Kanada: Na tropie tysięcy zaginionych i zamordowanych kobiet

Przez lata mroczna, narodowa tragedia w Kanadzie była ignorowana. Tysiące Indianek ginęło tam w niewyjaśnionych okolicznościach lub było mordowanych. Rodziny ofiar wciąż obawiają się, że podjęte niedawno przez rząd śledztwo niczego nie zmieni, a okoliczności śmierci i zaginięć rdzennych kobiet nie zostaną wyjaśnione. O sprawie pisze "The New York Times".

Problem, którym przez dziesiątki lat nikt nie chciał się zająć, określa się skrótem MMIWG (ang. Missing and Murdered Indigenous Women and Girls, czyli "zaginione i zamordowane kobiety i dziewczynki rdzennych narodów"). 

Reklama

Partia Liberalna obecnego premiera Justina Trudeau w kampanii przed ostatnimi wyborami obiecywała rozpoczęcie dochodzenia w sprawie tajemniczych zaginięć Indianek. W ubiegłym roku Trudeau spełnił swoją obietnicę i rozpoczął wreszcie śledztwo w sprawie "toczącej się tragedii narodowej". Od wielu lat domagały się tego miejscowe organizacje i rodziny ofiar.

Z budżetem około 54 milionów kanadyjskich dolarów (około 155 milionów złotych) rozpoczęto śledztwo, które miało na celu zbadanie głównych przyczyn przemocy wobec rdzennych kobiet, w tym rolę instytucji takich jak policja czy opieka społeczna - czytamy na łamach "The New York Times". 

Końcowe sprawozdanie w sprawie morderstw i tajemniczych zaginięć Indianek ma zostać złożone w listopadzie 2018 r. W chwili obecnej, komisja jest jednak ostro krytykowana. W sierpniu br. 150 rdzennych mieszkańców i rodzin ofiar wezwało premiera Trudeau do "natychmiastowego resetu śledztwa", które pozwoliłoby zaangażować tubylców i byłoby prowadzone przez lokalną społeczność - czytamy na łamach "The New York Times".

Indianki stanowią ponad 4 proc. ludności Kanady. Z danych opublikowanych w 2014 r. wynika, że padają ofiarami aż 16 proc. morderstw popełnionych na kobietach w tym kraju. Dane policji wskazują, że w latach 1980-2012 ok. 1,2 tys. dziewczynek i kobiet zostało zamordowanych lub zaginęło. Organizacje podkreślają, że w rzeczywistości liczba ta może przekraczać nawet 4 tysiące. 

Rdzenna społeczność uważa, że śledztwo podjęte przez rząd nic nie zmieni. Jako główny błąd wskazują fakt, że komisja nie ma uprawnień do ponownego otwarcia już zamkniętych spraw.

Kanada od dziesięcioleci boryka się ze złym traktowaniem i uprzedzeniami wobec pierwotnych mieszkańców. Jedną z przyczyn jest trauma pozostała po przymusowych szkołach dla Indian, które miały służyć ich wynarodowieniu i likwidacji indiańskiej kultury. Wielu było zabijanych i wykorzystywanych seksualnie.

Rdzenni mieszkańcy Kanady to dziś około 1,4 miliona osób. Wskaźniki ubóstwa, aresztowań i samobójstw są wśród nich znacznie wyższe, niż w pozostałych częściach Kanady.

(jm)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje