Jak Trump spotkał Jowisza

Emmanuel Macron i Donald Trump /AFP

Donald Trump i Emmanuel Macron mają ze sobą coś wspólnego - egzaltowaną wizję swojej prezydencji. Mimo to nie ma chyba dwóch aż tak różniących się od siebie polityków - czytamy na łamach "The New York Times".

Reklama

Kiedy prezydent Donald Trump przybył tuż przed szczytem G20 w Niemczech do Elbphilharmonie w Hamburgu, aby wziąć udział w koncercie muzyki Beethovena, rozległy się gromkie oklaski. Amerykański prezydent uśmiechnął się, zakładając, że owacje są dla niego. To jednak było nieco mylne założenie. Według interpretacji niemieckich mediów oklaskiwano bowiem innego, młodszego od Trumpa mężczyznę, który siedział obok niego.

Trump miał swoje pięć minut sławy podczas wizyty w Warszawie, jednak w Europie Zachodniej kto inny uważany jest za gwiazdę. To 39-letni Emmanuel Macron, którego wybór na prezydenta Francji wiele zmienił w polityce krajowej, podobnie jak wybór Trumpa pół roku wcześniej - jednak we Francji odbyło się to nieco inaczej.

Reklama

Wizyta Trumpa w Paryżu 13 lipca jest czwartym spotkaniem tych dwóch przywódców w ciągu niecałych dwóch miesięcy. Nad ich relacjami ciągle jeszcze trzeba popracować. Jak zwierzęta wypuszczone dopiero co na wolność Trump i Macron są w fazie "obwąchiwania się". Obserwacje języka ciała obu panów podczas ich spotkań w Brukseli, Hamburgu i Taorminie we Włoszech, wskazują na rywalizację Trumpa z młodszym, charyzmatycznym przywódcą, który zwykle jest w figlarnym nastroju w stosunku do nieco starszego i złośliwszego prezydenta swiatowego mocarstwa.

Pojawiły się także teorie o rywalizacji dwóch samców alfa, spowodowane nieco żenującą wymianą uścisków dłoni i poklepywaniem się po plecach. Śmiałym okazało się być zaproszenie prezydenta USA, który nie jest mile widziany nawet w Londynie, do tego, aby stanął u boku Macrona podczas obchodów Dnia Bastylii. W maju Macron gościł w Wersalu Władimira Putina, a w lipcu stanął z Trumpem u boku na Polach Elizejskich.

To, że Macron na spotkanie z Putinem wybrał właśnie Wersal, wywołało porównania do Ludwika XIV, Króla Słońce. Bardziej poważni komentatorzy porównywali prezydenta Francji do Napoleona Bonaparte i Charlesa de Gaulle'a, którzy odnosili duże sukcesy na polu reformatorskim. Byli też tacy, którzy zdecydowali się porównać Macrona do Machiavelliego. Macron zaś, jako wzór, wybrał nie kogo innego jak Jowisza - ojca wszystkich bogów. W wywiadzie dla francuskiego tygodnika "Challenges" w październiku ubiegłego roku skrytykował prezydenta François Hollande za to, że nie pokładał wiary w "prezydencję w stylu Jowisza".

- Osobiście nie wierzę w normalną prezydencję - powiedział Macron docinając w ten sposób Hollande'owi, który podczas swojej kampanii prezydenckiej wciąż powtarzał, że chce być "normalnym prezydentem". Inaczej niż Trump, Macron wyciąga wnioski z historii i jest przekonany, że sposób, w jaki Francuzi postrzegają swojego prezydenta jest mocno związany z "traumą po monarchii" po obaleniu i ścięciu Ludwika XVI podczas Rewolucji Francuskiej. - Nie mówię, że powinniśmy przywrócić monarchię - zapewiał w wywiadzie z "Challenges", zaznaczając jednocześnie, że opowiada się za "nową formą demokratycznego autorytetu", opierającego się na znaczeniu, symbolach i sensie historii.

"Jowiszowski" model wprowadził nową energię do Pałacu Elizejskiego, o czym z pewnością przekonał się Trump podczas swojej wizyty i w trakcie obchodów Dnia Bastylii.

Na froncie domowym obaj mężczyźni postrzegają siebie jako przywódców transgranicznych w czasach stawiania się mediom, elitom politycznym i ekonomicznym. Obaj startowali w wyborach po to, aby obalić tradycyjny system polityczny w swoich krajach. Żaden, zanim został prezydentem, nie pełnił zbyt wielu funkcji publicznych związanych z polityką. I obaj stanęli na czele silnych systemów prezydenckich w swoich krajach.

Zarówno Macron, jak i Trump mają spory problem z mainstreamowymi mediami. Decyzja o zwiększeniu kontroli nad komunikacją rządową, która we Francji wywołała napięcia z mediami, jest prawdopodobnie jednym z niewielu podobieństw, które można zauważyć między oboma prezydentami. Macron co prawda nie atakuje otwarcie mediów, nie nazywa ich "fałszywymi" i unika osobistej krytyki wobec dziennikarzy, jednak wyraźnie im nie ufa.

Dążąc do ustanowienia własnych kanałów komunikacji, Macron zerwał z tradycją udzielania wywiadu telewizyjnego w Dniu Bastylii, ponieważ, jak twierdzi źródło w Pałacu Elizejskim "kompleksowy sposób myślenia prezydenta nie pozwala na to, aby był przepytywany przez dziennikarzy". Trump używa Twittera do bezpośredniej relacji ze swoimi wyborcami. Macron woli zaś długie przemówienia, najlepiej w otoczeniu, które robi wrażenie.

Bycie "Jowiszem" oznacza również znacznie silniejsze przywiązanie do rządu. To akurat sprawa, która znacząco różni administracje Trumpa od administracji Macrona. Dzięki studiom w elitarnej École Nationale d'Administration i wyciągnięciu wniosków z błędów Hollande'a, Macron wie jedno: nie toleruje braku dyscypliny. Macron trzyma swój gabinet na krótkiej smyczy. W tym rządzie nie usłyszysz ministra spraw zagranicznych lub jego kolegi, który wypowiada się na temat Kataru, czy Ukrainy, w inny sposób, niż wskazuje na to linia wytyczona przez nowego prezydenta.

Fundamentalne pytanie jest takie - w jaki sposób obaj prezydenci chcą używać swojej władzy? Tutaj mamy do czynienia z dwoma, zupełnie różnymi wizjami świata.

Europejscy liderzy uważnie przeczytali artykuł opublikowany 30 maja w "The Wall Street Journal", w którym H. R. McMaster, doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego i Gary D. Cohn, główny doradca ekonomiczny prezydenta, opisywali świat nie jako globalną społeczność, ale arenę, na której narody, podmioty pozarządowe i przedsiębiorstwa konkurują ze sobą, aby uzyskać korzyść. Dla Europejczyków taka wizja jest czymś, czemu należy się sprzeciwiać. Nadal wierzą w globalną społeczność regulowaną zasadami uzgodnionymi w ramach współpracy.

- Nasz świat nigdy nie był bardziej podzielony - powiedział Macron w rozmowie z prasą podczas szczytu G20, co zostało odebrane jako krytyka Amerykańskiej postawy. - Siły odśrodkowe nigdy nie były tak silne. Potrzebujemy lepszej koordynacji. Potrzebujemy tych organizacji, które powstały po drugiej wojnie światowej. W przeciwnym razie będziemy poruszać się w kierunku nacjonalizmu - konstatował francuski prezydent.

Pochwała dla Zachodu, którą 6 lipca Trump wygłaszał podczas swojego przemówienia w Warszawie, nie zrobiła dobrego wrażenia na europejskich liderach. Dodatkowo Trump zapomniał wspomnieć o tym, jak wielką rolę odegrała Polska po 1989 roku podczas przemian demokratycznych w Europie. Trump i Macron odmiennie postrzegają obecne nacjonalistyczne i antyimigranckie władze Polski. Mają także różne poglądy na temat fundamentalnego znaczenia konstrukcji Europy, o której Macron często wspominał podczas swojej kampanii prezydenckiej. Różnią się także w ocenie przywództwa Putina w Rosji i mają sprzeczne poglądy na walkę z globalnym ociepleniem.

W Hamburgu amerykański prezydent nie odwołał swojej swojej decyzji o wycofaniu się z paryskiego porozumienia w sprawie zmian klimatycznych i nawet nie był zainteresowany, aby wziąć udział w 20-minutowej dyskusji na ten temat.

Francuski prezydent postanowił zorganizować kolejny szczyt klimatyczny w Paryżu w grudniu, zdecydowanie pozostając na obranym przez siebie kursie.

Jeśli chodzi o handel być może mniej dzieli obu przywódców, gdyż Macron opracowuje swoją strategię "Europy protekcjonalnej". Ma zamiar sprawić, aby globalizacja nie stanowiła zagrożenia dla francuskich wyborców.

Jest jednak co najmniej jeden problem, z którym młody francuski lider, nie poradzi sobie bez swojego amerykańskiego odpowiednika: to walka z terroryzmem. Amerykańskie i francuskie wojsko bardzo dobrze ze sobą współpracują. Ma to kluczowe znaczenie dla Francji. Bo to właśnie w rocznicę krwawego zamachu w Nicei, w którym zginęło 86 osób, na progu Pałacu Elizejskiego stanął Donald Trump, populistyczny amerykański lider, którego inni europejscy przywódcy raczej unikają.

Sylvie Kauffmann/The New York Times

Tłum.: KK

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje