Jemen: Wojna wywołała epidemię cholery

Epidemia cholery w Jemenie /MOHAMMED HUWAIS /AFP

Rozprzestrzenianie się cholery w Jemenie jest związane z wojną i blokadą nałożoną przez wojskową koalicję pod wodzą Arabii Saudyjskiej – pisze na lamach "The New York Times" Alia Allana. Międzynarodowy Czerwony Krzyż szacuje, że w grudniu zarażonych cholerą będzie w kraju około milion ludzi.

Reklama

Arabia Saudyjska zamknęła autostrady, szlaki morskie i porty lotnicze w zniszczonym przez wojnę Jemenie. Zabroniono organizacjom humanitarnym wysyłania choćby tabletek chloru do odkażania wody dla Jemeńczyków cierpiących z powodu epidemii cholery. 

W tym roku zarażonych cholerą zostało już ponad 500 tysięcy Jemeńczyków, a prawie 2 tysiące osób, głównie dzieci, zmarło - wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Międzynarodowy Czerwony Krzyż spodziewa się, że w grudniu zarażonych cholerą w kraju będzie już około milion ludzi.

Reklama

Skala rozprzestrzeniania się cholery w Jemenie rażąco pokazuje, w jaki sposób wojna i spadające bomby wywołują choroby.

Nasiona epidemii zasadzono w 2015 roku, kiedy koalicja wojskowa pod wodzą Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, popierana przez Stany Zjednoczone, przyłączyła się do walk w Jemenie, popierając prezydenta Abd Rabbuh Mansur Hadiego. Szyiccy rebelianci Huti próbują go siłą pozbawić władzy. Huti są wspierani przez Iran i kontrolują dziś stolicę kraju - Sanę oraz rozległe terytoria wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego. Arabia Saudyjska nałożyła ostatnią blokadę kraju po tym, jak Huti wyrzucili pocisk balistyczny w kierunku lotniska w Rijadzie.

Jemen jest pogrążony w chaosie od 2011 roku, ale konflikt nasilił się w marcu 2015 roku. 

Zbombardowana centralna sieć energetyczna

26 marca 2015 roku pracownicy nocnej zmiany w oczyszczalni ścieków w Sanie obserwowali wówczas, jak saudyjskie odrzutowce bombardowały samoloty, pasy startowe i budynki na położonym nieopodal międzynarodowym lotnisku. Przerażeni robotnicy schronili się w pobliskim meczecie.

Następnego poranka wszystkich 26 pracowników oczyszczalni ścieków pojawiło się w pracy. Wiedzieli, że jeśli odpady nie zostaną usunięte w odpowiedni sposób, choroby przenoszone przez wodę mogą dotknąć setki tysięcy ludzi.

Pracownicy zostawili w zakładzie zapalone światła, mając nadzieję, że piloci wojskowej koalicji odczytają to jako znak, by budynek nie był celem militarnym.

"Nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy, że ich celem był cały Jemen" - powiedział jeden z inżynierów pracujących w zakładzie, który dla własnego bezpieczeństwa chciał pozostać anonimowy. Innej nocy koalicja zbombardowała żurawia w oczyszczalni ścieków.

17 kwietnia 2015 roku prowadzone przez saudyjską koalicję odrzutowce zbombardowały centralną sieć energetyczną zasilającą Sanę. Stolica straciła całą energię elektryczną. Robotnicy zasilali oczyszczalnię ścieków olejem napędowym. Tydzień później, gdy olej zaczął się już wyczerpywać, zmniejszyli liczbę godzin pracy do ośmiu, potem do sześciu, jeszcze później do dwóch.

Pod koniec maja 2015 roku paliwo się skończyło, a oczyszczalnia została zamknięta.

Ścieki spływające do dolin

Wkrótce po tym, jak koalicja nałożyła blokadę morską, rzekomo po to, by uniemożliwić dostawy broni dla rebeliantów Huti, drastycznie zmniejszyły się zapasy jedzenia, leków i paliwa. Jemen importuje ponad 85 procent żywności i lekarstw. Docierają one głównie przez morze.

Siły koalicji zatrzymywały lub zawracały statki, które od tygodni zmierzały do jemeńskich portów. Walka w przystaniach takich jak Hodeida - największym w kraju porcie towarowym - tylko pogorszyła niedobory.

Kiedy oczyszczalnia przestała działać, ścieki spływały kanałami do dolin wokół Sany. Brudna woda rozniosła się po wielu polach uprawnych. Nad ściekami krążyły stada much. Ogórki, pomidory i zielenina rosnące w skażonej wodzie trafiły na rynki dookoła stolicy kraju. Zgłoszono wiele przypadków ostrej biegunki.

Dostawy paliwa z Fundusz Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci pomogły przywrócić oczyszczalnię ścieków, ale zakład nie pracował w pełnym wymiarze godzin. Co tydzień coraz więcej osób z powodu wojny przesiedlało się do Sany. Zbudowana oczyszczalnia miała służyć 500 tysiącom ludzi, tymczasem musiała poradzić sobie z odpadami prawie 1,5 miliona osób. Coraz więcej pacjentów z ostrą biegunką przybywało do szpitala w Sanie.

Potężna epidemia cholery

W październiku 2016 roku przeprowadzone testy potwierdziły cholerę w Sanie, a przypadki zachorowań zaczęły być zgłaszane na terenie całego kraju. Organizacje międzynarodowe pomogły założyć centra w stolicy kraju, w których wykonywane były badania i rozpoczynano leczenie.

Wojna sprowadziła do Sany jeszcze więcej przesiedleńców, a jej populacja wzrosła do około trzech milionów. Z powodu braku paliwa oczyszczalnia ścieków została ponownie zamknięta w styczniu, na 40 dni. Uruchomiono ją po tym, jak mała elektrownia w Sanie dostarczyła jej energii elektrycznej na sześć godzin pracy dziennie. Jednak nawet to nie wystarczyło. Ilość nieoczyszczonych ścieków wzrastała każdego dnia.

W kwietniu cholera rozprzestrzeniła się z niespotykaną dotąd szybkością na 18 z 23 prowincji Jemenu. W ciągu dwóch tygodni ponad 20 tys. osób zostało zarażonych i 242 zabite w wyniku choroby. UNICEF wkroczył na terytorium kraju, aby pomóc w pracy oczyszczalni ścieków. Od maja zakład znów działa.

Katastrofa spowodowana przez człowieka

Cholera w Jemenie jest katastrofą spowodowaną przez człowieka, a jej rozprzestrzenianie się i ofiary są związane z polityką wojny. Powietrzne bombardowania dokonywane przez koalicję pod wodzą Arabii Saudyjskiej na obszarach zajętych przez Huti zniszczyły już szpitale, publiczne systemy wodne i oczyszczalnie ścieków.

Ponad połowa ośrodków opieki zdrowotnej została całkowicie lub częściowo zamknięta. Lekarze, pielęgniarki i kierowcy pogotowia, którzy od miesięcy nie dostawali pensji, odeszli. Pogorszyły się warunki sanitarne. Ludzie żyją wśród ścieków. Ostra, wodnista biegunka jest bardziej śmiertelna na obszarach kontrolowanych przez rebeliantów niż na obszarach kontrolowanych przez rząd.

Według czasopisma naukowego "The Lancet", 78 procent przypadków cholery i 81 procent zgonów z jej powodu wystąpiło w prowincjach kontrolowanych przez rebeliantów Huti. Na terenach kontrolowanych przez rząd prezydenta Hadiego odnotowano ponad 67 tysięcy przypadków cholery, a w prowincjach Huti - ponad 339 tysięcy.

Koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej celowo opóźniła lub zawróciła liczne statki przewożące paliwo i zaopatrzenie do portów kontrolowanych przez rebeliantów. Według informacji Human Rights Watch, od maja do września siedem tankowców miało opóźnienia albo zostało zawróconych.

Powoli i sporadycznie odwoływano blokadę, pozwalając na dostawy różnej ilości paliwa, zapasów żywności i leków. Arabia Saudyjska i jej czołowe poparcie w tej wojnie - Stany Zjednoczone - zaoferowały najpierw 236 a następnie 427 miliony dolarów na pomoc humanitarną Organizacji Narodów Zjednoczonych w Jemenie w 2017 roku. Latem Arabia Saudyjska zobowiązała się do przeznaczenia 33,7 milionów dolarów na pomoc w walce z cholerą.

Poważne niedobory żywności i leków wciąż jednak dają się we znaki. Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że około 7 milionów ludzi znajduje się w Jemenie na krawędzi głodu, a prawie 900 tysięcy osób jest już zarażonych cholerą. 

Bezustanna blokada grozi katastroficznym rozprzestrzenianiem się zarówno choroby, jak i głodu.

Alia Allana / © 2017 The New York Times

tłum. JM

Alia Allana pisze dla Fountain Ink Magazine. Śródtytuły pochodzą od redakcji Interia Fakty.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje