie takich operacji, jednak wiele ośrodków medycznych ich nie ma.

Nawet lekarze, korzystający z nowych metod nie są w stanie zapewnić, że owa "minimalna inwazyjność" nie jest tylko chwytem marketingowym.

- To trochę jak montaż statku w butelce - mówi Goytia. - Jeśli kiedykolwiek widziałeś wymianę stawu biodrowego, wiesz, że to nie jest delikatna i czysta robota. Trzeba się sporo napracować przy kościach i przy cięciu - dodaje.

Pomimo rosnącego poparcia, nie wszyscy chirurdzy są przekonani, że ta metoda oferuje znaczące zalety w stosunku do tradycyjnych rozwiązań.

Bezcenne doświadczenie

 - Nie wydaje się, by medyczne procedury były ważniejsze niż protokół pooperacyjny, rekonwalescencja i powrót pacjenta do zdrowia - twierdzi dr Kevin J . Bozic, profesor i wiceprzewodniczący kliniki chirurgii ortopedycznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco.

- W końcu - powiedział - umiejętności chirurgiczne i doświadczenie są zdecydowanie najważniejszymi czynnikami. Lekarze, którzy wykonują setki operacji stawu biodrowego rocznie, zazwyczaj mają bardzo niski odsetek powikłań, bez względu na metodę, z której korzystają.

-Większość chirurgów jest dobrych w jednym podejściu, szlifując je z operacji na operację - twierdzi Bozic. - Zdecydowanie odradzam wybieranie się do lekarza, który będzie operował metodą bardziej nowoczesną, na co dzień korzystając tylko z podejścia tradycyjnego.

Jego rada? - Znajdź doświadczonego chirurga i zespół medyczny, który wzbudzi twoje zaufanie i pozwoli się czuć komfortowo i pozwól im zdecydować w kwestiach technicznych.

Peter Jaret

Tłum. AD

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje