Katalonia nie cofnie się

Demonstracja w Barcelonie / LLUIS GENE /AFP

Musimy stawić opór hiszpańskiej uzurpacji - pisze na łamach "The New York Times" były wicepremier Katalonii Oriol Junqueras.

Reklama

Proklamowanie przez Katalonię niepodległości było historycznym kamieniem milowym. Dowiodło, że kataloński rząd, przy wsparciu społeczeństwa, ma jeden priorytet - wolność dla ludzi, którym zakazuje się decydowania o swojej przyszłości. Większość Katalończyków chciała pokojowego, demokratycznego głosowania w celu ustanowienia niepodległości. Dla hiszpańskiego rządu nie miało to jednak znaczenia.   

Katalonia walczy o niepodległość. Zobacz raport specjalny

My, Katalończycy, przez wiele lat znosiliśmy długotrwałe próby podejmowane przez Madryt, których celem było zwalczenie naszego regionalnego rządu. Stały się one jeszcze bardziej oczywiste po referendum w sprawie niepodległości, które odbyło się 1 października. Madryt podjął pośpieszne działania legislacyjne, które miały zachęcić firmy do opuszczenia Katalonii i wywierały bezpośrednią presją na duże przedsiębiorstwa.  

Reklama

Krzywda wyrządzona katalońskiemu społeczeństwu jest częścią długotrwałej strategii hiszpańskiego rządu. Wydał on arbitralne i nagłe decyzje polityczne. Trybunał Konstytucyjny zawieszał z kolei każdą inicjatywę katalońskiego rządu. Niezależnie od tego, czy były to kwestie związane z równością płci, energią czy gospodarką, wszystko było odrzucane na żądanie rządzącej w Madrycie konserwatywnej Partii Ludowej (PP) Mariano Rajoya .   

Staraliśmy się mówić o naszych prawach wielokrotnie i na różne sposoby, ale hiszpański rząd nigdy nie słuchał. Zawsze zderzaliśmy się z tą samą ścianą - braku rozumienia i odrzucenia. Hiszpański rząd chce tylko niewolniczego posłuszeństwa i właśnie dlatego starał się powstrzymać referendum niepodległościowe poprzez bezmyślne użycie pałek, gróźb i przymusu.   

Wierzyliśmy, że jeśli pokojowo zagłosujemy za niepodległością, hiszpański rząd nas wysłucha. Odpowiedziano nam jednak tylko i wyłącznie przemocą - wymierzoną zarówno przez ludzi w mundurach, jak i przez skrajnie prawicowe ugrupowania, które działały bezkarnie. Tak, jakby ciężkie pobicia ludzi w imię poglądów były zgodne z prawem.   

I właśnie w tym miejscu wyznaczyliśmy granicę, ponieważ godność i wola ludzi jest czymś, o czym trzeba mówić głośno. W walce o samostanowienie i uznanie praw nie wygrywa się wraz z pierwszym uderzeniem, zwłaszcza, gdy przeciwnikiem jest państwo tak chętne do uderzenia w miliony obywateli tylko dlatego, że chcą głosować. Niezależnie od tego, co mówi Madryt, Carles Puigdemont i Carme Forcadell nadal stoją na czele naszego parlamentu i pozostaną premierem i przewodniczącym do dnia, w którym nasi obywatele zdecydują inaczej w wolnych wyborach.   

W wyniku referendalnego głosowania narodziła się Republika Katalonii, a jej legalność potwierdzają wyborcze urny. My, Katalończycy, potrzebujemy wspólnej strategii na pozostałym odcinku naszej drogi, by stopniowo tworzyć nowe ramy wolności. W nadchodzących dniach będziemy musieli podejmować decyzje i nie zawsze będą one łatwe do zrozumienia.   

Determinacja Madrytu, by odwołać regionalny rząd, odrzucić dialog, ograniczyć prawa i wolności, ukarać przedstawicieli Katalończyków, wymusić posłuszeństwo poprzez brutalność służb, zmusza nas tylko do wytrwania w naszej decyzji. To wszystko wzmacnia nas w drodze do zwycięstwa. Dzisiaj w Katalonii widać wyraźny rozdźwięk pomiędzy demokratyczną wolą obywateli a rządem centralnym, który przejął despotyczną kontrolę nad instytucjami.   

Rząd Hiszpanii z determinacją wkroczył do Katalonii, aby ingerować w program nauczania w szkołach, kontrolować media, wykorzystać nasze siły policyjne do własnych interesów, zmiażdżyć opozycję, przekształcić kraj w jeszcze jedną prowincję podzielonej Hiszpanii, która nie toleruje narodowego pluralizmu i zabić wszelką nadzieję na dialog.   

Nie możemy na to pozwolić. Konieczne jest zawarcie trwałych sojuszy ze wszystkimi społecznymi i gospodarczymi aktorami, pragnącymi zbudować państwo narodowe, które naprawdę będzie służyć interesom swoich obywateli. Pomimo przeszkód, które zostały postawione na naszej drodze, musimy iść naprzód. Nie możemy nigdy zrezygnować z głosowania jako sposobu uprawomocnienia republiki. Musimy również przygotować przyszłe wybory lokalne, które będą kluczowe dla konsolidacji.   

Uzurpacja instytucji poprzez wdrożenie artykułu 155. konstytucji - narzędzie umożliwiające Madrytowi przejęcie administracyjnej kontroli nad Katalonią - wywołała głosy protestu, a naszym priorytetem stała się reakcja na działania hiszpańskiego rządu.   

W obliczu tego ataku musimy wytrwać, odbudować nasze siły i nie mieć wątpliwości, że dzięki pokojowemu nastawieniu, które zawsze okazywaliśmy, będziemy posuwać się naprzód tak daleko, jak zadecydujemy, by iść.   

Odwaga, jaką wykazał ten kraj, jest tak pouczająca i tak silna, że prędzej czy później zaowocuje powstaniem sprawiedliwej i demokratycznej Republiki Katalonii.   

Oriol Junqueras / © 2017 The New York Times   

Tłum. JM   


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje